11

WHO stworzy aplikację do monitorowania COVID-19. Będziecie jej używać?

Wiele krajów zareagowało na epidemię koronawirusa COVID-19 tworząc specjalne aplikacje do monitorowania choroby. WHO postanowiło natomiast wesprzeć te kraje, które nie podjęły się tego przedsięwzięcia.

O aplikacjach śledzących koronawirusa napisano już na tyle dużo, że pewnie każdy choć raz zetknął się z tym tematem. Pomysł sam w sobie jest bardzo dobry – wykorzystanie współczesnych technologii do walki z epidemią brzmi zdecydowanie lepiej niż projektowanie kolejnych „sztucznych inteligencji” do nakładania cyfrowego makijażu na zdjęcia selfie czy algorytmów dopasowujących pary w aplikacjach randkowych. Nie tak dawno największa grupa polityczna w Parlamencie Europejskim, Europejska Partia Ludowa, zaapelowała do krajów członkowskich o opracowanie wspólnej aplikacji, która będzie śledzić rozprzestrzenianie się wirusa powodującego COVID-19. Wspominano oczywiście o zachowaniu pełnej anonimowości, a co za tym idzie ochronie wrażliwych danych użytkowników.

Póki co nic z tych apeli się nie zrodziło, jednak poszczególne państwa Unii Europejskiej przygotowały swoje własne aplikacje, w tym również Polska. Chodzi o powstałą pod nadzorem ministerstwa cyfryzacji aplikację ProteGo, której zadaniem jest weryfikacja informacji dotyczących tego, czy mieliśmy kontakt z osobą zarażoną.

ProteGO Safe docelowo będzie więc pełnić dwie główne funkcje. Pierwsza – to możliwość samokontroli stanu zdrowia. Druga – wykorzystująca technologię Bluetooth – będzie zbierała informacje o napotkanych przez nas urządzeniach i informowała o spotkaniach z chorymi. Obie – informują o potencjalnym zagrożeniu zakażenia koronawirusem.

– czytamy na rządowej stronie www.gov.pl

O bezpieczeństwie i ogólnym sensie tego typu aplikacji, trafnie pisał przy okazji Protego Safe Niebezpiecznik. Wspomniano tam o odpowiednim działaniu takiego programu, który z uwagi na wykorzystanie bluetooth nie ma prawa odpowiednio reagować jeśli działa w tle. Druga sprawa to oczywiście bezpieczeństwo użytkowników i ochrona ich prywatności. Bo kiedy czyta się o tym, że wybrano niezbyt bezpieczny projekt, który naraża system na wyciek dość ważnych informacji dotyczących lokalizacji użytkowników – raczej nikt nie obdarzy go zaufaniem. Jeśli dojdzie do tego przymuszanie do korzystania lub stawianie jakichś ograniczeń osobom, które nie będą używać aplikacji, to nie wyniknie z niej nic dobrego, a szczytny cel walki z koronawirusem można będzie sobie włożyć między bajki.

Dziewczyna ze smartfonem

Tymczasem do sprawy postanowiła włączyć się Światowa Organizacja Zdrowia, która chce wspomóc państwa bez własnej aplikacji do monitorowania koronawirusa. Taki program miały pojawić się w cyfrowych sklepach jeszcze w maju tego roku – wspomina się zarówno o aplikacji podstawowej, przeznaczonej dla krajów, które same nie podejmą się prób jej przerabiania pod własne warunki, jak również wersji, którą można byłoby dostosować pod dany rejon.

Trudno ocenić jak ostatecznie na tle takiego ProteGo Safe wypadnie aplikacja WHO, choć wspomina się o współpracy z Google i Apple, które miałyby wspomóc technologię śledzenia użytkowników. Aplikacja cechowałaby się wtedy tak zwanym systemem zdecentralizowanym. To natomiast pozwala sądzić, że zostanie w pełni zachowana ochrona prywatności użytkownika.

Trochę przykro patrzy się na to, że tego typu programy analizowane i komentowane są przede wszystkim pod kątem bezpieczeństwa danych. Pojawia się masa teorii, że zostały stworzone tylko i wyłącznie po to by gromadzić dane użytkowników, a później wykorzystywać je do niecnych celów, jak w filmach science-fiction, gdzie korporacje i rządy gromadzą tego typu informacje by śledzić społeczeństwo 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. A przecież chodzi o to żebyśmy wszyscy mogli powrócić do normalności (lub przynajmniej jej namiastki), nikt nie wierzy chyba, że któregoś granicznego dnia COVID-19 nagle po prostu zniknie i nie trzeba będzie się już przejmować zarażeniem. Wykorzystanie nowoczesnych technologii i smartfonów, które przecież mamy prawie wszyscy w swoich kieszeniach, wydaje się wręcz idealnym rozwiązaniem.

Z drugiej strony rozumiem wszelkie obawy związane z prywatnością. Szczególnie w obliczu takich informacji, jak na przykład niedawne artykuły o tym, że Xiaomi śledzi użytkowników swoich smartfonów. Tylko potem też często przychodzi otrzeźwienie, że przecież sami logujemy się do serwisów społecznościowych, wyrażamy masę zgód w ogóle ich nie czytając, a algorytmy gromadzą o nas dane, które potem pomagają wyświetlać spersonalizowane reklamy. Więc tak, swoją prywatność w sieci trzeba szanować i o nią dbać, natomiast najlepszym sposobem – jeśli tak bardzo boimy się o nasze dane – jest całkowite odcięcie się od internetu, w tym przede wszystkim od serwisów i aplikacji społecznościowych.

Przeczytaj też: Xiaomi szpieguje użytkowników?

Jestem bardzo ciekawy jak Wy podchodzicie do tego typu aplikacji i czy mielibyście opory w jej używaniu, jeśli faktycznie takie będą się pojawiać. I nie chodzi mi tu o jakikolwiek przymus ze strony państwa.

grafika: 1, 2

źródło