Recenzja książki Raymonda Kurzweila: Nadchodzi Osobliwość [Kurhaus Publishing, 2013] Już sam początek książki Raymonda Kurzweila, amerykańskiego wynalazcy, inżyniera i futurologa, utwierdza nas w przekonaniu, że nie jest to zwyczajna książka. Jest to dzieło niezwykle złożone pod względem ilości podejmowanych wątków, tematów, problemów, zagadnień. Choć wiedza, erudycja, argumentacja i tok rozumowania autora potrafią wzbudzić szacunek, to […]

Recenzja książki Raymonda Kurzweila: Nadchodzi Osobliwość
[Kurhaus Publishing, 2013]

Już sam początek książki Raymonda Kurzweila, amerykańskiego wynalazcy, inżyniera i futurologa, utwierdza nas w przekonaniu, że nie jest to zwyczajna książka. Jest to dzieło niezwykle złożone pod względem ilości podejmowanych wątków, tematów, problemów, zagadnień. Choć wiedza, erudycja, argumentacja i tok rozumowania autora potrafią wzbudzić szacunek, to nie sposób w trakcie lektury wyzbyć się wrażenia, że czytamy coś więcej niż kolejną książkę na temat wzorów przyszłości. Teksty te pretendują do statusu swoistego proroctwa, które ma głównego proroka – Raymona Kurzweila. Zresztą sam futurolog nie zamierza ukrywać, że technologia jest dla niego quasi religią, i opatruje ją mianem Singulartarianizmu. Osiągnięcia przez człowieka nieśmiertelności będzie jednym z momentów stawania się człowieka istotą boską – osiągania Osobliwości.

Kurzweil nie ucieka się do niejasnych sugestii, mówi wprost swoim czytelnikom z rozbrajającą naiwnością, że „jeżeli będziesz żył dostatecznie długo, nie tylko pokonasz śmierć, ale także wszelkie ograniczenia związane z materią, fizycznym ciałem i koncepcją pojmowania tego kim jesteś”. Kurzweil niczego nie obiecuję on po prostu wie i nie ma wątpliwości, że tak będzie. Tego postępu i to w funkcji wykładniczej nie da się już zatrzymać. Świadczyć ma o tym przyśpieszenie jakie następuje we wszystkich dziedzinach nauki i technologii, które obejmuje także każdy aspekt życia: od przyrostu mocy obliczeniowej układów scalonych po redukcję kosztów sekwencjonowania DNA. W każdej z tych dziedzin możemy zaobserwować wzrost wykładniczy. W wyniku tego przyspieszenia szczególny moment w historii ludzkości, który Kurzweil nazywa Osobliwością (Singularity) ma nadejść koło roku 2045. „Do końca tego wieku niebiologiczna część naszej inteligencji będzie bilion bilionów razy potężniejsza niż niewspomagana ludzka inteligencja”.

Oczywiście to niesamowite przyśpieszenie dokonuje się za sprawą odkryć w dziedzinach przyrodniczych i w sferze techniki. Oto przykłady jeden z lepszych przykładów wizji jaką snuje Kurzweila. Wkrótce medycyna używać będzie nanorurek – nanoroboty, umiejscowione w ciele, zapobiegać będą starzeniu, niszcząc komórki kancerogenne i inne choroby poprzez, ciągłe monitorowania i wspomaganie układu immunologicznego aż do wykluczenia śmierci. Dojdzie do równoległego funkcjonowania rzeczywistości realnej i wirtualnej, użycia atomów do przetwarzania danych, a także jako nośnika informacji. Możliwa stanie się zmiana własnego wyglądu poprzez przeplatanie się świata wirtualnego z rzeczywistym, materializacja przedmiotów ze świata wirtualnego, oczyszczanie środowiska za sprawą nanorobotów. Nie będzie problemu z wyprodukowaniem każdego przedmiotu w fabryce wielkości pudełka zapałek, umiejscowionej w każdym domu. Koncepcje przyszłości Kurzweila można przytaczać w nieskończoność. Te wspomniane wcześniej to zaledwie ich namiastka. Zdaje się, że Kurzweil dostrzega niemal każdy aspekt postępu technologicznego i stara się, go w skrócie opisać. Kurzweil jest głęboko przekonany, że przy pomocy techniki podporządkujemy sobie naturę ludzką, a człowiek nie będzie miał żadnych problemów z opanowaniem tego przyrostu wiedzy i staniem się nieśmiertelnym.

Jego słowa nie są jednak rzucane na wiatr. Każdą projekcję przyszłości potrafi wesprzeć odpowiednim najnowszym badaniem naukowym, dając pokaz swojej wiedzy i erudycji. Dokładne zrozumienie wszystkich poruszonych tematów wymagałoby dogłębnej wiedzy naukowej z dziedziny ekonomii, biologii, chemii, informatyki, matematyki i fizyki. Skłamałbym, gdybym posunął się do stwierdzenia, że wszystkie te przykłady zrozumiałem w całości. Antologia tekstów Kurzweila roi się od przykładów z różnych domen ludzkiej aktywności, jest gęsta w różne hipotezy i sugestie, na dodatek opatrzona nieomal tysiącem przypisów w dużej mierze pochodzących z prac naukowych. Przesłanie jest jednak proste. Technika i nauka przynoszą tylko dobroczynne skutki i prowadzą nas na drodze do absolutu.

Na szczęście autor przewidział, że po jego książkę sięgną nie tylko profesorowie nauk ścisłych i stara się – tam gdzie jest to możliwe – pisać językiem w miarę prostym. Przyjemnym urozmaiceniem książki są wymyślone (w większości) dialogi, w których odpowiada na najważniejsze pytania związane z problematyką rozdziału. Główna teza książki jest banalna: nasza ewolucja jako gatunku inteligentnego dokonuje się wykładniczo, a my stoimy u progu wielkich zmian, których nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jeżeli dokonania, wyrażone rozwojem technicznym i naukowym, przyspieszają wykładniczo, nastąpi taki moment, kiedy w ciągu godziny zrobimy skok równoważny stu latom ewolucji. Efekt kuli śnieżnej jest, wedle Kurzweila, nie do zatrzymania. Nadejdzie szczytna chwila, gdy zmiany w końcowym efekcie doprowadzą nas do osiągnięcia stanu Osobliwości, czyli fuzji człowieka, maszyny i nanotechnologii. Człowiek stanie się superbytem, stanie się, by użyć określenia H. Wellsa, niczym bogowie. Ta książka jest pisana w duchu Wellsa. Najstarsza i najsilniej determinująca człowieka siła z czasem także zostanie ujarzmiona: pokonamy śmierć i będziemy żyć wiecznie. Kurzweil idzie tutaj (w sposób raczej nieświadomy) tropem Charlesa Fouriera, zapowiadając etap inteligencji kosmicznej. Nadejdzie bowiem moment, że człowiek nie tylko sięgnie gwiazd, ale nasyci sfery astralne swoją inteligencją.

W pierwszych pięciu rozdziałach Kurzweil zarysowuje kontekst techniczny i naukowy, który ma przygotować czytelnika do przyjęcia argumentu dlaczego Osobliwość nadejdzie. Trzeba przyznać, że wiele przykładów przytoczonych przez Kurzweila jest frapujących, jednak trudno je podważyć. Są jednak i argumenty, które ocierają się o niezrozumiałość. Czasami trudno jest przedrzeć się przez ilość nagromadzonych faktów i przykładów. Jest zadaniem niesłychanie trudnym polemizować z Kurzweilem, który cytuje ogromną ilość prac naukowych powstałych w ostatnim półwieczu w największych centrach produkcji wiedzy. Ta książka ugina się od ciężaru zgromadzonych przykładów, choć rzadko pojawiają się te kontrfaktyczne. Na dodatek, w nieskrępowany sposób posiłkuje się cytatami z różnych tradycji, rozlicznych myślicieli i pisarzy, felietonistów i naukowców, a nawet polityków. Znajdziemy więc przywołania do Winstona Churchilla, ale i do Isaaca Asimova i św. Franciszka z Asyżu.

Coś w twórczości Kurzweila każe jednak czasem zdystansować się od jego poglądów. Książka sprawia wrażenie pisanej pod wpływem natchnienia charakterystycznego ludziom, którzy twierdzą, że dotknęli Boga. Kurzweil ma jednak swoich bożków: naukę i technikę. Uzurpuje sobie prawo napisania księgi prorockiej dla technokraty. Najchętniej w roli proroka oczywiście widziałby siebie. Rozdziały dotyczące nadejścia Osobliwości (pisanej zawsze z dużej litery) pełne są żaru, a nieśmiertelność budzi u autora niemalże ekstazę. Czyżby aż tak obawiał się śmierci? I czy można ufać komuś tak emocjonalnie zaangażowanemu? Oto w książce znajdziemy passus, w którym radzi, jak pomóc osobom urodzonym w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku (sam Kurzweil urodził się w 1948 r.), aby w dobrej formie doczekać epoki Osobliwości: „… W tym duchu ja sam przeprogramuję agresywnie swoją biochemię, która już teraz jest całkowicie odmienna, niż byłaby bez tych zmian […] Moje ciało jest tymczasowe. Co miesiąc dochodzi do niemal całkowitej wymiany jego cząstek. Trwały jest jedynie wzorzec mojego ciała i mózgu”.

Trzeba zauważyć, że ta utopia jest konsekwentnie naukowa. Na przykład, omawiając kwestię nieśmiertelności, stara się ominąć kwestie na wskroś filozoficzne. Czy to wzbogaca jego rozważania? Nie bierze też pod uwagę różnych kwestii egzystencjalnych, np. możliwości chorób psychicznych pod wpływem tego skoku cywilizacyjnego. Weźmy chociażby raport Anthony Giddensa na temat współczesnej Europy, gdzie wskazuje na gwałtowny przyrost zachorowań na choroby psychiczne. Stają się one już poważnym problemem społecznym w dużej skali. Jak człowiek mentalnie i intelektualnie odpowiedziałby na sytuację bycia nieśmiertelnym? A co z tymi, którzy zapragną zatrzymać się na pewnym etapie rozwoju? Kurzweil jest w tych fragmentach zdumiewająco oszczędny. Pisze tylko, że na skutek eksplozji sztuki, nauki i innych form wiedzy życie stanie się bardziej znośne. Nas ludzi będzie charakteryzowali większy optymizm. Osobliwość poradzi sobie z każdym napotkanym kłopotem.

Gdy idzie o analizowanie drogi rozwoju człowieka, badacz pokroju Kurtzweila nie może sobie pozwolić na pominięcie alternatywnych scenariuszy, które zatrzymałyby nieskończony rozwój technologiczny i nadejście Osobliwości. Jest jednak pewien, że bilans potencjalnych korzyści przewyższa zagrożenia i z tego powodu, niemal wszyscy przyłączą się do tego wyścigu. Kurzweil czasem jest niepoprawnym optymistą. Wyklucza również konflikty zbrojne, które doprowadziłby do unicestwienia ludzkości. Twierdzi, że poradzimy sobie z ograniczoną ilością surowców, zwalczymy zanieczyszczenie środowiska. Jego optymistyczne odczytanie prac fizyków skłania go do wniosku, że nikniemy również katastrof kosmicznych takich, jak uderzenie meteorytu w ziemię.

Pomijając wszelkie wątpliwości, jakie rodzi sposób myślenia Kurzweila, trzeba jednak stwierdzić jasno, że Nadchodzi Osobliwość to lektura obowiązkowa dla każdego, kogo zastanawia co przyniesie nam przyszłość i każdego kto interesuje się nowymi technologiami. Miło, że tezę Kurzweila będzie można zweryfikować, bowiem nadejście Osobliwości wyznaczone zostało na połowę naszego stulecia. Kurzweilowi nie można odmówić wielkiej inteligencji. Jego wiedza i wszechstronność imponuje. Sprawia, że człowiek chce wierzyć w jego prognozy. Jeżeli wizje Kurzweila się potwierdzą może okazać się wtedy, że powoli można zacząć porzucać to co doczesne, bowiem boskość jest na wyciągnięcie ręki.