1

Alpha-funding jako alternatywa dla crowd-fundingu? „Kickstarter to bańka, która zaraz pęknie”

Podoba mi się idea crowd-fundingu. Podoba mi się fakt, że wydawcy nie muszą trzymać na wszystkim ręki, nie wtrącają się ze swoim korporacyjnym, zachowawczym podejściem do każdej gry. Dzieki temu powstają rzeczy niesamowite. Często jednak zapominamy, że finansowanie społecznościowe, to nie tylko płacenie „z góry” dla osób, które dopiero zaczynają pracę nad danym projektem. Twórca […]

Podoba mi się idea crowd-fundingu. Podoba mi się fakt, że wydawcy nie muszą trzymać na wszystkim ręki, nie wtrącają się ze swoim korporacyjnym, zachowawczym podejściem do każdej gry. Dzieki temu powstają rzeczy niesamowite. Często jednak zapominamy, że finansowanie społecznościowe, to nie tylko płacenie „z góry” dla osób, które dopiero zaczynają pracę nad danym projektem. Twórca Project Zomboid uważa, że najlepszy system finansowania to tak zwany alpha-funding.

Na czym ten system polega? Twórca zaczyna udostępniać swoje dzieło na bardzo wczesnym etapie. Osoby, które zapłacą otrzymują kolejne wersje alpha, a potem beta, jednocześnie dzieląc się swoimi wrażeniami i pomagając wyłapywać bugi. Układ ten jest jeszcze bardziej zorientowany na graczy i społeczność, niż klasyczny crowd-funding. Na ten sposób dystrybucji i kontaktu z klientem zdecydował się m.in. twórca Minecrafta – Marcus „Notch” Persson. Jak widać nieźle na tym wyszedł.

Dodatkową zaletą jest fakt, że w zamian za wydane pieniądze, otrzymujemy coś od razu, nie zostajemy z pustą obietnicą w garści. Nie mówiąc o tym, że jesteśmy w stanie sprawdzić opinie innych osób i dowiedzieć się czy warto w dany produkt zainwestować.

Chris Simpson, człowiek który od dłuższego już czasu grzebie przy Project Zomboid w artykule na stronie Indie Games stwierdził wprost, że Kickstarter jest bańką mydlaną, a przyszłość leży właśnie w alpha-fundingu.

„Wszyscy to widzieliśmy. Czuć to w powietrzu. Banka Kickstartera rozrosła się do punktu krytycznego i wygląda na to, że zaraz pęknie, o ile nie dzieje się to w tej chwili. Na szczeście, wiele wskazuje na to, że dzięki systemowi alpha-fundingu uda się złamać cynizm klienta, który zaczyna narastać wokół crowd-fundingu.”

Nie sposób zaprzeczyć tezie twórcy Project Zomboid, że wokół crowd-fundingu narasta sceptycyzm  Po pierwszym zachłyśnięciu się ideą, pojawia się coraz więcej krytycznych głosów. Oczywiście finansowanie społecznościowe przy zastosowaniu projektów wciąż rośnie, ale wraz z dojrzewaniem, przychodzą kłopoty (co potwierdzi każdy rodzic).

Oczywiście można twierdzić, że chcąc wypuścić wersję alfa, trzeba wcześniej wykonać pewną pracę, co wiąże się z kosztami. A przecież na pokrycie tych kosztów zazwyczaj się zbiera. Z drugiej strony – pomyślcie ile growych projektów na Kickstarterze okraszone jest materiałami ze rozgrywki. Oczywiście nie każdy deweloper chce wypuszczać co dwa tygodnie nową wersję, liczy natomiast na efekt „wybuchu” popularności. Nic dziwnego, nie wszystkie gry nadają się do alpha-fundingu. Nie wyobrażam sobie, żeby na ten sposób zdecydowali się twórcy Hotline Miami.

Podoba mi się, że deweloperzy mają coraz więcej możliwości i szukają alternatywnych dróg.