30

BitTorrent bierze się za bary z Dropboksem i innymi?
Dzięki Share każdy będzie mógł udostępniać pliki bez żadnych limitów!

Czy to początek końca serwisów umożliwiających udostępnianie plików innym internautom? BitTorrent Inc. właśnie opublikował wersję alpha swojego, nie bójmy się tego słowa, rewolucyjnego narzędzia do dzielenia się plikami – Share. Co więcej, nie obowiązują tutaj żadne ograniczenia ani limity – wybierasz plik o dowolnym rozmiarze i rozszerzeniu, a potem udostępniasz dowolnej liczbie użytkowników. Wszystko działa […]

Czy to początek końca serwisów umożliwiających udostępnianie plików innym internautom? BitTorrent Inc. właśnie opublikował wersję alpha swojego, nie bójmy się tego słowa, rewolucyjnego narzędzia do dzielenia się plikami – Share. Co więcej, nie obowiązują tutaj żadne ograniczenia ani limity – wybierasz plik o dowolnym rozmiarze i rozszerzeniu, a potem udostępniasz dowolnej liczbie użytkowników. Wszystko działa tak prosto, sprawnie i szybko, że aż nieprawdopodobnie!

Brzmi to może nazbyt hurraoptymistycznie, ale pierwsze odczucie po skorzystaniu z Share jest własnie takie. Przede wszystkim uderza prostota i nieskomplikowanie tego rozwiązania, z którego korzystać mogą wszyscy – nawet kompletni laicy komputerowi. Całość ogranicza się bowiem do pobrania zaledwie 0,5-megabajtowej aplikacji, z poziomu której utworzymy swoje konto (podając jedynie e-mail i hasło) oraz udostępnimy pliki. Jak już wspomniałem – nie są one ograniczone żadnymi limitami, zatem z powodzeniem możemy wysyłać zarówno pliki o rozmiarze kilkuset kilobajtów, jak i nagrania z rodzinnych imprez w jakości HD. Share przełknie to wszystko bez czkawki, oferując przy tym całkiem przyzwoitą prędkość.

Jak jednak to działa w praktyce? Interfejs jest estetyczny i nie przytłacza funkcjami. Główne okno zostało przeznaczone na listę udostępnionych plików oraz ewentualne komentarze pod nimi. W kolumnie po prawej stronie znajdziemy listę zdefiniowanych grup, którym możemy udostępniać dane. Natomiast na pasku przy górnej krawędzi umieszczono panel dodawania plików (obsługujący mechanizm drag’n’drop) oraz informacje o użytkowniku (w prawym rogu). Ciekawym dodatkiem jest też integracja z Facebookiem, dzięki czemu możemy wysyłać pliki bezpośrednio osobom znajdującym się na naszej liście znajomych (choć trzeba ich uprzednio namówić do zainstalowania Share’a).

Oczywiście nie ma róży bez kolców i Share jeszcze ma sporo niedoróbek oraz błędów, na czele których znajduje się pozostawiająca czasami wiele do życzenia responsywność aplikacji. Ale to wersja alpha, więc można jej jeszcze dużo wybaczyć.

Plany BitTorrent.inc są bardzo śmiałe. Firma chce uczynić Share uniwersalną platformą umożliwiającą udostępnianie plików. Póki co aplikacja jest dostępna jedynie dla Windows, ale wkrótce trafi również na Mac OS X. Mało tego, usługa zostanie wbudowana też w uTorrenta, czyli inną aplikację, której autorem jest BitTorrent (notabene, będącą jednym z najpopularniejszych i najszybszych klientów P2P tej sieci).

Pewnie pojawiają się teraz pytania – gdzie ta rewolucja? Otóż kryje się ona w prostocie obsługi Share’a (który sam w sobie może tak do końca rewolucyjny nie jest, bo już wcześniej mieliśmy do czynienia z programami, które opierając się na modelu P2P umożliwiały wymianę plików). Tutaj jednak cały proces jest znacznie mniej skomplikowany – pliki udostępnimy nie tylko innym posiadaczom aplikacji, ale też tym, którzy z niej jeszcze nie korzystają – wówczas otrzymają maila z informacją o pliku i o tym jak go pobrać. Widać więc, że ta teoretyczna przeszkoda, którą jest konieczność posiadania specjalnego klienta, jest do przejścia i nie wymaga od odbiorcy żadnej specjalistycznej wiedzy. To rozwiązanie można śmiało nazwać BitTorrentem pod strzechy.

Oczywiście, jak nietrudno się domyślić, Share prawdopodobnie szybko stanie się rajem dla piratów. Co prawda w świetle prawa udostępnianie plików chronionych prawem autorskim swoim znajomym nie jest traktowane jako czyn niedozwolony. Można jednak mieć wątpliwości co do wiarygodności „znajomych” niektórych użytkowników.

Czy zatem Dropbox, Box.net i inni mają się czego bać? Zobaczymy. Z pewnością Share nie nadaje się do przechowywania kopii zapasowych naszych danych. Głównym zastosowaniem aplikacji jest ich udostępnianie, co we wspomnianych usługach jest tylko jedną z wielu dostępnych funkcji.