86

Od blisko roku nie napisałem komentarza na Allegro. Bo po co?

Allegro nie przypomina dziś siebie sprzed kilku lat pod wieloma, wieloma względami. Zamiast sprzedaży na rynku wtórnym, mamy oferty z setek tysięcy sklepów. Ofert nie można filtrować tak dokładnie jak kiedyś. Komentarze nie są dziś tak wiarygodnym i pomocnym elementem serwisu, jak kiedyś, o czym świadczy mój brak zapału do ich wystawiania, podczas gdy kilka lat temu była to kropka nad i po udanej transakcji. 

Nie jestem do końca pewien, ale moim pierwszym zakupem na Allegro była sportowa koszulka, które nie mogłem znaleźć w sklepach w swojej okolicy. Zanim jednak założyłem własne konto i otrzymałem tę pamiętną przesyłkę listową pozwalającą zweryfikować moje konto, w kilku transakcjach pomagał mi mój przyjaciel, wspólnie z którym wypatrywałem i wygrywałem licytacje kaset magnetofonowych mojego ulubionego zespołu w tamtym okresie (The Offspring, gdyby ktoś był ciekaw). Nie byłem początkowo przekonany do takich zakupów, ale gdy wszystko poszło gładko jakieś 5-6 razy z rzędu, nie oponowałem i zarejestrowałem się osobiście.

List rejestracyjny od Allegro na pewno gdzieś jeszcze mam

Od tamtej pory Allegro było jedną z najczęściej odwiedzanych przeze mnie stron. Niezależnie od tego, czy potrzebowałem nowego telefonu, odtwarzacza muzycznego czy zwykłych-niezwykłych rzeczy jak kubki, Allegro było pierwszą witryną, gdzie kierowałem się po uruchomieniu komputera. Wygrywanie aukcji samodzielnie lub z pomocą Snajpera (działa do dzisiaj!) było swego rodzaju źródłem dreszczyku emocji. Nie było wtedy przelewów błyskawicznych online czy płatności BLIKiem. W grę wchodziły typowe przelewy lub… wizyta na poczcie. Spędzałem tam mnóstwo czasu wypełniając druczki (później zabrałem cały plik do domu) i opłacając każdy z przelewów za dodatkowe 2,50 zł. Każdy e-mail z etykietką „Allegro” był niezwykle istotny. Wygrana aukcja, potwierdzenie zakupu lub wpłynięcia przelewu, nadanie paczki, podziękowanie za transakcję – mam wrażenie, że w tamtym okresie istniała większa zażyłość pomiędzy użytkownikami Allegro. Nie brakowało oszustów, ale przy choćby odrobinie rozsądku można było uniknąć niepotrzebnych kłopotów.

Komentarz trzeba było wpisać odręcznie

Dążę przede wszystkim do tego, że cały ten trwający zazwyczaj około tygodnia proces wieńczyło wpisanie komentarza. Zaznaczenie odpowiedniego pola (pozytywny, neutralny, negatywny) oraz wpisanie treści (pole było puste, nie było żadnego szablonu) wymagało chwili czasu. Czasami wpisywało się same oczywistości, jak „Przedmiot zgodny z opisem”, „Szybka wysyłka”, „Świetny kontakt” lub zwykłe „Polecam!!!”, ale było to mniej automatyczne. Prawdziwie ostatnim punktem był e-mail z powiadomieniem o komentarzu od drugiej osoby, czyli sprzedawcy który, według niepisanej zasady, wystawiał komentarz zawsze jako drugi. Zdobywanie kolejnych gwiazdek i zwiększająca się liczba w nawiasie obok loginu napawały dumą.

Z czasem Allegro odwiedzałem coraz rzadziej, aż nastąpił nawet okres, w którym w ogóle nie dokonałem w serwisie zakupu przez dobrych kilka miesięcy. Być może było to nawet powyżej jednego roku, ale nie chcę skłamać. Powrót do zakupów na aukcjach nie był bolesny, choć odnalezienie się w nowym interfejsie zajęło mi dłuższą chwilę. Od tamtej pory zmiany są raczej kosmetyczne i gdy trzyma się rękę na pulsie, to nic nie powinno nas zaskoczyć. Udało mi się zdobyć kilka perełek i zainteresowanie serwisem wróciło. W międzyczasie Allegro zdecydowało o zarchiwizowaniu komentarzy starszych niż 1 rok. To oznacza, że jeśli na przestrzeni 12 miesięcy nie dokonamy zakupu i nie otrzymamy komentarza, to dla pozostałych użytkowników będziemy totalnymi nowicjuszami. Przyznam, że nie przeszkodziło mi to w finalizowaniu jakichkolwiek zakupów, na przeróżne kwoty od kilku do kilkuset złotych, ale…

A Ty ile masz gwiazdek na Allegro?

Taki ruch serwisu sprawił, że nawet ponaglające mnie wiadomości e-mail o możliwości wystawienia komentarza nie potrafią mnie zmobilizować do wykonania tej czynności. Świadomość perspektywy zniknięcia mojej opinii i opinii o mnie wywołuje u mnie gest machnięcia ręką. Nie jestem przekonany, że na Allegro dokonam choćby jednego zakupu lub wystawię jakikolwiek przedmiot w ciągu następnych kilku miesięcy, więc czemu miałbym tym się przejmować. Jest tak wiele więcej istotnych spraw, którymi należy się zająć korzystając z komputera, że komentarz na Allegro jest kompletną błahostką.

O tym, w jaki sposób Allegro argumentowało wprowadzone przed rokiem zmiany możecie przeczytać w linkowanym materiale. Większość z nich jest w pełni zrozumiała i prawdą jest, że serwis musiał dostosować się do zmian na rynku oraz sposobu użytkowania Allegro przez użytkowników. Być może moje przekonania wynikają z tego, że mógłbym dziś podpisać się jako dinozaur Allegro i nie potrafię do końca zaakceptować zachodzących zmian, ale żałuję, że tak się stało.

Zresztą, nie tylko ja.

Mam podobne odczucia – sprzedaję przeczytane książki czy inne graty raz czy dwa razy do roku. Przez lata nazbierało się sporo komentarzy ludzi zadowolonych z czasu realizacji, prawdziwości opisu aukcji i dokładnego zapakowania towaru, dzięki czemu będąc zawsze rzetelnym sprzedającym nie miałem problemu z upłynnieniem rzeczy których już nie potrzebuję. Teraz wystarczy, że w jednym roku niczego nie sprzedam i staję się dla potencjalnych kupujących anonimem do którego trzeba podchodzić z rezerwą :/