android q
17

Piękny jest. Tak powinien wyglądać Android na… desktopie

Jeżeli uważnie mnie czytacie, wiecie zapewne, że bardzo mocno kibicuję smartfonom, które wykraczają poza najbardziej naturalne dla nich zastosowania i oferują np. dostęp do środowiska desktopowego. Bardzo mocno wierzyłem w Continuum w Windows 10 Mobile, niesamowicie cieszyłem się ze stacji DeX dla flagowych telefonów marki Samsung i... tym bardziej cieszę się, że Android Q postawił na środowisko desktopowe.

Ale to, co tworzy Google niekoniecznie musi podobać się wszystkim. Android o wielu, wielu lat oferuje dostęp do niestandardowych programów uruchamiających (launcherów) w przypadku telefonów oraz tabletów. To samo można jak widać uzyskać w kontekście środowiska desktopowego – launcher Daniela Blandforda to właściwie pierwsza tego typu próba. I bardzo przy tej okazji ważna – tuż po jej pokazaniu się światu może nastąpić wysyp podobnych projektów. Ten, o którym mowa jest co prawda w bardzo wczesnej fazie, ale najistotniejsze założenia dotyczące interfejsu już są widoczne. I powiem szczerze – mnie się to podoba.

Zobacz też: Nowy Android to po prostu Android 10.

Jak wskazuje sam twórca, Google absolutnie nie przeszkadza w tworzeniu tego typu projektów. Gigant udostępnia niemal wszystkie wymagane API do tego, aby skonstruować własny program uruchamiający dla środowiska desktopowego. Wszystko, co jest potrzebne do tego, aby komfortowo obsługiwać ten mobilny system operacyjny dostępne jest w launcherze „na wierzchu” – suwak głośności, praca na oknach, organizacja pracy… i tak dalej, i tak dalej. Projektu nie można przetestować samodzielnie (jeszcze), ale taka możliwość ma być tylko kwestią czasu. Tyle, że deweloper musi uporać się z kilkoma poważnymi błędami. Wywołanie menu kontekstowego na oknie kończy się… zawieszeniem aplikacji.

Google nie przeszkadza w tworzeniu własnych launcherów dla Androida Q

Google wie o tym, że może nie jest to najbardziej wyczekiwana funkcja, ale zdecydowanie znajdzie wielu zwolenników. Wszyscy, którzy będą chcieli korzystać ze swojego telefonu lub tabletu jak z komputera osobistego – będą mieć taką możliwość. I bardzo dobrze, ja się z tego ogromnie cieszę. Już samo go, że Google poleca twórcom aplikacji tworzenie portów na typowe dla desktopów rozdzielczości wiele znaczy.

Na razie, podstawowym celem Daniela Blandforda, twórcy launchera jest wyeliminowanie wszystkich błędów, które pojawiły się w trakcie developmentu. Dodatkowo, niektóre API muszą zostać otwarte, aby móc zapewnić odpowiednie działanie launchera. Według twórcy, ma to nastąpić całkiem niebawem – Google nie ma żadnego interesu w tym, aby trzymać je w zamknięciu. Kiedy możemy spodziewać się pierwszej publicznej wersji projektu? Cóż, Daniel Blandford chce wstrzelić się w moment oficjalnej premiery systemu Android Q na rynku. A zatem, jeżeli nic się nie popsuje po drodze – powinniśmy celować bardziej w trzeci kwartał tego roku. A może nawet później, jeżeli niektóre problemy będą trudne do rozwiązania.