48

Chmury UFO – internetowy fenomen doktora Pająka

Jest profesorem doktorem inżynierem światowej sławy. Wykładał w Malezji, Nowej Zelandii, Korei Południowej i na Cyprze, wynalazł wehikuł kosmiczny napędzany pulsacyjnym polem magnetycznym i opracował teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Odkrył też nieznane nauce zioło efektywnie leczące kobiecą bezpłodność. Niewątpliwie to największa postać rodzimej, a może i światowej nauki – a przynajmniej tak wynika […]

Jest profesorem doktorem inżynierem światowej sławy. Wykładał w Malezji, Nowej Zelandii, Korei Południowej i na Cyprze, wynalazł wehikuł kosmiczny napędzany pulsacyjnym polem magnetycznym i opracował teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Odkrył też nieznane nauce zioło efektywnie leczące kobiecą bezpłodność. Niewątpliwie to największa postać rodzimej, a może i światowej nauki – a przynajmniej tak wynika z internetowych biogramów…

Jak często docieracie na koniec Internetu, czyli tam, gdzie był już Chuck Norris? Nie mam tu na myśli, rzecz jasna, undergroundowych materiałów pornograficznych. To nie one znajdują się się tam, gdzie rozum śpi, a budzą się cyfrowe upiory…

W 1999 roku poznałem człowieka, który krótko po wyjściu z więzienia doznał oświecenia i wyłożył sporą wówczas kwotę na założenie i prowadzenie strony internetowej, gdzie opublikował potężny traktat dotyczący cywilizacji istniejącej na Słońcu. Co ciekawe, człek ów miał ujmującą osobowość i dysponował elokwencją, którą potrafił zjednać sobie każdego niewprawnego słuchacza. Wystarczyło jednak skupić się na wywodach (pisemnych i ustnych), by dostrzec, że człowiek ten używał wielu naukowych określeń na zasadzie absolutnie przypadkowego doboru bez znajomości definicji i znaczeń. Miało to w sobie coś ze słynnej dadaistycznej zabawy zwanej „Wybornym trupem”, gdzie losowo dobierano wyrazy, tworząc nonsensowne zdania.

Żeby Wam to lepiej unaocznić, spróbuję z marszu coś takiego wykreować. Proszę bardzo:

Korpuskuła późnosłowiańskiej ontologii jest niezbitym dowodem kategorii ex infernis na to, że paradygmat Heidelberga istnieje w praktyce.

Wierzcie mi lub nie, ale są ludzie, którzy po usłyszeniu tego zdania pokiwają głową ze zrozumieniem (lub w intelektualnej zadumie), uznając mnie za człowieka światłego, który powinien opublikować wyniki swych badań dla dobra ludzkości…

Mniej więcej tak właśnie wyglądał traktat dotyczący obcej cywilizacji na Słońcu. Po zapoznaniu się z nim uznałem, że nigdy już nic mnie nie będzie w stanie zadziwić. Myliłem się…

Profesor doktor inżynier

Mniej więcej 10 lat temu na szerokie wody internetu wypłynął polski naukowiec, którego życie mogłoby być tematem na niejedną książkę. Szybko stał się fenomenem – przede wszystkim jako badacz UFO, ale też niestrudzony tropiciel wszystkiego, co niewyjaśnione. Nim jednak zagłębię się w treści opublikowane przez profesora Jana Pająka, zaznaczam, że – podobnie jak agent Mulder – chcę wierzyć, a na moich półkach z książkami stoi kilka pozycji Lucjana Znicza, najsłynniejszego polskiego ufologa.

Publikacje Pająka są tak bogate i rozbudowane, że ciężko je streścić, więc podejdę do nich wyrywkowo.

Ze stron autora ściągnąć można np. wydanie IV poszerzone monografii naukowej z 2010 roku pt. „Eksplozja UFO w Tapanui z roku 1178 AD, która przemieściła kontynenty”. Publikacja miała zostać zarejestrowana w Bibliotece Narodowej Nowej Zelandii jako Depozyt Legalny 16180 z dnia 2 lipca 1996 roku, a wydana prywatnym nakładem autora. W 2009 roku monografia ta została „przeformatowana do PDF” i udostępniona w sieci.

Kataklizmiczna eksplozja jaka spowodowała całe to zniszczenie opisane powyżej, a także wywołała wiele dalszych zniszczeń, nastąpiła w 1178 roku w Nowej Zelandii. Aby było jeszcze dziwniej, została ona spowodowana celowo. Ktoś jej dokonał przez celowe zdetonowanie cygaro-kształtnego stosu 7-miu wehikułów UFO trzeciej generacji, zwanych wehikułami czasu. (…) Tymczasem wehikuły czasu mają tą cechę, że w swoich podróżach bez przerwy przenoszą one swe załogi do przyszłości i do przeszłości. Gdyby więc takie wehikuły miały wybuchnąć przez czysty przypadek, ich załogi z góry wiedziałyby o tej katastrofie i zdołały jej zapobiec. Jedynym więc sposobem aby wehikuły czasu eksplodowały, jest ich celowo zdetonowanie. Ponieważ zaś koło Tapanui jest obecny liczny materiał dowodowy że eksplodowały tam właśnie wehikuły czasu (…) jest to dowodem iż ich eksplodowanie miało celowy charakter. (źródło)

Międzynarodowy Znormalizowany Numer Książki rzeczonej monografii to 0-9583380-6-X. Postanowiłem go sprawdzić w czterech niezależnych wyszukiwarkach ISBN. Bez rezultatu. Z samego dokumentu wynika jednak, iż stanowi on tłumaczenie anglojęzycznego oryginału wydanego pod numerem ISBN 0-9597946-7-0 o tytule „UFO explosion in New Zealand 1178 A.D. which tilted the Earth”. Niestety, tutaj również poszukiwania nic nie dały. Owszem, google podaje tę publikację w bibliografiach kilku różnych opracowań, lecz artykuły te – niespodzianka – są autorstwa samego Pająka… Faktycznie jednak publikacja wspomniana jest w katalogu Biblioteki Narodowej Nowej Zelandii. To jednak jedyny niezależny ślad.

Chmury UFO

W jednej z kolejnych publikacji profesor pisze sam o sobie:

W 1998 roku polskie czasopismo „Nieznany Świat” opublikowało recenzję jednej z jego publikacji, rankując Profesora Pająka jako czołowego (numer jeden) naukowca w świecie w zakresie badania technicznych aspektów UFO.

Niewątpliwie Pająk stał się w środowisku pasjonatów ufologii postacią znaną – szczególnie jako piewca teorii o statkach kosmicznych z innych planet, które na ziemskim niebie udają… chmury.

Jeśli ktoś poobserwuje typowe „chmury-UFO”, wówczas z pozoru wyglądają mu one na zupełnie nieszkodliwie. Ot, niepozorne, regularne, często kredowo-białe chmurki. Tymczasem, jak to wyjaśniłem na odrębnej stronie która w „Menu 2” oznaczona jest „tornada-UFO”, w chmurach tych czai się śmiertelne niebezpieczeństwo. Na każde życzenie kierujących nimi UFOnautów, mogą się one bowiem przekształcić w mordercze tornada. Z niewinnie wyglądającej chmurki przekształcają się wówczas w ryczącego potwora który niszczy i zabija wszystko na co kierujący nim UFOnauci go naprowadzą. (źródło)

Autor swe wywody ilustruje fotografiami… a jakże, chmur! Na jego (czy nasze) nieszczęście nie liznął najpewniej nawet podstaw meteorologii, więc obłoki gatunku altocumulus lenticularis z miejsca uznaje za obce statki kosmiczne. Jak się jednak możemy dowiedzieć, to nie on ma problem z rozpoznawaniem, tylko my, bowiem fakt, iż w chmurach widzimy tylko chmury, jest efektem celowych działań telepatycznych.

Dopiero w kilka lat później odkryłem, że wehikuły UFO posiadają na pokładach niezwykłe urządzenia, które w podrozdziale K5.2 z tomu 9 mojej najnowszej monografii [1/5] opisane są pod nazwą „rzutniki telepatyczne”. Za pośrednictwem owych urządzeń UFOnauci są w stanie wprowadzić zdalnie dowolny nakaz telepatyczny wprost do umysłu wybranych przez siebie ludzi. Kiedy więc przechodzą na widzialny dla ludzi tryb działania, zawsze jednocześnie nadają za pośrednictwem owych „rzutników telepatycznych” zakaz fotografowania danego wehikułu UFO.(źródło)

Magnokraft

Wszystkie internetowe rozważania na temat skupiają się na tzw. magnokraftach – statkach, które od wieków służą obcym, a które na Ziemi niezależnie od UFOnautów wynalazł nasz naukowiec.

Życiowym osiągnięciem prof. dra inż. Jana Pająka jest wynalezienie i rozpracowanie talerzo-podobnego wehikułu kosmicznego napędzanego pulsującym polem magnetycznym jaki on nazywa „magnokraftem”. Aczkolwiek badania nad magnokraftem zostały zainicjowane dzięki zawodowemu zaangażowaniu prof. Pająka w wykłady nad systemami napędowymi i nie posiadają żadnego związku (ani inspiracji) z UFO; kształt, konstrukcja i niezwykłe atrybuty jego statku zachęciły go do przebadania podobieństw istniejących pomiędzy magnokraftem i UFO. Rezultatem tych badań było opracowanie formalnego dowodu że „UFO to już zbudowane przez jakąś zaawansowaną cywilizację i działające magnokrafty”, którego pierwsze opublikowanie nastąpiło w 1981 roku. (źródło)

Póki co, niestety, statkami tymi dysponują jedynie obcy, którzy są do nas ustosunkowani nieprzyjaźnie (vide: Bandyci z UFO gotowi wbić nam noże w plecy). Polska mogła mieć własne magnokrafty, jednak do budowy nie doszło w wyniku fatalnej i błędnej decyzji zaślepionych naukowców z Wrocławia…

Jeszcze w 1986 roku zwróciłem się oficjalnie do Rady Naukowej Instytutu Technologii Budowy Maszyn Politechniki Wrocławskiej o pozwolenie mi na otworzenie w owym instytucie przewodu habilitacyjnego którego zakres tematyczny obejmowałby właśnie budowę i działanie magnokraftu wyjaśnione treścią owej monografii. Niestety, w 1986 roku Rada Naukowa owego I-24 odrzuciła magnokraft jako kwalifikujący się na zakres tematyczny dla mojej rozprawy habilitacyjnej i odmówiła mi prawa otarcia przewodu habilitacyjnego w owym instytucie. A wieka szkoda. Wszakże gdyby wówczas pozwolono mi podjąć tam prace badawcze i rozwojowe nad zbudowaniem owego wehikułu, do końca XX wieku magnokraft z całą pewnością byłby już zbudowany w Polsce. Do dzisiaj zaś prawdopodobnie bym już zbudował i oddała w służbę Polaków nawet jeszcze bardziej zaawansowaną wersję magnokraftu zdolną do podróży przez czas i do cofania nas do lat młodości po każdym osiągnięciu przez nas wieku starczego. (źródło)

A za wszystkim stoi Bóg…

Jak twierdzą komentatorzy, Pająk ponoć ograniczał się najpierw do qusi-naukowych rozważań na temat technologii. Z czasem jednak jego światopogląd przybrał postać tygla wszelakich spiskowych teorii, wierzeń i mitów. W końcu wykreował on „logiczne” wyjaśnienie istnienia obcych, jako narzędzia w rękach Boga, który chce ludzi nauczyć pokory. Tymi narzędziami Bóg miał zburzyć zarówno World Trade Center, jak i halę w Katowicach.

Gdyby ludzie byli absolutnie pewni, że wszelkie nieszczęścia i kataklizmy są zesyłane przez Boga, wówczas następstwem tej wiedzy byłaby utrata ich „wolnej woli”. Dlatego Bóg zmuszony jest wprowadzać inne istoty, na które może zrzucać odpowiedzialność za powodowanie tych nieszczęść. W przeszłości Bóg uzywał w tym celu istoty nadprzyrodzone w rodzaju „diabłów”, „Lucyfera”, „Szatana”, „Węża”, „Smoka”, itp. Jednak obecnie ludzie już przestali wierzyć w owe istoty. Stąd Bóg wprowadził do użycia inne istoty, które są równie szatańskie jak tamte dawne, jednocześnie jednak są bardziej akceptowalne w dzisiejszym klimacie intelektualnym ludzkości. Te inne istoty to „UFOnauci”. Aby więc je urzeczywistnić, Bóg „symuluje” na Ziemi istnienie i działanie UFO i UFOnautów. (źródło)

Hipertekstowe monstrum

Strona profesora to hipertekstowy gigant – tony materiału wręcz upstrzone są niezliczonymi odnośnikami do artykułów, monografii, podstron, rozdziałów, podrozdziałów – oczywiście autorstwa samego Pająka. Nawigować więc można po niej wiele tygodni, jeśli nie miesięcy, a nawet lat – wszak łatwo tu trafić na pętle przekierowań i kręcić się tym samym w kółko. Jeśli pamiętacie „Rękopis znaleziony w Saragossie” i ideę powieści szkatułkowej, to strona Pająka spełnia ją w sposób bliski doskonałości, a przy tym jej złożoność jest godna podziwu – nawet jeśli sama treść to czyste brednie, do tego pisane z jakże licznymi błędami językowymi.

Na końcu Internetu…

Profesor Pająk ma ponoć w Polsce wyznawców, co dowodzi faktu, iż nie istnieje w świecie zjawisko, które nie znalazłoby swoich amatorów. Jest i smutniejsza konstatacja – jeśli człowiek jest w stanie uwierzyć we wszystko, staje się osobą potencjalnie niebezpieczną. Nie czas tu i nie miejsce na rozważania na temat sekt, jednak nie można zapominać ani o przykładzie Jima Jonesa, ani o gwałtownym rozwoju technoreligijnych ugrupowań doby Internetu. To, co my uznamy za nieszkodliwe dziwactwo, dla kogoś innego może stać się filozofią życiową. Zechciejcie sobie przypomnieć chociażby pewne szalenie wpływowe i bogate ugrupowanie, którego wierzenia… wymyślił pisarz taniej science-fiction (sic!).

W roku 2001 Pająk zatoczył koło — z młodego naukowca, doktora nauk technicznych, przez pseudonaukowego szaleńca i quasi-religijnego wybrańca ogarniętego misją ratowania ludzkości zamienił się w guru sekty, polskiego Raela. Na stworzoną podaż odpowiedział popyt — zaczął mieć w Polsce pierwszych „wyznawców” jego synkretycznej mieszanki czyli (nomen omen) totalizmu. Na razie łączy ich internetowa grupa dyskusyjna. Być może jednak w przyszłości przestanie to wystarczać i „w realu” przyjdzie czas na obrzędy i rytuały inicjacyjne… Rynek „UFO-religii” jest niewielki, ale może działać międzynarodowo i stale ewoluować. Pająk już odkrył, że nad ukrzyżowanym Jezusem krążyło UFO więc bez problemu może doktrynalnie „zagospodarować” jego samego, co zwiększy atrakcyjność sekty dla chrześcijan (tę samą sztuczkę stosowali Doktorzy Kościoła „podkupując” dla chrześcijaństwa pierwszych trzech wieków elementy pogańskie). Jak sam podaje, codziennie około 200 osób „ściąga” z jego stron internetowych jego „monografie naukowe” z serwerów w Malezji, Nowej Zelandii i USA. (źródło)

Złośliwość podpowiada mi, że profesor Pająk powinien zostać członkiem pewnej bardzo ostatnio popularnej komisji złożonej ze specjalistów. Problem w tym, że miast wskazywać na Rosjan, winą obarczałby UFOnautów.

Na końcu Internetu dzieją się dziwne rzeczy. Niech omówiony przykład będzie nauką, by nie wierzyć we wszystko, co ludzie mówią i piszą.