34

Aresztowanie, a nawet kulka – brytyjska policja ostrzega żartownisiów z YouTuba

„It’s a prank, bro, it’s a prank!” to najpopularniejsze słowa wypowiadane przez tak zwanych pranksterów, czyli żartownisi, którzy postanawiają sprawdzić zachowanie ludzi na ulicy. Brytyjska policja przestrzega jednak, że zaczepianie mundurowych może skończyć się dla dowcipnisiów tragicznie.

Nie mam nic przeciwko żartom/prankom na YouTubie, o ile zachowane są pewne granice dobrego smaku i dla wszystkich jest to dobra zabawa. Ale przecież pranksterska branża cały czas musi przesuwać granicę żartu, w przeciwnym wypadku będzie kopiować własne pomysły. I tu niestety pojawia się problem, bo podczas tego przesuwania gdzieś znika zdrowy rozsądek i uliczne żarty przestają być śmieszne, a stają się zwyczajnie niebezpieczne. Dziwię się, że żartownisiom nie zapala się w głowie czerwona lampka i jakiś głos nie mówi „ej, stary, to już przegięcie”. Tak przynajmniej powinno się stać niedawno w Wielkiej Brytanii, gdy podczas kręcenie jednego ze swoich filmów ekipa Trollstation postanowiła mierzyć do uzbrojonych policjantów stojących przy Pałacu Westminsterskim z zabawkowych karabinów Nerf.

Kompletnie nie rozumiem żartu, nie rozumie go również Ken Marsh, szef Metropolitan Police Federation:

Wszyscy policjanci mają poczucie humoru. Ale jeśli chcesz robić coś, co stawia noszącego broń funkcjonariusz w sytuacji, w której będzie musiał zareagować, bierzesz udział w bardzo niebezpiecznej grze.

Aresztowanie to jedna z konsekwencji, bycie zastrzelonym lub postrzelonym przez policjanta – to druga. Zachodzę w głowę jak kręcąc tego typu wideo można takich rzeczy nie brać pod uwagę. Podziwiam spokój zaczepionych funkcjonariusz, Nerf to popularne karabiny dla dzieciaków, trudno ich nie poznać – z drugiej strony jestem zaskoczony brakiem reakcji. W końcu prawdziwy karabin też można pomalować i z większej odległości mógłby być trudny do odróżnienia od zabawkowego.

Grupa Trollstation niewiele nauczyła się na swoich błędach, a popełniała je już w przeszłości. Widać wygłupianie się przed kamerami jest ważniejsze – jednemu z członków kanału grozi więzienie za pozostawianie w różnych miejscach Londynu walizki z nieprawdziwą bombą.

Przejrzałem kilka filmów z kanału Trollstation i ciężko uznać je za zabawne lub zwracające uwagę na problemy w Wielkiej Brytanii. Wygląda to raczej na grupę nieodpowiedzialnych i nierozważnych ludzi, którzy chcą się powydurniać przed kamerą, przekroczyć pewne granice komedii i satyry, by ostatecznie dobić do miliona subskrybentów (aktualnie jest to ponad 657 tysięcy). Grupa zbiera w tej chwili pieniądze na platformie indiegogo – celem jest wizyta w przynajmniej 28 miastach i nakręcenie tam pranków.

Zapewniamy, że szacujemy ryzyko każdego wideo, dzięki czemu nikt nigdy nie stawiany jest w niebezpiecznej sytuacji (…) naszym celem jest produkowanie niesamowitych eksperymentów społecznych, spektakli ulicznych i nowoczesnej sztuki komedii XXI wieku, rzucającej światło na problem rasizmu, seksizmu i całej gamy innych problemów społecznych.

Mam nadzieję, że Sylwester Wardęga nie pójdzie w tym kierunku i nie przekroczy granic, które dla Trollstation wydają się nie istnieć.

grafika

źródło