57

Apple Airpods Pro – recenzja po pół roku. Czy to najlepsze tego typu słuchawki na rynku?

AirPods Pro
Mniej więcej pół roku temu postanowiłem kupić AirPods Pro. Zwykłych AirPodsów nawet nie brałem pod uwagę, unikam słuchawek dousznych jak ognia. Ale małe, samodzielne, bezprzewodowe dokanałówki z systemem aktywnej redukcji dźwięków otoczenia? Idealny produkt dla mnie. Czy jednak AirPods Pro są słuchawkami idealnymi? Na pewno nie.

Myślę, że pół roku codziennego używania słuchawek to wystarczająco dużo czasu by poznać większość ich zalet i wad. Ostatnio pojawia się coraz więcej promocji na AirPods Pro, więc i coraz więcej osób rozważa ich zakup – mam nadzieję, że ten materiał będzie więc dla Was przydatny i przedstawi sprzęt w świetle, którego próżno szukać w krótkoterminowych testach.

Zamiast jednak postawić przed Wami ścianę tekstu, rozbiję moje półroczne wrażenia na plusy i minusy – tych drugich jest niestety więcej niż się początkowo spodziewałem. Nie zrozumcie mnie źle – to świetne słuchawki i nie żałuję zakupu, jednak jest kilka irytujących rzeczy, które mnie w nich zwyczajnie wkurzają.

Co jest fajnego w AirPods Pro? Co lubię najbardziej?

  • rozmiar i wygoda

Przed zakupem AirPods Pro używałem słuchwek Sony WF-1000XM3. I gorąco je polecam, ale najpierw przyjrzyjcie się im z bliska i w miarę możliwości włóżcie do uszu. Brzmią świetnie, mają bardzo dobre ANC, ale nie podoba mi się ich forma i rozmiar. Ogromne etui, wystające słuchawki, które po kilku godzinach czuć w uszach. AirPods Pro robią te wszystkie rzeczy o wiele lepiej. Słuchawki są malutkie, idealnie wpasowują się w moje uszy. Praktycznie nie wystają, dzięki czemu nie wyciągam ich na przykład ściągając przez głowę nawet bluzy z ciasnymi kołnierzami. To też najwygodniejsze słuchawki dokanałowe jakie miałem w uszach. Niezależnie tego jak długo ich używam, nie ciążą mi, nie drapią, nie denerwują i w zasadzie zapominam o tym, że „mam je na sobie”.

Druga sprawa to rozmiar etui. Jest na tyle małe i zgrabne, że mieści mi się nawet do małych kieszeni spodni. Dlatego też AirPodsy Pro mam zawsze ze sobą. Zawsze.

Początkowo obawiałem się ich zgubienia, w końcu po premierze pierwszych AirPodsów słyszało się, że ktoś nie może znaleźć jednej ze słuchawek, nie da się normalnie dokupić drugiej – tu ten problem raczej nie będzie występował. Słuchawki leżą w uszach na tyle mocno i pewnie, że nie miałem jeszcze ani jednej sytuacji gdy słuchawka wypadła. A chodziłem z nimi na siłownię, biegałem, jeździłem na rowerze i spałem. Zawsze siedzą w uchu mocno. To może podczas wkładania do etui? Nie sądzę, magnesy szybko je łapią i trzeba być naprawdę roztargnionym by zgubić je w tym momencie. Na plus też na pewno przypięcie AirPodsów Pro do Apple ID, przez co można je odszukać w usłudze lokalizacji urządzeń Apple. Minus? Odpięte od telefonu czy tabletu nie wysyłają same sygnału, więc zobaczycie tylko ich ostatnie położenie. Ale raz uratowało mnie to przed powrotem na drugi koniec Warszawy, więc warto z tej opcji korzystać.

  • parowanie z Apple ID to dla mnie nowa jakość

Używając jakichkolwiek bezprzewodowych słuchawek na BT mam zawsze ten sam problem. Parowanie. Coś się nie włącza, coś nie wyłącza, coś samo odłącza. Nikt nie wmówi mi, że zwykły BT jest idealny, przerabiam za dużo urządzeń bezprzewodowych i smartfonów by w to uwierzyć. Połączenie w AirPodsach też nie jest idealne, ale jednak kilka oczek wyżej od konkurencji. Po pierwsze dlatego, że słuchawki łączą się nie z telefonem czy tabletem, ale z Apple ID. Oznacza to, że przepięcie się między urządzeniami to dwa kliknięcia w ekran. Kilka sekund i słucham na tablecie, kilka sekund i na telefonie, laptopie lub zegarku. Jasne, zdarza się raz na jakiś czas, że urządzenie nie widzi słuchawek, ale jest to tak sporadyczne, że całkowicie o tym zapominam i naprawdę doceniłem tę funkcję – zarówno w domu, jak i na wyjazdach. AirPods Pro to po prostu element ekosystemu Apple i wywiązuje się z tego zadania niemal idealnie.

I co moim zdaniem technicznie bardzo ważne – AirPodsy Pro nie gubią synchronizacji między sobą, a podczas oglądania materiałów wideo nie ma zauważalnego laga, co jest zmorą wielu bezprzewodowych słuchawek konkurencji.

  • brzmienie

Zwykłe AirPodsy nie miały z dobrym brzmieniem nic wspólnego. AirPodsy Pro mają. Bez fajerwerków, ale czytelnie. Z odpowiednio mocnym basem i selektywną górą. To nie są słuchawki dla audiofila, ale jeśli przez pół roku często wybierałem je (ze względu na wygodę) zamiast pchać na głowę słuchawki nauszne to coś jest na rzeczy. Podoba mi się, że standardowy dźwięk jest podatny na modyfikacje, więc szybko ustawiłem w Spotify odpowiednie suwaki i więcej ich nie dotykam.

  • ANC

ANC, czyli aktywna redukcja dźwięków otoczenia to coś, od czego trudno się odzwyczaić. Kojarzone przede wszystkim ze słuchawkami nausznymi wkroczyło dumnie do świata dokanałówek. Jak wypada ANC w AirPodsach Pro? Gorzej niż we wspomnianych wcześniej Sony WF-1000XM3, ale na tyle dobrze, że jest i używalne, i przyjemne. Świetnie tłumi szum samochodów na ulicy, daje radę również w samolocie. Nie odcina tak mocno jak choćby w Bose Noise Cancelling Headphones 700, ale naiwnym by było oczekiwać podobnych efektów po słuchawkach takiej konstrukcji. Były jakieś dziwne akcje ze zmniejszeniem mocy po jednej z aktualizacji, ale z tego co słyszę, wszystko już wróciło do normy. Jestem tym aspektem miło zaskoczony, bo słuchawki są naprawdę małe i to jakaś magia, że udało się zrobić w nich tak dobre ANC.

Bardzo podobają mi się też dwa tryby pracy. Jeden z tłumieniem, drugi „przezroczysty”, gdzie AirPodsy dopuszczają dźwięk z zewnątrz delikatnie go podbijając. Efekt nie jest może taki jak po wyciągnięciu słuchawek z uszu, ale w zupełności wystarczy by nie trzeba było rezygnować z ich noszenia w sklepie czy podczas rozmowy. To jeden z najważniejszych elementów w tak zwanych „codziennych słuchawkach”, które nosi się w uszach każdego dnia przez wiele godzin. Jest jeszcze trzeci tryb – pasywny. Jego akurat nie lubię, dźwięk traci moc i barwę. Używam go tylko w nocy kiedy zdarza mi się zasypiać z muzyką. Wtedy ANC daje dziwne odczucie, tryb przezroczysty dziwnie szumi (mikrofony szukają dźwięku i wydają się wzmacniać szum ciszy).

No dobrze. Posłodzone, przejdźmy więc do minusów

Co jednak ważne – to nie są problemy występujące codziennie. Pojawiają się raz na jakiś czas – ale jednak po sprzęcie za 1249 złotych spodziewałem się większej bezawaryjności.

  • problemy z ładowaniem słuchawek

To może być wina mojego egzemplarza, ale zrobiłem mały research w sieci i wśród znajomych na Twitterze – niestety pojawia się dość często. Jedna ze słuchawek potrafi mieć humory i raz na jakiś czas nie chce się ładować w etui. W moim przypadku jest to słuchawka prawa. Początkowo myślałem, że to kwestia aktualizacji, bo problem pojawił się po jednej z nich – ale chodzi chyba jednak o etui. Gdzieś czasem jeden ze styków nie łapie. Nauczyłem się więc dokładnie wkładać słuchawki do „kejsa” i sprawdzać czy zaczynają się ładować. Poczekam jeszcze kilka miesięcy i jeśli problem będzie dalej występował, spróbuję z gwarancją. Uważałbym też z frywolnym ładowaniem etui czym popadnie. Szybka, potrójna ładowarka GreenCella potrafi czasem sprawić, że etui szaleje i gubi procenty zamiast je zyskiwać, staram się więc korzystać przede wszystkim z ładowarki indukcyjnej lub tej małej, standardowej od iPhona 11.

  • wyłączyliśmy Ci sterowanie gestami i co nam zrobisz?

Zauważyłem, że AirPodsy Pro nie lubią wielokrotnego przełączania trybów działania w krótkim czasie. Słuchawki obsługiwane są gestami ściskania (zdecydowanie lepsze niż stukanie, naprawdę docenicie). Dłuższe ściśnięcie słuchawki przełącza tryby działania ANC – i ten problem ciągnie się od zakupu. Mianowicie kiedy robię to zbyt często w przedziale, powiedzmy, 3 minut – jest prawie pewne, że za którymś razem gest przestanie działać i słuchawki przestaną zmieniać tryby pracy. Rozwiązanie jest proste – wkładam je do etui i później jeszcze raz do uszu, wszystko wraca do normy. Czasem wystarczy je wyjąć i włożyć. Niby drobiazg, ale wkurza. Co ciekawe, przy przełączaniu się między utworami problem ten nie występuje.

brak możliwości regulacji głośności

AirPods Pro nie mają żadnego przełącznika głośności. Zmienicie za ich pomocą tryby pracy ANC, zapauzujecie utwór, przełączycie na następny lub poprzedni – ale nie zmienicie głośności. Pozostaje jedynie telefon lub zegarek – ja już przyzwyczaiłem się do regulacji pokrętłem w Apple Watch, ale bez zegarka trzeba sięgać do kieszeni po iPhona.

  • słuchawki rozładowują się poza etui, choć są wyłączone

Mam wrażenie, że po zakupie problem nie występował. AirPodsy Pro doskonale wiedzą kiedy są, a kiedy nie są używane. Błyskawicznie pauzują muzyką po wyciągnięciu z uszu, odpinają się od urządzenia po włożeniu do etui. Jednak tak mniej więcej od trzech miesięcy gubią baterię gdy leżą poza kejsem ładującym. Oznacza to, że jeśli odłożę je luzem i później włożę do uszu po kilku godzinach, jest raczej pewne, że będą na końcówce baterii. Dziwna sprawa, sprzęt powinien się wtedy całkowicie wyłączać, nie czuwać i nie tracić energii.

  • brak uniwersalnych gumek

Apple wymyśliło sobie własny system mocowania gumek dokanałowych. I po części to rozumiem – nie ma opcji by te spadły ze słuchawek, zatrzaski są naprawdę solidne. Ale jednocześnie wszystkie końcówki jakie macie, możecie wyrzucić do śmieci. Pozostają oryginalne gumki Apple (lub zamienniki, jeśli takie znajdziecie – ale z tym samym systemem). Teraz są już dostępne w polskiej sprzedaży, ale na początku nigdzie nie mogłem ich znaleźć. Są trwałe, to fakt, ale delikatnie zmieniają z czasem barwę i na pewno będę szukał kolejnego zestawu. Mają też dość dziwną cechę, którą potwierdzają wpisy na forach internetowych – specyficznie pachną. Czyszczę je regularnie (żeby było jasne – uszy też), a jednak po dłuższym kontakcie z uszami mają dość oryginalny, chemiczny zapach. Czy to jakieś substancje w gumie? Nie wiem, specjalnie badałem temat z innymi słuchawkami dokanałowymi i nic takiego nie miało miejsca.

  • trwałość plastiku etui ładującego

Słuchawki wydają się bardzo odporne na zniszczenia, etui już niestety nie. Sama konstrukcja jest solidna i dobrze spasowana, jednak biały połyskujący plastik lubi się rysować. Pooglądałem jak wyglądają pudełeczka poprzedniego modelu na zdjęciach w sieci i szybko zainwestowałem w tanie silikonowej etui. Wygląda tak sobie, powycierało się już i nieco straciło na kształcie – ale przynajmniej mam świadomość, że nie porysuję kejsa i guma zamortyzuje ewentualne uderzenie.

  • automatyczne aktualizacje, na które nie mam wpływu

W przypadku komputera, smartfona, tabletu czy zegarka aktualizacja może być automatyczna lub ręczna. Mogę sobie wybrać czas kiedy zostanie zainstalowana lub w ogóle z niej nie skorzystać jeśli dowiem się, że ma jakieś problemy. AirPodsy Pro aktualizują się same, bez pytania, w tajemnicy – a nawet żeby dotrzeć do informacji o aktualnej wersji oprogramowania, trzeba zerknąć do sieci po krótki poradnik krok po kroku. Z jednej więc strony fajnie, że nie muszę o tym myśleć – z drugiej, jeśli Apple coś popsuje (a zdarzało się, jak choćby z mocą ANC), to nie ma opcji żeby taki update ominąć.

  • brak innych kolorów

Ja rozumiem, że AirPodsy to niejako ikona bezprzewodowych słuchawek, stylóweczka, biały kolor jest ich znakiem rozpoznawczym – ale naprawdę, po tylu latach nie można było wypuścić choćby jednej dodatkowej wersji kolorystycznej? Widziałbym tu podstawowe barwy jak czerń i czerwień. Nie mam nic do bieli, ale brak jakiegokolwiek wyboru w modelu pro jest dziwnym posunięciem.

Czy warto kupić AirPods Pro?

Podsumowując. Gdybym miał stanąć przed dylematem zakupu jeszcze raz, ponownie wrzuciłbym je do koszyka – również w premierowej cenie. Jako „codzienne słuchawki” AirPods Pro sprawdzają się wyśmienicie, choć ich funkcje najłatwiej docenić mając więcej niż jeden sprzęt Apple. Jak na takie małe słuchawki brzmią bardzo dobrze, ANC nie jest rewelacyjne, ale wystarczające by cieszyć się spokojem zarówno na ruchliwej ulicy jak i podczas lotu samolotem. Są niezwykle wygodne, do tego małe i poręczne więc mam je zawsze przy sobie – zawsze. Za takie pieniądze oczekiwałbym jednak działania idealnego, a sprzętowi zdarza się mieć humory. Sporadyczne problemy z ładowaniem jednej ze słuchawek to coś, co w produkcie za takie pieniądze potrafi zirytować. Podobnie jak jeszcze rzadsze (ale jednak obecne) świrowanie z parowaniem. Kolejny dowód na to, że nie ma sprzętu idealnego i po Apple też nie można się tego spodziewać. Miałem w uszach wiele modeli bezprzewodowych, samodzielnych słuchawek tego typu i to moim zdaniem najlepszy sprzęt jakiego używałem. Czy kupić? Jeśli macie iPhone (a najlepiej jeszcze jakiś produkt Apple) i szukacie słuchawek w takiej formie – zdecydowanie, to będzie najlepszy wybór. Czy to najlepsze tego typu słuchawki dostępne na rynku? W niektórych aspektach tak, w niektórych aspektach nie. Jednak to bez wątpienia bardzo udany sprzęt.