5

Apple: przejmujemy wszystko czego potrzebujemy i co wpasowuje się w naszą strategię

O tym że technologiczni giganci nie stronią od zakupów i przejęć mniejszych graczy na rynku - wiadomo nie od dziś. Ale wiedzieliście jak wiele firm przejmują w praktyce? Apple — kilkadziesiąt w ciagu ostatnich kilku miesięcy!

Firmy technologiczne już wielokrotnie udowodniły, że kto stoi w miejscu — ten się cofa. Innowacja to słowo klucz, a bycie kilka kroków przed konkurencją… daje przewagę, którą warto mieć — i to niekoniecznie w formie asa w rękawie. Oczywiście giganci mają swoje ekipy, które opracowują kolejne przełomowe rozwiązania — ale przy tych dziesiątkach obiecujących startupów nad którymi pracują zafiksowani pasjonaci — warto jest być na bieżąco z tym, co ich pracownicy kombinują. Dlatego chyba nikogo już specjalnie nie dziwią wieści o tym, że kolejne małe firmy są wchłaniane przez największych rynkowych graczy. Motywacje są różne, ale powód zawsze ten sam. Prawdopodobnie jednak niewielu zdaje sobie sprawę w jakim tempie to wszystko się odbywa. Bo nie wszystkie przejęcia i zakupy są głośne jak przejęcie Shazam przez Apple. Lwia część z nich dzieje się w tle — bez zbędnego rozpisywania się na ten temat.

Zobacz też: Nowe iPhone’y z ładowarką USB-C? Jeżeli tak, to będzie z tego niezłe zamieszanie

Wiedzieliście o tym, że Apple kupuje kolejne firmy na potęgę?

Tu zakup, tam zakup — a to dla talentu pracowników, a to dla samych produktów czy patentów. Praktyka która nikogo nie dziwi — bo i co jakiś czas informacje o nabyciu firmy której nazwa nam nic nie mówi faktycznie się w sieci pojawiają. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę szerszą perspektywę, okazuje się, że Apple zbroi się na potęgę i to nie są jednorazowe wydatki, które firma ponosi od wielkiego dzwonu. W przeciągu ostatniego pół roku firma wchłonęła 20-25 biznesów — i większość z nas w ogóle o nich nie słyszała. Bo nie wszystkie są tak spektakularne jak wspomniany Shazam czy zakup przez Apple Beats, za które gigantowi przyszło zapłacić ogromną sumę trzech miliardów dolarów.

W wywiadzie dla CNBC w ten weekend Tim Cook powiedział wprost, co jest celem tych zakupów. To wynik poszukiwania kolejnych talentów i własności intelektualnych, które mogą okazać się przydatne dla Apple.

Przejmujemy wszystko, czego potrzebujemy — i co wpasowuje się w naszą strategię.

Zobacz też: iPhone’ow sprzedaje się coraz mniej, ale Apple się nie przejmuje — i ma na to receptę

I nie chwalą się tym na prawo i lewo, bo przecież mowa tutaj o niewielkich — z perspektywy technologicznego giganta — inwestycjach. Dziesiątki firm w skali roku, to sprytne posunięcie — lepsze niż wynajdowanie koła na nowo i tworzenie tego samego, co już udało się zrobić. Pytanie tylko ile z tych zakupów faktycznie okazuje się przydatnych, a ile to… zwykły zakupoholizm. Zakup na przyszłość, bo kto wie — może się kiedyś przydać. A nawet jeśli my z tego nie skorzystamy, to mając w garści takie talenty i patenty — przynajmniej utrudnimy życie konkurencji…