8

Tom Holland stanął na wysokości zadania. Recenzja Cherry: Niewinność utracona – nowego filmu Apple TV+

Znany z roli ostatniego Spider-Mana Tom Holland tym razem wcielił się w byłego żołnierza, który walcząc z PTSD wpada w pułapkę narkotykowego nałogu. Cherry: Niewinność utracona nie zmieni może branży filmowej, momentami wydaje się za długi, ale to solidny film, któremu warto dać szansę.

Cherry: Niewinność utracona podzielono na ułożone chronologicznie rozdziały, choć już na początku filmu poznajemy głównego bohatera w momencie kiedy zamaskowany napada na bank. Wszystko, co zobaczycie później to opowieść o tym jak trudne życiowe decyzje i jeszcze trudniejsze demony wojny oprowadziły młodego chłopaka na skraj obłędu.

Historia postaci granej przez Toma Hollanda będzie mieć na pewno największe znaczenie dla Amerykanów. Młody, skryty chłopak przeżywa zawód miłosny i w odpowiedzi zaciąga się do wojska. Spontaniczna decyzja wydaje się też być lekarstwem na problemy ze znalezieniem się w otaczającym go świecie. Film w dość ciekawy sposób pokazuje podstawowe szkolenie uwypuklając masę stereotypów o armii pokazując jednocześnie jak bardzo przypadkowe osoby trafiły na wojenny front w Iraku. Tytułowy „Cherry” (żółtodziób/świeżak) jest medykiem, który na własne oczy widzi śmierć przyjaciół z jednostki, a jego „chrzestem bojowym” jest próba uratowania rannego żołnierza, któremu na swojej pierwszej bojowej akcji wkłada gołymi dłońmi wnętrzności wyrwane podczas wybuchu.

Cherry: Niewinność utracona

Rok na wojnie tak bardzo niszczy jego psychikę, że chłopak nie potrafi się odnaleźć w codziennym życiu mimo tego, że wraca do ciepłego domu i kochającej dziewczyny, z którą wziął ślub chwilę przed wylotem na front. Miłość jego życia nie potrafi mu jednak pomóc i jedynym lekarstwem na Zespół Stresu Pourazowego (PTSD) wydają się być silne leki pozyskane od znajomego. Na ile faktycznie nieudolna była w rzeczywistym świecie fachowa pomoc lekarska ze strony amerykańskiej armii? Tego nie wiem, ale Cherry pokazało ten wątek w bardzo złym dla wojska świetle, wydaje się bowiem, że weterani wojenni zostali pozostawieni samym sobie. I jak możecie się domyślić, bohater nie był w stanie sobie z tym poradzić.

Miałem wrażenie, że Tom Holland już zawsze będzie miał przypiętą plakietkę z napisem „Spider-Man”, tymczasem Cherry pokazało aktora w zupełnie innym świetle i szybko wyrzuciłem z głowy jego występy w obrazach Marvela. Już na początku filmu pokazał, że nie zawsze musi grać niepokornego, żartobliwego nastolatka – jego kreacja fajnie wpisała się w ten obraz, szczególnie we fragmentach poświęconych wojnie w Iraku. Zderzenie frywolnej amerykańskiej młodości z piekłem wojny widać tu bardzo dobrze i pierwsze połowa filmu jest dzięki temu zdecydowanie najciekawsza.

Mam wrażenie, że powrót do domu i wszystko, z czym musiał się mierzyć bohater zostało za bardzo spłycone by nieco odciążyć emocjonalnie film. Dzięki temu film nie dołuje widza, ale jednocześnie nie pozwala odpowiednio dobrze i mocno wgryźć się w trudne tematy. Mam wrażenie, że poznałem też odpowiednio dobrze pozostałych bohaterów, bo Cherry skupiając się przede wszystkim na „Świeżaku”. Ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Holland sprostał zadaniu i dobrze wcielił się w swoją rolę. Jest naturalny niezależnie od tego jaki fragment jego życia obserwujemy – szczególnie, że postać zmienia się na przestrzeni filmu diametralnie.

Cherry: Niewinność utracona

Cherry to solidny film, ale jednocześnie nic, czego już wcześniej nie widzieliśmy. Prowadzi opowieść w ciekawy sposób, spłyca jednak wiele wątków i postaci. Zastanawiam się jednak, czy to aby nie była dobra decyzja, pójście kilka kroków dalej mogłoby sprawić, że film byłby trudny i ciężki w odbiorze.

Cherry: Niewinność utracona

Mam wrażenie, że ludzie zbyt wiele oczekiwali po tym obrazie i Cherry miało w ich mniemaniu być przełomowe, bardzo głęboko poruszać trudne tematy PTSD i uzależnienia od narkotyków. To się jednak nie udało i nie mam tu żadnych wątpliwości, szczególnie że momentami druga połowa filmu wydaje się wręcz aż zbyt lekka i  infantylna, czasem wręcz stereotypowa i przerysowana. Dodatkowo obraz trwa prawie 2 i pół godziny, spokojnie można byłoby część tego czasu uciąć, bo druga połowa wydaje się za bardzo rozwleczona. Jednak moim zdaniem Cherry jako całość prezentuje solidny poziom i choć nie jest w żadnym wypadku filmem przełomowym, to nie czułem się wynudzony i seans zaliczam do udanych. Nie sądzę by przekonał mnie do pozostania z Apple TV po upływie promocyjnego (wiecznie przedłużanego) darmowego okresu, ale to akurat nie wina filmu, tylko usługi.

Na uwagę zasługuje też jakość filmu. 4K, Dolby Vision, Dolby Atmos – Apple TV+ oferuje w tej chwili najlepszą jakość streamingu i nawet niewprawione oko zobaczy różnicę względem takiego Netfliksa, o wciąż fatalnym jakościowo HBO GO nie wspominając. Technicznie trudno coś temu obrazowi zarzucić, więc w połączeniu ze świetną jakością streamingu, wrażenia wizualne z seansu są bardzo dobre.

Moim zdaniem warto obejrzeć Cherry: Niewinność utracona, tylko bez wygórowanych oczekiwań. No i uważajcie, bo niektórym znajomym zdarzyło się na tym filmie przysnąć, zupełnie nie wiem dlaczego.