Moje przemyślenia

Bardzo dobra wiadomość: EA ma prawa do Star Wars!

26

Wiele było spekulacji na temat przyszłości gier osadzonych w realiach Gwiezdnych Wojen po komunikacie, że Disney pozamiatał LucasArts. Jako firma produkująca i wydająca gry marka ta przestała istnieć, a tworzone projekty Star Wars 1313 oraz Star Wars: First Assault zostały anulowane. Było to o tyle...

Wiele było spekulacji na temat przyszłości gier osadzonych w realiach Gwiezdnych Wojen po komunikacie, że Disney pozamiatał LucasArts. Jako firma produkująca i wydająca gry marka ta przestała istnieć, a tworzone projekty Star Wars 1313 oraz Star Wars: First Assault zostały anulowane. Było to o tyle zaskakujące posunięcie, że 1313 od dłuższego czasu wzbudzał olbrzymie emocje i nadzieje związane z podniesieniem się z kolan Gwiezdnych Wojen.

Faktycznie od wielu, wielu lat nie mogliśmy grać w dobrą produkcję osadzoną w realiach Gwiezdnych Wojen. Ostatni The Old Republic nie cieszył się nawet w połowie takim zainteresowaniem na jakie liczyli twórcy. Nie pomogły żadne próby zaskarbienia sobie przychylności graczy. Jeśli sięgnąć pamięcią jeszcze dalej to trudno znaleźć dobrą grę ze świata Gwiezdnych Wojen. Moim zdaniem ostatnie dobry tytuły to były Jedi Knight, Battlefront oraz obie części Knights of the Old Republic. Wszystkie te gry od dłuższego czasu były martwe.

Raven Software odpowiedzialny za Jedi Knight od 2004 roku nie wydał ani jednej dobrej produkcji, a już na pewno nie takiej, którą by się wspominało równie gorąco jak Soldier of Fortune, czy Star Trek Voyager: Elite Force. Twórcy Battlefront sami się wykończyli marną kontynuacja Mercenaries i innymi sznurami, o których nie warto wspominać. Jedynie BioWare i Obsidian zdołali utrzymać jakość swoich produkcji na przestrzeni tych wszystkich lat, a mimo to od dawna nie tknęli świata Gwiezdnych Wojen. Być może część z Was stanie jeszcze w obronie The Force Unleashed – powiedzmy, że pierwsza część była jeszcze znośna i była jakąś tam świeżością w grach Star Wars, ale druga była już równie słaba jak wszystko inne.

Koncern EA nabył wyłączne prawa do gier ze świata Gwiezdnych Wojen. Tych poważnych, nieskierowanych do dzieci, tylko do graczy. I jest to zarówno dobra, jak i zła wiadomość. Dobra jest taka, że EA ma gigantyczny potencjał do tworzenie wspaniałych, wysokobudżetowych, nie tyle casualowych, czy hardcorowych gier, ale przede wszystkim dojrzałych.

Zła jest taka, że nikt jak EA nie psuje koncertowo tego potencjału. A nauczeni doświadczeniami związanymi z markami Command & Conquer, czy Need For Speed można mieć spore wątpliwości, czy i tym razem EA nie ugnie się pod ciężarem własnej niemocy i nieporadności deweloperskiej. Jedno jest pewne – nawet jeśli spekulacje o przepłaceniu pozostałych biorących udział w przetargu na licencję Star Wars są prawdziwe to już księgowi w EA uzbrojeni w swoje kalkulatory policzą jak tu odpowiednio szybko nie tylko odzyskać inwestycję, a zarobić na graczach.

Nadzieja jest jednak matką głupich, a ja nadzieję mam. Tym bardziej, że EA chwali się, że nad pierwszymi tytułami osadzonymi w świecie Gwiezdnych Wojen, pracować będą studia DICE, czyli twórcy Battlefield, Visceral, czyli twórcy Dead Space i Dante’s Inferno oraz BioWare, twórcy Knights of the Old Republic i Mass Effect. Teoretycznie jest nieźle bo Battlefront stworzony przez twórców Battlefielda byłby przecież potężną produkcją. Pierwszy Survival Horror w świecie Gwiezdnych Wojen w stylu Dead Space? Dla mnie rewelacja. Slasher w stylu Dante’s Inferno? To może chwycić. Kolejna część Knights of the Old Republic po doświadczeniach z Mass Effect? To może być najważniejsza gra RPG wszechczasów. Jeśli scenariusz i wykonanie będą dopracowane, a gracze potraktowani poważnie.

Electronic Arts rozwiało znaczną część wątpliwości graczy - wyznaczonym priorytetem dla DICE oraz Visceral Games jest dokończone bieżących projektów. Według Blake'a Jorgensena CFO EA oznacza to, że gry ze świata Gwiezdnych Wojen tworzone przez w/w studia deweloperskie nie zostaną wydane prędzej niż po 31 marca 2014 roku, czyli po zamknięciu bieżacego roku fiskalnego. Potwierdzono natomiast, że wszystkie ogłoszone projekty gier Star Wars funkcjonować mają na najnowszych wersjach silnika graficznego Frostbite 3. Kwestia projektu nad którym ma pracować BioWare pozostaje narazie nierozstrzygnięta - dodano jedynie, ze BioWare kontynuuje swoje doświadczenia z marką Star Wars. Może to oznaczać zarówno dalszy rozwój MMORPG The Old Republic lub rozpoczęcie prac nad Knights of the Old Republic III lub całkiem nowym RPG osadzonym w tym świecie. Najbliższe tygodnie powinny przynieść nowe wiadomośći w tym temacie.

Prezes EA Labels Frank Gibeau zapewnił jednak, że wszystkie gry mogą poniekąd bazować na filmach ze świata Gwiezdnych Wojen, aczkolwiek skupiają się na zupełnie nowych pomysłach na scenariusze i grywalność.

Czego się możemy spodziewać? Rozsądne byłoby założenie, że EA zabierze się za pracę nad przynajmniej 3 grami skierowanymi dla dorosłych i wymagających graczy, a także kilka-kilkanaście gier casual, na których zrobią szybką kasę na przeciętnej jakości. Takie rozwiązanie byłoby dla graczy idealne. Póki co nic nie wiadomo na temat przyszłości tytułów skasowanych, czyli 1313 i First Assault. Być może EA powierzy ich dokończenie innym studiom deweloperskim, które posiada, a być może w ogóle z nich zrezygnują.

Jak oceniać przejęcie na wyłączność gier ze świata Star Wars przez EA? Proponowałbym nie ulegać emocjom i wspierać hejtu, który zalewa od rana sieć. Nie przekreślajmy, poczekajmy. W końcu jest szansa na wysokobudżetowe i mroczne gry ze świata Gwiezdnych Wojen. Od lat nie było żadnej dobrej gry w świecie Gwiezdnych Wojen, a teraz EA dało nam nową nadzieję.

Obrazek.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

eastar wars