77

Bill Gates przewiduje, że za jego życia pojawi się epidemia, która może zabić dziesiątki milionów ludzi

Jakiś czas temu pisałem o obawach, jakie Bill Gates wyraża względem rozwoju sztucznej inteligencji. Legendarny CEO Microsoftu znajduje się w gronie osób, które twierdzą, że powinniśmy bacznie przyglądać się pracom nad tym zagadnieniem, by nie wymknęło się ono spod kontroli. Jednak to nie SI Gates obawia się najbardziej – jego zdaniem, największym zagrożeniem jest dla […]

Jakiś czas temu pisałem o obawach, jakie Bill Gates wyraża względem rozwoju sztucznej inteligencji. Legendarny CEO Microsoftu znajduje się w gronie osób, które twierdzą, że powinniśmy bacznie przyglądać się pracom nad tym zagadnieniem, by nie wymknęło się ono spod kontroli. Jednak to nie SI Gates obawia się najbardziej – jego zdaniem, największym zagrożeniem jest dla ludzkości pandemia.

Najbogatszy człowiek świata od lat zajmuje się niesieniem pomocy ludziom z ubogich państw, funduje granty, dzięki którym mają powstawać tanie i proste rozwiązania z zakresu higieny, medycyny, produkowania energii. Jego fundacja walczy z chorobami w najuboższych rejonach świata. To się Gatesowi (i jego żonie) chwali – oby więcej takich ludzi. Mamy zatem do czynienia z człowiekiem, który w życiu widział już sporo i posiada wiedzę z zakresu rozprzestrzeniania się chorób.

Piszę o tym, ponieważ w jednym z wywiadów Gates opowiedział o zagrożeniu, jakie dzisiaj niosłaby pandemia. Przywołał przykład hiszpanki – grypy, która pod koniec drugiej dekady XX wieku zdziesiątkowała populację. Prawdopodobnie pochłonęła więcej ofiar niż II wojna światowa. Wielu osobom pewnie wydaje się, że dzisiaj nie mogłoby dojść do takiej sytuacji: minęło całe stulecie, cywilizacja wykonała poważny skok, mamy nowoczesną medycynę, jesteśmy w stanie radzić sobie z takimi zagrożeniami.

W odczuciu Gatesa nie jesteśmy jednak na to przygotowani. O ile uważa on, że wojna nuklearna czy zderzenie z asteroidą raczej nam nie grożą, o tyle ryzyko pandemii, która zabierze kilkadziesiąt milionów istnień, wydaje mu się całkiem prawdopodobne. I to jeszcze za jego życia. Gates podkreślił, że dzisiaj społeczeństwa są bardzo mobilne, a to sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób. Wspomniał też, że epidemia eboli pokazała, iż nie jesteśmy przygotowani na takie zdarzenie.

Niektórzy stwierdzą pewnie, że to przesada, że Gates niepotrzebnie straszy itd. Warto jednak wspomnieć o sprawie, która ostatnio przykuła uwagę amerykańskich (ale nie tylko) mediów – wojsko USA rozesłało do laboratoriów próbki wąglika (anthrax, grafika tytułowa), które miały być martwe i nieszkodliwe, ale okazały się być żywe. Nie zachowano środków bezpieczeństwa, wysłano to zwykłymi paczkami. I trwa dochodzenie, jak mogło do tego dojść. A to podobno nie jest pierwsza wpadka tego typu, w ostatnim roku zaliczono kilka podobnych. To nie świadczy zbyt dobrze o poziomie zabezpieczeń w amerykański armii.

Teraz wyobraźmy sobie, że podobna paczka zawiera śmiercionośny wirus, który przez pomyłkę rusza w świat. Niby mało prawdopodobne, ale jednak możliwe. Trzeba tu także brać pod uwagę celowe działania (ataki terrorystyczne) i po prostu biologię. Hiszpanka też nie wzięła się z kosmosu. Oby Gates tym razem się mylił.