17

Android One to niewypał?

Idea przyświecająca projektowi Android One była piękna – tanie smartfony z czystym Androidem na bieżąco aktualizowanym do najnowszej wersji. Ot alternatywa, dla tych wszystkich b-brandów, które wprowadzały na rynek produkty całkowicie o nich zapominając już w miesiąc po premierze. Pomijam już tutaj ogrom bloatware’u i kompletny brak optymalizacji. Coś jednak nie wypaliło. W Indiach, które […]

Idea przyświecająca projektowi Android One była piękna – tanie smartfony z czystym Androidem na bieżąco aktualizowanym do najnowszej wersji. Ot alternatywa, dla tych wszystkich b-brandów, które wprowadzały na rynek produkty całkowicie o nich zapominając już w miesiąc po premierze. Pomijam już tutaj ogrom bloatware’u i kompletny brak optymalizacji. Coś jednak nie wypaliło. W Indiach, które miały być kolebką tego przedsięwzięcia, smartfony z Androidem One zwyczajnie sobie nie radzą.

Jak informują lokalne media, na tamtejszy rynek trafiło do tej pory 480 tys. urządzeń z Androidem One. W projekt zaangażowały się firmy przodujące tutaj w sprzedaży, a więc m.in. Micromax, Karbonn i Spice. Już zapowiedziano dołączenie do nich kolejnych marek. Wszystkie mają w swoich ofertach słuchawki wyceniane na zaledwie 100 dolarów.

Gdzie ta porażka? Otóż wspomniane 480 tys. to zaledwie 3 proc. wszystkich wprowadzonych na rynek w Indiach smartfonów od września br. (wówczas Android One zadebiutował). Dla porównania Motorola Moto E w tym czasie wygenerowała wynik na poziomie 0,5 mln. A więc jeden model przebił cały line-up Androida One. Doskonale radzą sobie również Xiaomi i ASUS, które również oferują urządzenia z podobnej półki cenowej. Cieszą się one zwyczajnie większą popularnością od tych z projektu Google’a. Nie napawa to optymizmem.

Spice-Android-One-vs-Moto-E

Winić za to można model dystrybucji, gdyż oparto go w całości o internet. Ta forma sprzedaży smartfonów w Indiach do zaledwie 12 proc. całego rynku. Sęk w tym, że to właśnie tutaj marże są największe. A w przypadku Androida One i tak są one bardzo niskie – na tyle, by urządzeniami nie interesowały się sklepy stacjonarne. Jak się jednak okazuje, są one ostatnią deską ratunku dla projektu.

Co mogło pójść nie tak? Założenia projektu są dobre – tanie, dobrze zoptymalizowane i na bieżąco aktualizowane smartfony to dla niejednego fana nowych technologii prawdziwa gratka. Właśnie. Android One nie jest dedykowany fanom nowych technologii a zwyczajnym użytkownikom, którzy niespecjalnie zastanawiają się nad tym, czy ich system będzie zaktualizowany. Prawdę mówiąc, pewnie w większości przypadków nawet nie wiedzą jaki system w ogóle mają na swoich urządzeniach. Ma działać i tyle. Czysty Android to również niezbyt kusząca opcja dla takiego odbiorcy. MIUI od Xiaomi czy Zen UI od ASUS-a to świetnie działające, dobrze zoptymalizowane i oferujące szereg dodatkowych funkcji nakładki, które robią bardzo pozytywne wrażenie.

A tymczasem w low-endzie robi się coraz ciaśniej. Producenci smartfonów z Androidem poszerzają swoją ofertę, a nowi najczęściej nie aspirują do wypuszczania flagowców tylko właśnie takich niedrogich słuchawek „dla każdego” (patrz ASUS). I jak widać to się opłaca. Android One musi zatem mieć do zaoferowania coś więcej niż tylko czysty, szybki i na bieżąco aktualizowany system. To bowiem potrafią już zapewnić inni, jak na przykład Motorola.