1

Była Liga Obrony Kraju, teraz pora na Ligę Obrony… Internetu

Jeszcze nie tak dawno młodzi ludzie zapisywali się do Ligi Obrony Kraju, chcąc wesprzeć czynem tę paramilitarną organizację – ku chwale ojczyzny ludowej. Dzisiaj LOK znana jest w głównej mierze z organizowania kursów na prawo jazdy. Może więc czas na odświeżenie idei? Co jednak trzeba chronić w czasie pokoju? Na przykład internet – podpowiadają sieciowi […]

Jeszcze nie tak dawno młodzi ludzie zapisywali się do Ligi Obrony Kraju, chcąc wesprzeć czynem tę paramilitarną organizację – ku chwale ojczyzny ludowej. Dzisiaj LOK znana jest w głównej mierze z organizowania kursów na prawo jazdy. Może więc czas na odświeżenie idei? Co jednak trzeba chronić w czasie pokoju? Na przykład internet – podpowiadają sieciowi aktywiści.

To że internet może być zagrożony wiadomo nie od dzisiaj. Jednak dopiero od niedawna przekonaliśmy się, że prawdziwe zagrożenie nie musi pochodzić wcale od wszelakiej maści cyberprzestępców, ale np. władz. Niedawne zamieszanie wokół takich dokumentów jak ACTA, SOPA czy, pardonnez le mot, PIPA dowodzą niezbicie, jak potrzebne jest wspólne działanie internautów mające na celu ochronę globalnej sieci.

Moim zdaniem powstanie Ligi Obrony Internetu było tylko kwestią czasu. Szkoda nie przekuć narodowego zrywu (protesty przeciw ACTA) czy innych działań w internecie w bardziej sformalizowaną instytucję. Tak więc po licznych protestach jakie miały miejsce w ostatnim czasie logicznym rozwiązaniem było powstanie Internet Defense League. Sporo organizacji jest już zaangażowanych w jej działanie. Do LOI zapisały się już takie instytucje jak:

Mozilla,
WordPress,
Reddit
Cheezburger (ci od fotek kotów),
sieć Tor

Oczywiście do organizacji może przyłączyć się każdy – wystarczy podać swój adres e-mail. Jeżeli posiadamy stronę WWW możemy również skopiować specjalny kod, który będzie powiadamiał odwiedzających witrynę o ważnych wydarzeniach czy akcjach.

Pomysł na początek działalności twórcy Ligii mieli ciekawy. Postanowili rozpocząć w dzień premiery kolejnego filmu o Batmanie. Parafrazując sposób przyzywania bohatera Gotham City przez policję wpadli na pomysł, aby w największych miastach wyświetlić na niebie własne logo. Czyli uśmiechniętą mordkę kota.

O co w tym wszystkim chodzi? Twórcy Internet Defense League chcą dzięki zorganizowaniu się wywierać większy wpływ na polityków zajmujących się globalną siecią. Oczywiście nie ma tu mowy o lobbingu – ale wywieraniu presji za pośrednictwem internautów czy firm działających w sieci. Taka zorganizowana działalność moim zdaniem może okazać się bardzo pomocna. O ile bowiem z dużymi zrywami przeciwko bezpośredniemu naruszaniu swobód internautów nie ma większych problemów, o tyle znacznie trudniej jest na co dzień przyglądać się pracy polityków i monitorować ich działania. Mam nadzieję, że przede wszystkim właśnie w tym pomocna będzie Liga Obrony Internetu.