Polska

Białoruskie służby cytują Brauna, Ordo Iuris i polskich "dziennikarzy". Tragedia

Jakub Szczęsny
42

Kto by pomyślał? Materiały niektórych polskich "dziennikarzy", aktywistów, Grzegorza Brauna i organizacji Ordo Iuris są kolportowane w propagandowych kanałach na Telegramie. Wygląda na to, że treści produkowane przez "pożytecznych inaczej" autorów oraz mediów są na tyle atrakcyjne dla prokremlowskich (lub ściśle kremlowskich) funkcjonariuszy na tyle atrakcyjne, że są one wykorzystywane do tworzenia kłamliwej narracji wokół wojny w Ukrainie.

Tadeusz Giczan - białoruski dziennikarz ujawnił "siatkę" kanałów w platformie Telegram, gdzie kolportowane są materiały dostarczane przez przedstawicieli mediów "wolnomyślących". W wyrazie ujętym w cudzysłów powinna być spacja, aby dokładnie przedstawić specyfikę ich oraz ich autorów, ale cóż - nie bądźmy aż tak złośliwi. Autor niezwykle interesującego tweeta wskazał wpierw na niezwykle ciekawy przypadek kanału "Ktoś", który został stworzony przez jednego z białoruskich propagandystów przy okazji protestów wycelowanych w prawo antyaborcyjnych w 2020 roku. Według dziennikarza, miała być to parodia NEXTY.

Wiele z tych kanałów zostało stworzonych znacznie wcześniej - przy okazji kryzysu na polsko-białoruskiej granicy. Jednak większość założono w okolicach daty wybuchu wojny w Ukrainie. Skupiają one wokół siebie propagandę antyukraińską, teorie spiskowe, treści prokremlowskie i prorosyjskie, kłamstwa na temat sojuszu północnoatlantyckiego. Mile widziane są tam m. in. materiały dotyczące "plandemii" (określenie wśród wielbicieli teorii spiskowych, którzy wierzą iż pandemię wprost "zaplanowano" i koordynowano przez WHO). Nam może się to wydawać śmieszne, ale generalnie śmieszne nie jest.

Celem jest generowanie zaangażowania poprzez ustawiczne wstawianie materiałów zgodnych z linią narracyjną propagandystów. Szczuje się tam na Żydów, USA, WHO, Billa Gatesa, Big Pharmę i jednocześnie - wychwala się Władimira Putina oraz mówi się o "kłamstwach Ukrainy" i tzw. "banderowcach". Nie brakuje materiałów dotyczących "nazistowskiego pułku Azov". Wszystko to ma na celu skupić wokół siebie "wolnomyślicieli", którzy wyłączają telewizją i włączają... nie. Nie włączają myślenia, a fundują sobie popalone styki.

Jak wykazuje Pan Tadeusz Giczan - wiele treści jest tłumaczonych maszynowo z języka rosyjskiego (tłumaczącym polecam Deepl.com, jest lepszy niż Google Translate). Ale są wśród moderatorów ludzie, którzy znają język polski. Tworzone są materiały własne, ale w wielu przypadkach kolportuje się to, co napisali inni dziennikarze lub powiedzieli "liczący się" celebryci spiskowego półświatka.

Umieszczane są tam filmy na YouTube oraz wpisy między innymi Piotra Wielguckiego - autora bloga "Kontrowersje", który z narracji "antypandemicznej" dziwnym trafem przerzucił się na narrację antyukraińską. Co więcej, podaje się dalej materiały z wRealu24 oraz takich ludzi jak "Czujny" - znanych z wiadomości przeczących aktualnej wiedzy naukowej, a także inspirowanych nienawiścią do Ukraińców.

Uczestników tych kanałów w serwisie Telegram przeświadcza się o tym, że Ukraińcy chcą zabrać nam pracę, Ukrainki chcą żenić się z polskimi mężczyznami, uchodźcy wcale nie są uchodźcami i jest to "pic na wodę", a rząd bezmyślnie nadaje im przywileje - nie zważając na dobrobyt Polaków. Tego typu materiały mają poróżnić Polaków z Ukraińcami i odwieść ich od pomocy oraz współczucia dla bratniego narodu, bestialsko zaatakowanego przez Federację Rosyjską.

Poza treściami bezpośrednio z Polski, przekazuje się dalej także zagraniczne materiały powielające rosyjską narrację na temat Ukrainy - że na jej terenie trzyma się niemiecką broń chemiczną, "operacja specjalna" (kłamliwe rosyjskie określenie na nieuzasadnioną agresję na Ukrainę) ma na celu zlikwidowanie laboratoriów w których znajdują się trucizny bojowe i że Rosja zamierza wyzwolić swoich obywateli, którzy są ciemiężeni przez nazistowski rząd.

W tylko jednym się tylko odrobinę nie zgadzam z Panem Tadeuszem

Pan Tadeusz stwierdził, że nie jest to specjalnie szkodliwe. W tym samym tweecie nieco zrewidował swoje stanowisko - ale sądzę, że powinno to wybrzmieć bardzo jasno. To jest cholernie szkodliwe - zaczyna się od Telegrama, a potem leci to na Facebooka, Wykop, Twittera i w inne miejsca. Rozsiewanie propagandy ma swoje źródło - potem tego typu narracja trafia w inne miejsca i eksploruje kolejne grupy osób. Nie można całkowicie tego zlikwidować, ale należy robić wszystko, by propagandystom było w tym znacznie trudniej.

Przykre jest to, że używa się treści tworzonych przez Polaków do wspierania prokremlowskiej narracji. Ale... zbyt wiele po wyżej wskazanych autorach i mediach nie ma co się spodziewać.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu