98

Mieszkańcy stolicy mogą otrzymać kolejny argument za nieposiadaniem auta

Stolica Polski jest niebywale zatłoczonym i zakorkowanym miastem – choć tam nie mieszkam kilkukrotnie miałem okazję zapoznać się z „urokami” życia w Warszawie – czyli z utrudnionymi dojazdami przez najbardziej uczęszczane drogi. Tam jestem do 10 razy do roku, głównie przy okazji wyjazdów służbowych za granicę. I choć Warszawa to piękne, różnorodne miasto – z […]

Stolica Polski jest niebywale zatłoczonym i zakorkowanym miastem – choć tam nie mieszkam kilkukrotnie miałem okazję zapoznać się z „urokami” życia w Warszawie – czyli z utrudnionymi dojazdami przez najbardziej uczęszczane drogi. Tam jestem do 10 razy do roku, głównie przy okazji wyjazdów służbowych za granicę. I choć Warszawa to piękne, różnorodne miasto – z trudem wyobrażam sobie tam codzienne życie. Mon Dieu, jak ja uwielbiam Rzeszów za to, że jedyne korki tworzą się głównie na Lwowskiej.

Za zakorkowanymi ulicami ciągnie się jeszcze jedna plaga. Jakby nie patrzeć – trudno powiedzieć, czy koncernom samochodowym spieszy się do zrezygnowania z silników spalinowych. Choć mamy już do czynienia z elektrycznymi pojazdami, hybrydami, wodorowymi alternatywami, to mimo wszystko na naszych drogach jeżdżą głównie auta, które emitują szkodliwe dla środowiska związki chemiczne, metale ciężkie. I choć nie można tutaj mówić o takim zanieczyszczeniu jak w Chinach, to mimo wszystko zawsze mogłoby być lepiej. Zwłaszcza, że w Polsce bardzo często można spotkać samochody mające dawno za sobą lata swojej świetności – one w dalszym ciągu jeżdżą, ale często emitują więcej spalin – na inne, nowsze auta wielu Polaków jeszcze nie jest stać. Od dawna noszę się z zamiarem przeniesienia swojego życia do Warszawy i jednym z aspektów do rozważenia jest posiadanie własnego środka lokomocji – tutaj wcale nie jestem taki pewien ani jednej opcji, ani drugiej.

Współdzielenie samochodów

Moją wewnętrzną debatę nad koniecznością posiadania własnych czterech kółek zakłóciły doniesienia o tym, że lada moment w Warszawie można będzie skorzystać z ciekawej alternatywy dla posiadania auta. Umówmy się – samochód to ogromna wygoda. Ale i również koszt. Obserwuję nieco z boku rynek motoryzacyjny, mam wielu znajomych, którzy kupili nowe lub najwyżej kilkuletnie samochody – wszyscy są zgodni. Przesiadka z wysłużonego, ale niezawodnego Golfa, Passata, Corolli, czy Astry jest fajna przez pewien czas. Człowiek zwyczajnie cieszy się z nowego zakupu, ale tuż po tym przychodzi czas na włożenie swojego w utrzymanie samochodu. A ten potrafi być studnią bez dna. Przegląd, ubezpieczenie, do tego paliwo – nie daj Bóg, żeby coś się zepsuło. Dla młodych ludzi często są to koszty nie do przejścia – w dalszym ciągu zarabiamy mało – dla naszych zachodnich sąsiadów to znacznie mniejszy problem.

traffic-113843_1280

O podobnym projekcie niedawno pisał dla Was Maciej Sikorski – we Wrocławiu ma pojawić się 200 aut współdzielonych, głównie tych tanich, elektrycznych – może niezbyt szybkich, niezbyt pojemnych, ale… przyjaznych dla środowiska i dających alternatywę dla własnych (kosztownych) czterech kółek. Samochód wypożyczany w razie potrzeby – mamy grubsze zakupy, pilniejszy wyjazd, nie potrzebujemy taksówki, chcemy szybko przemieścić się na lotnisko. Jest samochód – niewielki, w sam raz do miasta, tani i spełniający swoją funkcję. Tak powinno być i to ma prawo się udać.

Efekt? Wrocław chce zmniejszyć ilość własnych aut, a co za tym idzie – rozładować korki, rozprawić się nieco z zanieczyszczeniem. W dobie wszędobylskich abonamentów, coraz mniejszej liczby dóbr, które są de facto nasze, a stanowią głównie przedmiot „wypożyczenia”, ja takie coś kupuję. Taka trochę „komuna” w środowisku gospodarki rynkowej – ale jest to synergia całkowicie sensowna i jak widać w naszych szybkich czasach – konieczna.

Wspólne auta w Warszawie

Jak podaje TVN24, w najbliższym czasie w Warszawie może powstać pierwsza wypożyczalnia samochodów – ostateczna decyzja co do tego leży w rękach radnych, którzy taką propozycję mogą zawsze odrzucić, jednak ja mam nadzieję, że pomysł nie zostanie pogrzebany. Do wprowadzenia tego rozwiązania w stolicy potrzebna jest zmiana statutu Zarządu Dróg Miejskich – to właśnie to będzie przedmiotem głosowania włodarzy. Wśród zachęt do korzystania z tego rozwiązania miałoby się pojawić m.in. prawo wjazdu na tzw. „buspasy”.

prius-863970_1920

W Warszawie miałoby się pojawić odpowiednio więcej aut, niż we Wrocławiu. Stołeczny projekt mówi o tysiącu aut o obniżonej emisji spalin. Oczywiście, takie auta miałyby prawo wjazdu na obszary, w których ruch jest ograniczony (właśnie przez spaliny). Eliminowałoby to również to, o czym pisałem wyżej – a zatem konieczność uiszczania typowych opłat przy standardowej eksploatacji własnego samochodu.

Jestem za – jak nigdy!

Lokalizowane za pomocą aplikacji auta – te możemy zostawić, gdzie nam się żywnie podoba. Na lotniskowym parkingu, pod hipermarketem, w miejscu pracy. Tam, gdzie będziemy tego potrzebowali. Eliminacja typowych kosztów utrzymania własnych czterech kółek, mniej zakorkowane miasta, zdrowsi mieszkańcy. Gdzie jest haczyk? W poczuciu przywiązania do własności? Ja tego jakoś nie czuję, jeżeli coś jest dobre, działa i jest proste – mogę porzucić swój „instynkt” na rzecz takiego rozwiązania. Taksówkarze? Oni dalej będą mieli klientów – najwyżej będą dowozić pasażerów do najbliższego wolnego auta lub tych, którzy tego wieczora za kółko wsiąść nie powinni. Wszyscy zadowoleni? Prawie wszyscy. Ja to kupuję.

Grafika: 1, 2, 3