34

Nie mogli spać, bo macOS Big Sur nie chciał się pobrać. Apple tym razem się nie popisało

Tragedia wszystkich miłośników komputerów Apple. A i przy okazji wpadka samej firmy, która najprawdopodobniej nie potrafiła udrożnić serwerów wypuszczając nową odsłonę swojego systemu operacyjnego.

Wczoraj wieczorem zadebiutował macOS Big Sur, czyli nowa wersja systemu operacyjnego dla komputerów Apple. Trudno jednak mówić o udanym starcie, bowiem wszyscy miłośnicy testowania pierwszej publicznej wersji, zamiast nowego systemu – dostali noc pełną problemów. Instalacja oprogramowania nie tyle sprawiała problemy, co była praktycznie niemożliwa.

Przeczytaj też: Big Sur zadebiutował Na liście aktualizacji komputery z 2013 r.

Gdzie nie zajrzycie, pojawiają się doniesienia o problemach z pobraniem oraz instalacją macOS Big Sur. Początkowo wszyscy myśleli, że chodzi tylko i wyłącznie o zapchane serwery. A to chyba nikogo nie dziwi, skoro w tym samym momencie dużo większa grupa osób chce pobrać to samo oprogramowanie. Znają ten problem również miłośnicy gier, choćby kilka dni temu przez premierę dodatku do Destiny 2 (Poza Światłem) sam stałem prawie godzinę w kolejce, a gra przywitała mnie informacją, że przede mną jeszcze ponad 13 tysięcy osób.

Ja do Destiny 2 ostatecznie się dostałem, mniej szczęścia mieli użytkownicy komputerów Apple. Najpierw pasek pobierania pokazywał jakieś chore czasy (na przykład 2 dni), a nawet kiedy proces przyspieszał, komputer informował o problemie i restartował pobieranie. Monit systemu informował o problemie oraz o tym, że firma już go bada.Innym udawało się ukończyć pobieranie plików, jednak polegli na samej instalacji systemu. Jakby tego było mało, pod naporem pobierających padła między innymi strona Apple.

Dla niektórych użytkowników problem z instalacją macOS Big Sur stał się jeszcze większy. Po kilku nieudanych próbach donosili, że system przestał uruchamiać aplikacje firm trzecich, co jakby nie patrzeć, jest zdecydowanie większym kłopotem niż sam brak możliwości zainstalowania nowej wersji systemu operacyjnego.

Problem zażegnany, ale niesmak pozostał

W środku nocy naszego czasu, Apple uporało się wreszcie z problemem i 12 GB paczka powinna już się pobrać normalnie – choć niektórzy użytkownicy nawet teraz zgłaszają jeszcze jakieś kłopoty i błędy. Instalacja nowego systemu nie powinna zając więcej niż godzinę, choć ja osobiście nigdy nie porywam się od razu na pierwszą publiczną wersję nowego macOS. Ciekawość oczywiście jest, ale wolę jednak poczytać w sieci o błędach, on zawsze skutecznie ochładzają mój zapał na branie udziału w produktowych testach publicznej wersji OS-a. Czekam kilka tygodni, zawsze wpada wtedy jakaś łatka, która rozwiązuje te najbardziej popularne problemy z oprogramowaniem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że tego typu błędy czy problemy z pobieraniem nowych wersji systemu operacyjnego, dużych aktualizacji gier czy premier jakiegoś oprogramowania to chleb powszedni – ale jednak po firmie pokroju Apple oczekuje się czegoś więcej. Nie wiem oczywiście na ile jest to fizycznie i technicznie możliwe, ale kiedy debiutuje nowy OS, „wszystkie ręce powinny być na pokładzie”, a wszystkie kurki na serwerach odkręcone maksymalnie tak, by każdy chętny mógł szybko i bez problemu pobrać, a później zainstalować nowe oprogramowanie. Apple to firma, która od lat szczyci się tym, że ich produkty po prostu działają, nocne przygody z Big Sur pokazały jednak zupełnie coś innego. Apple, tak jak i inne firmy, nie potrafi sobie poradzić z dużym zainteresowaniem nową wersją systemu. Choć biorąc pod uwagę kłopoty z jego zainstalowaniem już po pobraniu, problem mógł leżeć również w innym miejscu. Tylko pewnie nigdy się tego nie dowiemy.

Jaki z tego morał? Nie wskakiwać do premierowej kolejki pobierania nowego systemu operacyjnego Apple, odczekać choć kilka dni aż firma upora się z problemami oraz znikną korki na serwerach. Przecież nic się nie stanie jeśli w dzień premiery nie zainstalujecie Big Sur. Prawda?

źródło