blloc
38

Piękniejszego i bardziej minimalistycznego smartfona nigdy nie spotkałem. Oto Blloc

Obecnie producenci smartfonów starają się dodać do swoich produktów wymyślne dodatki oraz stawiają na zabawę z interfejsem użytkownika. Tymczasem do gry wchodzi zawodnik, który kładzie nacisk na coś zupełnie innego. Absolutny minimalizm - tak właśnie najkrócej można opisać smartfon Blloc.

Powrót do korzeni

Firma na stronie swojego telefonu pisze właśnie o powrocie do korzeni. Chce tym zaakcentować, że ich produkt pozwala skupić się na kontakcie i interakcjach z innymi ludźmi, stanowiąc jedynie praktyczne narzędzie, które nie będzie zastępowało nam całego realnego świata. Cóż, wstawki o wzniosłych ideach są elementem charakterystycznym większości początkujących w tym segmencie.

Sama bryła urządzenia już jasno wskazuje, że tu producent nie skupiał się na zaoferowaniu najśliczniejszego telefonu. Trzeba jednak przyznać, że prosta, delikatnie zaokrąglona w rogach obudowa przekłada się na elegancki, prosty design, który do mnie wyjątkowo przemawia i przypomina nawet niektóre nieco starsze Nokie. Szkoda tylko, że aparat główny wystaje ponad obudowę.

Minimalizm

Smartfon Blloc działa pod kontrolą autorskiego oprogramowania. Firma zdecydowała, że na rynku nie ma dostępnych żadnego dobrego rozwiązania dla nich, więc wzięli Androida 8.1 i tchnęli w niego nowe życie. Dałoby się tu nawet napisać, że to życie z niego usunęli. Dlaczego? Otóż Blloc OS opiera się na czerni i bieli. Nie znajdziemy tu nieskończonej liczby kolorów, pozwalających nam się poczuć jak na karnawale w Rio de Janeiro. Z jednej strony rzeczywiście jest to prawdziwy wyróżnik dla wyjątkowych estetów, ale z drugiej zastanawiam się, czy nie będzie to przesadą w drugą stronę.

Możemy już przeczytać zapewnienia o banalnej obsłudze. Patrząc na udostępnione materiały, wydaje się to być prawdziwe i warto napisać o podstawowych aplikacjach dostępnych na smartfonie, takich jak pogoda, Messenger, Uber, Mapy Google, Whatsapp, N26, serwis z wiadomości oraz Spotify. Tu muszę dodać, że bawią mnie nieco zapewnienia na temat bezpieczeństwa naszych danych i trosce o nie, skoro producent instaluje od razu aplikację od Facebooka czy Google. Nieco ta wizja w tym miejscu nie układa się w spójną całość.

Odporny na trudy życia

Co ciekawsze, każdy telefon objęty jest dodatkowym, 12-miesięcznym ubezpieczeniem od uszkodzeń mechanicznych. Powiem szczerze, że to bardzo miły gest ze strony firmy i przynajmniej nie opowiada tu bajek na temat niewiarygodnej wytrzymałości smartfona. Przejdźmy jednak jeszcze na chwilę do specyfikacji.

Smartfon Blloc napędzany jest przez ośmiordzeniowy procesor Mediatek Helio P23 z ośmioma rdzeniami ARM Cortex A53: cztery o maksymalnej częstotliwości 2,3 GHz i kolejne cztery 1,65 GH; i grafiką ARM Mali G71 MP2 770 MHz. Zadbano również o 4 GB RAM, 64 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy za pomocą kart microSD. Wyświetlacz IPS ma przekątną 5,5 cala, rozdzielczość Full HD+ i proporcje 18:9. Na szczęście tu producent nie poszedł z nurtem i nie dodał w nim wcięcia.

Warto tu wspomnieć również o obecności złącza słuchawkowego 3,5 mm i USB typu C. Delikatnie zawiodłem się pod względem wersji Bluetooth – powoli popularność zdobywa wersja 5.0, a tu firma oferuje jedynie 4.0. Blloc dysponuje jeszcze baterią 3100 mAh z szybkim ładowaniem. Za zdjęcia z kolei odpowiada sensor Sony IMX258 o rozdzielczości 13 Mpix, znany z m.in. LG G6 czy Lenovo K6, pozwalający filmować w Ultra HD i zapisywać fotografie w bezstratnym formacie RAW.

Ten minimalizm ma jednak swoją cenę. W ofercie przedsprzedażowej można nabyć limitowaną edycję Beta Blloc za kwotę 359 euro, co jest nawet rozsądną kwotą. Moim zdaniem to wzorzec prostoty. Inna sprawa, czy ten minimalizm po prostu będzie nas satysfakcjonował na co dzień. Na pewno mamy tu do czynienia z jednym z najbardziej stylowych modeli.

źródło: Blloc