Motoryzacja

Opieka zdrowotna w samochodzie. Luksusowy Renault będzie autem "na abonament"

Kacper Cembrowski
1

Co by się stało, gdyby zmieszać kilka trendów ostatniego czasu z rynku technologicznego z samochodem? Cóż… BeyonCa.

Weiming Soh, legenda branży motoryzacyjnej, ma nowy (bardzo nietuzinkowy) pomysł

Weiming Soh to singapurska legenda motoryzacyjna. W tej chwili pełni funkcję dyrektora generalnego Renault China, lecz w latach 90. był jedną z głównych postaci, które przyczyniły się do pojawienia się samochodów Mercedes-Benz w Chinach. Soh w tej chwili ma jednak szalony pomysł na „rewolucję” rynku motoryzacyjnego, co ma osiągnąć jego nowy start-up o nazwie BeyonCa.

Źródło: CarNewsChina

Całość ma skupić się na elektrykach „super premium", które będą garściami czerpać z ostatniego (różnie przyjmowanego) trendu dotyczącego subskrypcji i usług, a także… mają posiadać funkcje medyczne, pozwalające na kontrolowanie zdrowia kierowcy. Nie, nie jest to żart.

Samochód kontrolujący nasze zdrowie? Nie trzeba będzie już jeździć do lekarza — a tylko… wsiąść do samochodu

Najpopularniejszym urządzeniem, które w mniejszym lub większym stopniu monitoruje nasze zdrowie, jest smartwatch. Teraz traktujemy to już jako normę i niespecjalnie nas szokuje, że z poziomu zegarka jesteśmy w stanie zmierzyć tętno, analizować sen i wiele więcej — a technologia ta z roku na rok się rozwija. Przed premierą Apple AirPods Pro 2 były nawet plotki, że słuchawki mają badać nasze zdrowie i monitorować pewne aspekty — pomysł został co prawda odłożony na przyszłość, lecz mimo wszystko nie było to takie zaskoczenie, jak w przypadku BeyonCa.

Wizja samochodu, który bada nasze ciśnienie krwi i tętno, wydaje się dużo bardziej abstrakcyjna, niż słuchawki z takimi funkcjami. Shaoshan Liu, zajmujący się autonomiczną jazdą oraz aspektami naukowymi, powiedział, że ma to sporo sensu, kiedy weźmiemy pod uwagę, ile czasu ludzie spędzają w samochodach:

Weźmy na przykład Amerykanów. Spędzają 70 miliardów godzin rocznie prowadząc samochody, co daje 1 godzinę dziennie. To ogromna ilość czasu, jaką ludzie spędzają w samochodzie. [...] Uważamy, że to najlepszy czas na świadczenie tego rodzaju usług [opieki zdrowotnej] w samochodzie.

Źródło: CarNewsChina

Samochód będzie posiadał specjalne czujniki i sensory medyczne, dzięki którym bez przerwy będzie badał stan zdrowia kierowcy i wszystkich pasażerów. W momencie, w którym samochód stwierdzi, że kierowca nie jest zdolny do kierowania pojazdem, włączy jazdę autonomiczną — zawiadamiając tym samym lekarzy, którzy zdiagnozują problem i pomogą rozwiązać wszelkie problemy zdrowotne. Jeśli z jakiegoś powodu zawsze marzyliście o tym, żeby samochód był Waszym lekarzem, to zdaje się, że wkrótce będziecie mogli spełnić swój mokry sen. Start-up zakończył kolejną rundę finansowania i wszystko jest na naprawdę dobrej drodze.

Usługi w samochodach wejdą na jeszcze wyższy poziom

BeyonCa ma wyróżniać się usługami, które tutaj mają wejść na jeszcze wyższy poziom. Jeśli abonamenty na podgrzewane siedzenia w BMW czy szybką jazdę w Mercedesach to dla Was za dużo, to koncepcja chińskiego start-upu może Was przerazić. Liu twierdzi jednak, że samochody są trochę jak smartfony i wkrótce rynki te będą wyglądać bardzo podobnie — tak samo, jak smartfon robi dużo więcej, niż tylko dzwoni, co było pierwotnym zamysłem telefonów, tak samo dużo nowego zaoferują samochody.

Źródło: CarNewsChina

Można zatem spokojnie założyć, że takie podejście BeyonCa przełoży się na fakt, że wszystkie funkcje zdrowotne, możliwość komunikowania się z lekarzami, autonomiczna jazda (lub nawet po prostu jazda) będzie pod szyldem usług, za które będziemy musieli zapłacić. Cóż, czy w takim rozrachunku cały plan się powiedzie? Liu jest pewny swego i twierdzi, że każdy samochód będzie miał swój ekosystem — i BeyonCa z pewnością jest na doskonałej drodze do zbudowania czegoś takiego. Pytanie, jak bardzo będzie to atrakcyjna wizja dla klientów.

BeyonCa tanie nie będzie

Chociaż Soh nie podał jeszcze dokładnych widełek cenowych swoich samochodów, to postawił BeyonCa na tej samej półce, co Mercedesy klasy S czy BMW serii 7, więc ponad pół miliona złotych. Czy ktoś będzie skłonny kupić - mimo wszystko - kota w worku za ponad 100 tysięcy dolarów? Czas pokaże, jednak wszystkie osoby związane ze start-upem zaznaczają, że są to samochody „super premium” — więc cena musi to udowadniać.

Źródło: CarNewsChina

Masowa produkcja ma wystartować w 2024 roku. Firma ma posiadać wyłącznie dwie fabryki na całym świecie — i Soh przyznaje, że jedna na pewno będzie w Chinach, a druga może znaleźć się na Bliskim Wschodzie, w Europie lub Azji Południowo-Wschodniej. Co o tym myślicie?

Źródło: TechCrunch

Obrazek wyróżniający: CarNewsChina

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu