8

Po fatalnej wersji na Nintendo Switch, Apex Legends trafi na Androida oraz iOS. A ja się pytam – po co?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Electronic Arts znane jest z tego, że kiedy chodzi o kasę, logiczne argumenty schodzą na dalszy plan. Nie żebym był negatywnie nastawiony do mobilnych wersji popularnych gier, ale w tym wypadku nie widzę żadnego sensu.

Apex Legends to hit. Może nie na miarę Call of Duty, Fortnite, czy PUBG, ale jednak potrafi zgromadzić przed ekranami grupę oddanych graczy. To też dość ciekawy przypadek, kiedy gra bez szumnych zapowiedzi i ogromnej promocji błyskawicznie stała się bardzo popularna. I doskonale rozumiem dlaczego – implementacja fajnych pomysłów podejrzanych w innych grach battle royale, dynamiczna rozgrywka, fajna – komiksowa oprawa graficzna. To wszystko sprawiało, że w Apex Legends świetnie grało się na PC, PlayStation 4 i Xbox One, a…fatalnie na Nintendo Switch. Kiedy tylko gra trafiła na sprzęt Nintendo, od razu ją pobrałem, uruchomiłem, rozegrałem kilka meczy i wykasowałem z karty pamięci. Tytuł bardzo mocno ucierpiał na tak zwanym downgradzie graficznym, dynamika przez kulawy framerate gdzieś zniknęła, a obraz był tak nieostry, że ciężko było odróżnić przeciwnika od tekstury na ścianie.

Ta wersja jasno pokazała, że producenci nie potrafią dostosować Apex Legends do słabszego urządzenia. Co więc zrobili? Wersję na Androida i iOS.

Apex Legends trafi na Androida oraz iOS

Tak, dobrze czytacie – dostaniemy mobilną, smartfonową wersję hitowej strzelanki od Respawn. Twórcy obiecują oczywiście świetną optymalizację i jeszcze lepsze przeniesienie sterowania na ekran dotykowy, a ja kompletnie nie mogę w to uwierzyć. Oczywiście Nintendo Switch nie jest królem wydajności, ale patrząc jak cudnie wyglądające gry potrafią się na nim pojawić mam w głowie dwa scenariusze – albo się nie dało, albo producenci zrobili ten port na kolanie i wtedy jest jakiś cień szansy, że wersja mobile będzie wyglądać oraz działać lepiej. Tylko na czym? Na wypasionym Asus ROG Phone 5 z 18 GB pamięci RAM? Na najnowszym Galaxy S21 Ultra 5G czy OnePlusie 9 Pro? Mobilne strzelanki (jak i ogólnie mobilne gry) muszą być świetnie zoptymalizowane pod „masy”, a nie najdroższe smartfony dostępne na rynku. Przy tak słabym porcie na Switcha, Apex Legends na smartfonie za 2 tysiące złotych (a to przecież nie jest tania półka cenowa) będzie wyglądał jak…dokończcie sobie sami. Trochę lepiej jest w przypadku iOS, gdzie grę trzeba będzie dostosować do kilku modeli iPhonów, ale fragmentacja Androida położy ten tytuł na starcie.

Chciałbym się mylić i pewnie część z Was powie, że przecież Call of Duty Mobile działa super, wygląda bardzo dobrze i jest nieźle zoptymalizowana. Tak, to prawda, ale gra była tworzona z myślą o urządzeniach mobilnych, tu po prostu dostaniemy port, który wygląda jak skok na kasę. Wszyscy wiemy, że na mikrotransakcjach mobile zarabia się najwięcej, a EA ma duże doświadczenie w tworzeniu takich „zarabiarek”.

Niedługo beta, na razie ograniczona jedynie na Indie i Filipiny, do końca roku ma pojawić się również w innych krajach. Poczekamy, zobaczymy.

źródło