36

Chrome 21 z obsługą wyświetlaczy Retina i API dla wideorozmów już jest. Ciągle ciężki i pamięciożerny…

Zakończyły się testy 21 wersji przeglądarki Chrome. Program przeszedł tym samym ze stadium bety do kanału stabilnego. Co nowego w tym wydaniu? Posiadacze najnowszych MacBooków z pewnością ucieszą się ze wsparcia dla wyświetlaczy Retina. Dla pozostałych Google przygotował specjalne API, które pozwala aplikacjom internetowym łączyć się z kamerką wideo. Chrome 21 otrzymując wsparcie dla ultrawysokich […]

Zakończyły się testy 21 wersji przeglądarki Chrome. Program przeszedł tym samym ze stadium bety do kanału stabilnego. Co nowego w tym wydaniu? Posiadacze najnowszych MacBooków z pewnością ucieszą się ze wsparcia dla wyświetlaczy Retina. Dla pozostałych Google przygotował specjalne API, które pozwala aplikacjom internetowym łączyć się z kamerką wideo.

Chrome 21 otrzymując wsparcie dla ultrawysokich rozdzielczości charakterystycznych dla wyświetlaczy Retina stał się tym samym drugą (zaraz po Safari) przeglądarką internetową, która w pełni wykorzysta potencjał nowych MacBooków. Do tej pory funkcja ta była obecna jedynie w wydaniach z kanału Canary, ale ze względu na wysoki priorytet, Google zdecydował się przerzucić ją od razu do wersji stabilnej.

To oczywiście nie koniec nowości. Oznaczona numerkiem 21 odsłona przeglądarki posiada również API getUserMedia. Co to oznacza? Do tej pory, aby aplikacja internetowa mogła wykorzystać wbudowaną w laptopa (lub podłączoną) kamerkę wideo oraz mikrofon, potrzebne były dodatkowe wtyczki (np. Flash czy Silverlight). Wraz z dodaniem nowego API możliwe będzie to teraz tylko i wyłącznie za pomocą JavaScript. Jest to kolejny krok na drodze do pełnej implementacji WebRTC, czyli tworzonej przez Google technologii mającej na celu ułatwienie komunikacji w czasie rzeczywistym między użytkownikami przeglądarek www. Chyba nie trzeba dodawać jakie to ma znaczenie w rywalizacji z Microsoftem i posiadanym przez niego Skype’m, prawda?

Przykładów wykorzystania getUserMedia API jest w sieci kilka. Jeden z nich przygotował sam Google. Możecie go znaleźć w Chrome Labs. Aplikacja nosi nazwę Sketchbots i wykorzystuje nasze zdjęcie do przygotowania rysowanego portretu (co najciekawsze rysunek jest przygotowywany przez najprawdziwszego robota w Londynie!). Jak można zauważyć, każdorazowe wykorzystanie kamery wymaga akceptacji ze strony użytkownika, co znacznie zmniejsza ryzyko nieautoryzowanego dostępu do urządzenia. Praktyka jednak pokazuje, że przed złośliwym kodem niekiedy jest bardzo trudno się uchronić, zatem może się okazać, że cyberprzestępcy znajdą sposób by przejść zabezpieczenia przeglądarki i uzyskać dostęp do API, co wcale taką kolorową perspektywą nie jest (w końcu znane są przypadki włamań do kamery przy użyciu luk we Flashu).

Chrome 21 wzbogacił się też o usprawnienia w module CloudPrint oraz rozszerzoną obsługę gamepadów. Jak w każdej wersji, tak i tutaj wyeliminowano też szereg błędów i luk. Wśród osób, które przyczyniły się do ich znalezienie Google wyróżnił m.in. naszego rodaka, Mateusza Jurczyka z Google Security Team. Więcej informacji na temat nowego wydania znajdziecie na blogu Chrome.

Myślę, że Google postawił bardzo ryzykowny krok w tym wydaniu swojej przeglądarki. Nowe API, jakkolwiek jest bardzo przydatne i z pewnością znajdzie zastosowanie, wiąże się też z pewnym ryzykiem obniżenia poziomu bezpieczeństwa programu. Z drugiej jednak strony getUserMedia znacznie ułatwi korzystanie z Google Hangouts i innych form komunikacji internetowej. Da to przeglądarce Google pozycję lidera, jeśli chodzi o możliwości i dostępne funkcje w tym aspekcie. Jednocześnie trzeba zauważyć, że kalifornijski gigant nigdy nie dał swoim użytkownikom żadnego większego powodu do obaw o swoje bezpieczeństwo. Mam nadzieję, że i tym razem będzie podobnie.

Z drugiej jednak strony najnowsza wersja przeglądarki nie zmienia nic w aspekcie zasobożerności, na którą od kilku wydań narzekają użytkownicy. Nie da się ukryć, że Chrome lubi nasz RAM i nie ma żadnych oporów przed wykorzystaniem większości udostępnionej mu przestrzeni. W przeciwieństwie jednak do działań Mozilli, Google nie optymalizuje swojego produktu pod tym kątem, co jest widoczne już od kilku wydań. Dostajemy za to nowe funkcje i możliwości, których działanie z pewnością odbije się na wydajności. Jeżeli w najbliższym czasie nie doczekamy się za poprawek, Chrome może boleśnie odczuć to na własnej skórze…