27

Dajmy możliwość zarabiania na fanpage’ach

Facebook – prawdziwe internetowe imperium. Choć niektórym działania firmy Marka Zuckerberga są w nie w smak, to portal społecznościowy ma się w najlepsze. Firma założona w 2004 r. nie zwalnia tempa, z kwartału na kwartał notując coraz lepsze wyniki finansowe. W dużej mierze swoją pozycję Facebook zawdzięcza niezwykle agresywnym działaniom właściciela. Mniej więcej od dwóch […]

Facebook – prawdziwe internetowe imperium. Choć niektórym działania firmy Marka Zuckerberga są w nie w smak, to portal społecznościowy ma się w najlepsze. Firma założona w 2004 r. nie zwalnia tempa, z kwartału na kwartał notując coraz lepsze wyniki finansowe.

W dużej mierze swoją pozycję Facebook zawdzięcza niezwykle agresywnym działaniom właściciela. Mniej więcej od dwóch lat Mark Zuckerberg regularnie chodzi na zakupy i to nie byle jakie, na zakupy na jakie chadzają bogacze. A to wyda 16 miliardów na komunikator dla urządzeń mobilnych, a to 2 miliardy na okulary od rozszerzonej rzeczywistości. Jednym słowem nie szczędzi pieniędzy na inwestycje, co umożliwia mu pięcie się po kolejnych szczeblach technologicznej dominacji.

Zresztą sam serwis społecznościowy jest znakomitym tworem, który dzięki przemyślanej strategii i ciągłym modyfikacjom, zgromadził bazę użytkowników liczącą miliard kont (prawdopodobnie liczba realnych jest niższa), którzy co miesiąc wgrywają ponad 1 mld zdjęć oraz 10 mln filmów. Co więcej użytkownicy portalu bardzo chętnie dzielą się wszelkimi detalami odnośnie swojego życia prywatnego, co pozwala stworzyć profil idealny w celu późniejszego targetowania reklam. Żeby nikt nie miał złudzeń Facebook nie jest za darmo. Nikt chyba nie jest na tyle naiwny, aby w to wierzyć. Za korzystanie z portalu płacimy szczegółowymi danymi o sobie poprzez to co publikujemy, co lubimy, z kim wchodzimy w interakcję. Na tym właśnie zarabia Facebook swoje miliardy, które następnie może zainwestować wedle swojego widzimisię.

Pod tym względem model Facebooka nie różni się zbytnio od swojego kolegi z internetowej branży Google’a. Google również pod płaszczykiem darmowych usług zbiera o nas skrupulatnie informacje, które później wykorzystywane są w AdWordsach, które działają z zabójczą precyzją. Wystarczy spojrzeć na narzędzie remarketingu. Wystarczy, że raz odwiedzimy internetowy sklep z butami, a potem jego reklama śledzi nas niemal w każdym zakątku sieci, w którym się udamy, oczywiście pod warunkiem, że witryna korzysta z AdSensów. Jest to jeden z najłatwiejszych sposobów zarabiania na własnej domenie, co prawda na ogół nie dużych pieniędzy, ale tak czy siak Google bardzo często jest naszym pierwszym partnerem biznesowym podczas rozpoczynania naszej działalności w sieci. Ile pozytywnych wymiarów ma taki model biznesowy można by wymieniać bez końca. Tu właśnie objawia się różnica, którą chciałbym odnieść do serwisu Marka Zuckerberga.

Google i jego porządki na Youtubie

Od kiedy Google przejął Youtube sporo się pozmieniało. Serwis, w którym wiele osób dobrowolnie dzieliło się swoimi materiałami wideo, konsekwentnie zmierza w stronę bycia telewizją. Jednak nie taką telewizją, którą rozumiemy pod klasycznym pojęciem tego słowa, ale telewizją na miarę XXI w. i wszędzie dostępnych urządzeń mobilnych czy szerokopasmowego Internetu. Youtubue powoli staje się źródłem utrzymania dla wielu osób z całego świata, w tym również w Polsce. Co więcej za granicą są Youtuberzy, którzy na umieszczaniu tam filmików dorobili się fortuny i stali się milionerami. Aby nie rzucać słów na wiatr, można podać przykład nowej gwiazdy Youtube’a Pewdiepie, który według serwisu Socialblade w ciągu miesiąca zarabia ok. 1.5 mln dolarów na publikowanych materiałach. W trakcie rozmów z Youtuberami dowiedziałem się, że dane pochodzące z Socialblade są jak najbardziej wiarygodne, pod warunkiem, że mówimy o Youtuberze którego grono odbiorców pochodzi z odpowiedniego regionu świata, czyli Państw rozwiniętych. Większość odbiorców Pewdipie na pewno się do takiej grupy zalicza.

Mówię o tym nie bez powodu, bowiem temat zarabiania na unikatowych treściach na Facebooku zaprząta mi głowę. Otóż co by nie mówić o Googlu jest to jedna z tych spółek, które przyjęły model, w którym użytkownicy mają okazję zarabiać na ciekawych treściach. Bardzo nowoczesny model biznesowy. My dajemy ci platformę i zapewniamy narzędzia, a ty sam zdecyduj co według ciebie jest ciekawe i zainteresuj tym odbiorców. Chcesz poświęcić się w całości tworzeniu filmów na naszej platformie, to być może uda Ci się zarobić na tyle dużo, że stanie się to twoim źródłem utrzymania. Na zachodzie Youtuber to normalny zawód, podobny tego jak pracuje się w telewizji.

A co z Facebookiem?

Tak zdaje sobie sprawę, że wiele miejsca poświęciłem modelowi biznesowemu Googla, AdSensów i Youtuba bowiem chciałbym się zastanowić, jak mógłby wyglądać Facebook, gdyby serwis Marka Zuckerberga chciał podzielić się choć częścią zysków, generowanych przez jego reklamy, ze zwykłymi użytkownikami.

Każdy z Was, oczywiście pod warunkiem, że korzystacie z Facebooka, zna fanpag’e, która są prawdziwymi perełkami. Prowadzone są przez znawców i pasjonatów danego tematu. Albo po prostu mają bardzo dobry pomysł w jaki sposób angażować społeczność. Jednak taka praca bardzo często nie jest zajęciem dodatkowym, oczywiście mówię o poważnych stronach, a nie fanpage’ach gdzie wystarczy wstawić dwa memy dziennie najlepiej podpatrzone gdzieś w innym zagranicznym serwisie.

Jest to teza, którą ciężko podważyć. Na Facebooku są bardzo wartościowe strony, które poszerzają horyzonty i są wartościowe. Dobrym przykładem takiej strony, o której swego czasu było głośno, był fanpage „Sztuka Polska o której nie miałeś pojęcia bo siedzisz w złym Internecie”. Znakomity pomysł na stronę, która jednocześnie edukuje i dostarcza ciekawych treści, prowadzona z pomysłem przez znawcę tematyki. Podobnych stron na fejsie jest cała moc, żeby posłużyć się przykładem z innej beczki, wszyscy pewnie znamy strony, które informują o ciekawych wydarzeniach kulturalnych w danym mieście.

Bez tytułu

Choć są to zupełnie inne rodzaje działalności fanpage’y, jeden kształci zmusza do refleksji, drugi ma charakter stricte informacyjny, to łączy je jedna rzecz. Jeżeli strona ma przekazywać ciekawe i wiarygodne informacje autorzy muszą włożyć w kreowanie fanpage’a ciężką pracę. Pracę, za którą w wielu wypadkach nie dostają nic w zamian, a żaden dorosły człowiek nie będzie pracował za „fame w internecie”, dlatego często aktywność nawet najlepszych fanpage’y z czasem wygasa. Oczywiście są różne sposoby spieniężenia takiej działalności, ale sami powiedzcie jak wyglądałaby reklama doładowań do telefonów na wspomnianym profilu o sztuce? Sami dobrze wiecie, jaka byłaby reakcja fanów zgromadzonych wokół tej podstrony. Nie każdy też ma pieniądze na postawienie dedykowanej strony internetowej.

Tu pojawia się mój pomysł. Dlaczego by nie podzielić się zyskami z twórcami wartościowych stron, tak aby mogli za swoją działalność otrzymywać chociażby symboliczne pieniądze? Jako jedno z rozwiązań można by wprowadzić specjalne reklamy, które wyświetlałyby się gdzieś pomiędzy postami, jedynie wtedy, gdy facebookowicz odwiedzałby konkretny fanpage. Oczywiście takie rozwiązanie miałoby wiele trudności technicznych, które trzeba by pokonać. Po pierwsze trzeba by wprowadzić system, który rozróżniałby, które Fanpag’e prowadzą unikatową działalność, a które jedynie kopiują cudze treści. Po drugie trzeba by wprowadzić narzędzie, które pozwalałoby jaki procent użytkowników treści ocenia za dobre, a które denerwujące, podobny do tego, który wszyscy znamy na Youtubie. Początkowo prawdopodobnie opłacana praca na Facebooku musiałaby odbywać się na zasadach indywidualnych umów, tak aby w początkowym okresie zminimalizować ryzyko nadużyć nowego rozwiązania. Jednak skoro Youtubowi się udało, i to już parę ładnych lat temu, to czemu Facebook miałby sobie nie poradzić? Uważam, że jakiekolwiek wynagrodzenie, za ciężką pracę kilku pasjonatów byłoby sprawiedliwą rekompensatą, za wkładany trud, który summa summarum przekłada się na rozwój Facebooka.

Problemów natury technicznej do pokonania po drodze na pewno byłoby wiele. Jednak sam pomysł umożliwienia zarabiania autorom oryginalnych i unikatowych fanpage’y uważam za godny przynajmniej przedyskutowania. Pozytywnych aspektów takiego rozwiązania widzę naprawdę wiele. Wzrost wartościowych treści, podniesienie poziomu serwisu, dodatkowa motywacja dla autorów. Wzrost wartościowych treści przełożyłby się na zadowolenie użytkowników, większy prestiż serwisu. Takie rozwiązanie mogłoby otworzyć nową erę dla serwisu społecznościowego, który robi co może aby stać się najpotężniejszym technologicznym graczem na rynku.

Grafika: [1]