Polska

Nastała era patriotycznego kebaba: z polskiego automatu!

MS
Maciej Sikorski
24

Słyszałem, czytałem i pisałem o przeróżnych maszynach vendingowych - niektóre pomysły były naprawdę dziwne. Przynajmniej dla naszego kręgu kulturowego/kraju. Pewnie każdy przynajmniej raz spotkał się z intrygującymi doniesieniami z Azji dotyczącymi tej materii - o japońskich automatach krążą już legendy. Ale dzisiaj to polskie urządzenie wzbudziło moje zainteresowanie i... uśmiech na twarzy. Nie sądziłem, że na rynek trafi maszyna, w której kupię kababa. Tymczasem taki sprzęt pojawił się na Politechnice Warszawskiej...

Kebab stał się częścią naszej kultury. Piszę to z przymrużeniem oka, ale chyba sporo w tym stwierdzeniu prawdy: budki z tym fast foodem spotkać można na prawie każdym rogu, a z badań wynika, że rodacy cenią sobie taki posiłek. A zatem: już nie pizza, a baranina/drób w bułce podbija nasze serca. I żołądki (dowodem piosenki pisane na jego temat). Wykorzystać to postanowili studenci, którym na uczelni doskwierał głód. Wieczorami bufet był już zamknięty, jedzenie z zewnątrz docierało zimne, a jak wiadomo: potrzeba matką wynalazku.

Prace projektowe zajęły ponoć dwa lata i, co istotne, były finansowane z własnych środków. Niedawno w jednym z budynków Politechniki stanął automat Kebs&GO!, który... cieszy się wielkim zainteresowaniem. Podobno przerosło ono oczekiwania autorów maszyny. Kebab kosztuje 10 zł i jest dostępny w czterech wersjach (różnią się rodzajem mięsa i sosem). Jak to działa?

Kebaby są dwa razy dziennie przygotowywane w stacjonarnej restauracji. W urządzeniu są przechowywane w warunkach chłodniczych, a w momencie zakupu specjalnie opracowany system grzania sprawia, że klient dostaje kebaba "gorącego i chrupiącego".[źródło]

Jestem ciekaw, jak sprawdza się ten specjalny system grzania. Zresztą, jestem ciekaw, jak działa całość i jakie są efekty: wizualne oraz smakowe. Nie ukrywam, że jeśli kiedyś będę miał okazję przetestować ten sprzęt, to nie zawaham się ani na chwilę - dycha i kebab z automatu? Bierzcie moje pieniądze...;)

Żarty żartami, ale stojąca za tym firma VENTRO chce rozwijać pomysł, a to nie będzie możliwe bez odpowiedniego wparcia finansowego. Twórcy przekonują, że ofert i pytań dotyczących maszyny przybywa. Są klienci, którzy kupią takie urządzenie, lecz brakuje gotówki, by rozpocząć seryjną produkcję. W tej sprawie są już jednak prowadzone negocjacje.

Czy to może wypalić? Będę szczery: nie mam pojęcia. Przyznam, że w czasach studenckich przeżywałem podobne problemy, głód wieczorową porą ratował jedynie automat z kawą i gorącym kubkiem - pewnie postawiłbym na kebaba. Z drugiej strony: maszyny z ciepłymi posiłkami nie są wielką nowością i do tej pory jakoś nie przebiły się na dużą skalę. Przynajmniej u nas. No chyba, że Polacy czekali właśnie na baraninę w bułce, z surówkami i ostrym sosidłem. Pytanie, czy z takim produktem można wyjść (z sukcesem) poza granice Polski? Póki co życzę, by udało się nad Wisłą.

I niech mi ktoś powie, że polscy studenci, polskie startupy, nie mają świetnych pomysłów...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: