44

Apple odpowiada na zarzuty Unii Europejskiej. Najwyraźniej nie tylko dla mnie działania prawodawcy są śmieszne

Dyskusji na temat wtyczki Lightning ciąg dalszy. Apple odpowiada na zarzuty Unii Europejskiej, a zresztą nie tylko ono. Czytelnicy AntyWeb też mają dość mocne zdanie na ten temat.

Unia Europejska raz jeszcze przypomniała sobie o Apple i ich zamiłowaniu do niestandardowych rozwiązań. I w związku z walką o ekologię, najwyraźniej będzie robić co tylko w jej mocy, by w najbliższych latach zmusić giganta z Cupertino do porzucenia złącza Lightning i zastąpienia go USB-C. Od lat już plotkuje się na temat tego, że nadchodzące smartfony Apple któregoś roku faktycznie to zrobią (i to bez pomocy z zewnątrz), tak jak to miało miejsce z iPadem Pro czy Macbookami, które od lat już zdecydowały się na ten standard. Na tę chwilę najwyraźniej Apple jeszcze nie ma ochoty na zmiany, a zeszłotygodniowe zarzuty dotyczące generowania niepotrzebnych odpadów przedstawiciel Apple miałby skwitować dość… szczerze:

Prawodawstwo miałoby bezpośrednio negatywny wpływ, ponieważ zakłóciłoby setki milionów aktywnych urządzeń i akcesoriów używanych przez naszych europejskich klientów i jeszcze więcej klientów Apple na całym świecie, tworząc niespotykaną dotąd ilość odpadów elektronicznych i znacznie utrudniając życie użytkownikom

No i cóż — trudno się z tym nie zgodzić. Po wielu latach obecności na rynku, milionach wyprodukowanych akcesoriów ze złączami Lightning (Apple mówi o miliardzie, chociaż biorąc pod uwagę złoża produktów na Aliexpress — jestem przekonany że jest ich znacznie więcej), temat byłby bardziej skomplikowany niż może się wydawać. Zresztą sami w komentarzach do tego pomysłu podeszliście dość chłodno, wskazując skrótowy tok rozumowania prawodawców Unii Europejskiej:

Ładowarki do telefonów to jedno, ale dlaczego mamy w EU miliard końcówek do laptopów albo golarkę? To można usprawnić jeszcze łatwiej (bo brak np dyskusji o USB-C PD) a ilość elektrosmieci spadłaby znacząco… — pisał Scibor Lapies

Jakoś nie widzi mi się, że samo ujednolicenie portów/kabelków dużo poprawi w kwesti odpadów. I tak przecież kupując nowy sprzęt dostajemy kabel, więc ich ilość w obiegu się nie zmniejszy, a wyrzucamy je gdy się uszkodzą, a nie tylko dlatego, że są stare. Może, gdyby wprowadzono dodatkowo zakaz dołączania kabli do nowych urządzeń, to ludzie kupowaliby jeden wspólny kabel do smartfona, tabletu, laptopa, czytnika e-booków itp. W praktyce jednak wydaje mi się, że mało kto by poprzestał na jednym kablu, bo urządzenia trzeba często ładować i jeden kabel na kilka sprzętów to za mało. Do tego, żeby nie nosić wszędzie kabli, kupujemy dodatkowe do pracy czy samochodu. — dodawał MrVik

Oliwy do ognia dolał Roger, który zwrócił uwagę na poważniejszy (i generujący jeszcze więcej elektrośmieci) problem niż wtyczki:

Ujme to tak, wtyczki to są pierdoły. Czekam aż wreszcie szanowna UE wymusi na szanownych producentach np. smartfonów łatwo wymiennych baterii i łatwo naprawialnych urządzeń. W czasach kiedy naprawdę powinniśmy zacząć martwić się wreszcie o zasoby naturalne planety i rozdmuchany konsumpcjonizm takie zabiegi to konieczność… Ktoś się nie zgodzi? No ale do tego trzeba jaj i silnych polityków a nie skorumpowany i zalobbowany system.

Sam, przyznaję, nie jestem specjalnym fanem Lightning (ale też kabli w ogóle, bo najzwyczajniej w świecie jest ich ZA DUŻO) — i od kiedy korzystam z iPhone’a X mającego ładowanie indukcyjne, to właśnie z tej opcji korzystam przez 99% czasu. Dane zaś synchronizuję bezprzewodowo. Mimo wszystko śmieszna wydaje mi się walka o TYLKO JEDNĄ końcówkę — bo co z drugą stroną kabla, gdzie w lwiej części przewodów wciąż korzysta się z USB typu A? Tego już nikt nie chce standaryzować? Pewnie przy konieczności ich wymiany powstałoby za dużo… elektrośmieci? No i właśnie — co z pozostałymi typami urządzeń i brakiem tamtejszej normalizacji wtyczek? Może z nimi prawodawcy będą chcieli rozprawić się w dalszej kolejności, ale póki co czy się Apple lubi czy nie, trudno nie odnieść wrażenia, że stało się po prostu chłopcem do bicia. Bo w swoim segmencie jako jedyni się wyróżniają.

Źródło