9

Bitcoin w tarapatach? Kalifornia chce końca kryptowalut

Bitcoin – najpopularniejsza obecnie waluta cyfrowa przyciąga coraz większą uwagę władz amerykańskich. W wyniku ujawnienia afery PRISM, pod dużym znakiem zapytania znalazło się bezpieczeństwo danych w czasie korzystanie z systemów takich jak: PayPal czy Google Wallet. Naturalną alternatywą dla tych scentralizowanych rozwiązań jest, więc autonomiczny Bitcoin. Jednak niezależność Bitmonet niepokoi władze, które chciałyby, rzecz jasna […]

Bitcoin – najpopularniejsza obecnie waluta cyfrowa przyciąga coraz większą uwagę władz amerykańskich. W wyniku ujawnienia afery PRISM, pod dużym znakiem zapytania znalazło się bezpieczeństwo danych w czasie korzystanie z systemów takich jak: PayPal czy Google Wallet. Naturalną alternatywą dla tych scentralizowanych rozwiązań jest, więc autonomiczny Bitcoin. Jednak niezależność Bitmonet niepokoi władze, które chciałyby, rzecz jasna położyć na nich swoje ręce – wczoraj władze Kalifornii wezwały Fundację Bitcoina do zaprzestania działalności. Czy osoby dokonujące transakcji z użyciem  tej waluty mają się czego obawiać?

Główna cechą systemu płatności Bitcoin, jest brak jakiejkolwiek administracji centralnej, a także możliwość przeprowadzania całkowicie anonimowych transferów, a więc takich, o których żadnej wiedzy nie gromadzi państwo. A np. opłata podatkowa od przepływu bitmonet byłaby łakomym kąskiem dla Kalifornii, której w oczy zagląda widmo bankructwa, a władze stanowe zadłużają się na potęgę.

Można, więc powiedzieć, że desperacja polityków sięgnęła zenitu, skoro jak podaje Forbes, wysłały one do Bitcoin Foundation list, w którym wzywają organizację do zakończenia prowadzonego procederu.

Jednak jak wspomniałem wyżej, Boitcoin jest niezależną walutą, a Fundacja jak sama pisze na swojej stronie: „standaryzuje, chroni oraz promuje użycie kryptograficznej waluty Bitcoin dla pożytku użytkowników na całym świecie”, a więc jej działalność nie ma jakiegokolwiek zabarwienia kontrolnego.

1013925_482751605142585_1286967935_n

Tak więc, może nie jest to wtopa, na miarę naszego tunelu Wisłostrady, jednak niesmak pozostaje, zwłaszcza gdy zabrać się chce kolejną z i tak topniejących już ostoi autonomizmu w sieci. Oczywiście samego listu nie należy traktować jako bezpośredniego zagrożenia dla funkcjonowania waluty, a raczej jako znak zwiększonego zainteresowania władz, które w przyszłości przerodzić się może w chęć podporządkowania.

Zainteresowanie właśnie tego stanu Bitcoinem można jeszcze połączyć z konferencją Bitcoin 2013, która w maju przyciągnęła do San Jose w Dolinie Krzemowej wielu entuzjastów kryptowalut, dyskutujących na temat przyszłości różnych typów płatności. Jednak nawet jeśli Bitcoin poniesie klęską w starciu z władzami Kalifornii, to w obwodzie pozostaną jeszcze inne cyfrowe waluty, jak np. Ven, LiteCoin, PPCoin czy Freicoin.

Foto 1, 2