70

Albicla – 5 grzechów głównych. Jak polski „killer” Facebooka klęknął na starcie

Dzień dobry. Dzisiaj będzie już trochę bardziej poważnie. Niesamowicie rozbawiła nas wczoraj w redakcji Antyweb sytuacja, jaka wyniknęła z Albicla. Nowy, polski serwis społecznościowy, za którym stoi spółka "Słowo Niezależne" - wydawca Niezalezna.pl i który skupia środowisko wokół partii rządzącej, zaliczył ostry falstart. Błędy, jakie znaleźli użytkownicy (my również znaleźliśmy parę smaczków) są nierzadko porażające.

Wczoraj śmialiśmy się do rozpuku, ale dzisiaj do śmiechu nam już nie jest. Wynikło bowiem, że dużo mądrzejsi od nas, znaleźli na Albicla sporo błędów, również tych dotyczących bezpieczeństwa. W głębi duszy temu serwisowi kibicowałem. Dlaczego? Bo dlaczego nie? Niezależnie od tego, po której stronie barykady znajduje się podmiot tworzący takie miejsce w internecie, może stworzyć nową jakość w tym środowisku. Albicla jednak na obecnym etapie po prostu nie rokuje. I nie jest to efekt mojego braku sympatii do obozu rządzącego.

Czytaj więcej: Albicla. Chcieliśmy się zarejestrować, ale się nie udało

Albicla – grzech pierwszy. Opieszałość

Nie tylko my mieliśmy problem z otrzymaniem maila aktywacyjnego. Miało go mnóstwo innych osób. Okazało się, że serwery (serwer?) Albicla został obciążony (pozdrawiamy OVH i serwery we Francji!) na tyle mocno, że przestał wyrabiać z wysyłką wiadomości do zainteresowanych. W sytuacji, gdy robi się ogromny szum wokół platformy, pisze się o niej w mediach oraz hucznie zapowiada na łamach mediów sympatyzujących z obozem rządzącym, trzeba przygotować się na spory ruch. Czy ktokolwiek przeprowadził jakąś analizę, która mogłaby pozwolić przygotować na moment otwarcia Albicla zasoby, które pozwoliłyby na obsłużenie witryny? Całe szczęście, że Albicla po prostu nie przestała działać, bo byłaby to porażka już na całej linii. Konkurując z Facebookiem, wybijając dziurę w interesach wielkich platform społecznościowych oraz ustanawiając nowe standardy w zakresie ich funkcjonowania – trzeba podejść do wszystkiego z pełnym profesjonalizmem. Oczekiwanie ponad godzinę na maila aktywacyjnego? To nie dzieje się w serwisach, które stanowią „nową jakość”.

Albicla nie działa

Albicla – grzech drugi. (Nie)bezpieczeństwo

Okazało się, że możliwe jest pobranie bazy użytkowników. Na tę możliwość natrafili specjaliści z serwisu Zaufana Trzecia Strona i szybko powiadomili o tym operatora Albicla. Ten, po opublikowaniu informacji na Twitterze błąd załatał, ale pozostały jeszcze inne. Wykradzione dane z bazy mogły posłużyć do ataków na zarejestrowanych użytkowników. Zaufana Trzecia Strona zarekomendowała twórcom Albicla wyłączenie serwisu, testy bezpieczeństwa (oraz ich załatanie) i dopiero włączenie serwisu.

Fakt ten wskazuje jasno: Albicla tworzona była po łebkach – byle szybciej, byle jak, byle do przodu. Nie o to chodzi w tworzeniu projektów internetowych. Takie błędy jak ten nie tylko stanowią „pożywkę” dla osób, które tylko czekają, aż serwisowi społecznościowemu powinie się noga. To także ogromne niebezpieczeństwo dla samych użytkowników i ewentualna, ogromna szkoda na wizerunku platformy. Czy o to właśnie chodziło twórcom Albicla? Żeby już na samym początku położyć projekt i narazić go na śmieszność? Nie wspominamy już o tym, że możliwe było umieszczanie wpisów na stronach osób, które nie należą do naszych znajomych, wylogowywanie / usuwanie kont za pomocą umieszczania odpowiednich parametrów w loginie, czy ustawianie jednoznakowych haseł (lub ustawianie tak długich, jak długi jest… Pan Tadeusz – to nie żart).

Co gorsza, w ciągu ostatnich godzin, ten sam zespół ekspertów (Zaufana Trzecia Strona) znalazł błąd, który pozwalał na użycie trybu diagnostycznego przez każdego, kto miał odrobinę samozaparcia i wiedzę.

Albicla – grzech trzeci. Brak logiki

Ktoś, kto tworzył serwis Albicla absolutnie nie testował go pod kątem tego, że użytkownicy mogą robić z nim różne rzeczy. W skrócie: nie załatano kardynalnych błędów, które mogą doprowadzić do „wykrzaczenia się” serwisu lub nadużycia niektórych funkcji. Wyobraźcie sobie, że tak jak wspomnieliśmy wcześniej: możliwe było ustawienie dowolnie długiego i… dowolnie krótkiego hasła. Tak, jednoznakowe hasło przechodziło. Tak, hasło mające 564656458643434475385375857438643585748565735845654875628736578532657562752637562578653287572365257865283635765837 znaków też mogłoby przejść. Bo dlaczego nie?

Utworzenie konta „delete_account” skutkowało tym, że ktokolwiek nie kliknął w nie w serwisie, miał od razu usunięte konto (właśnie, jak usunąć konto w Albicla?!). Natomiast nazwa użytkownika „login” w tym samym scenariuszu powodowała, że byliśmy wylogowywani. Sprawdziliśmy to dla Was i… tak rzeczywiście jest. To się dzieje na serwisie społecznościowym, który ma być „killerem” Twittera.

Sami możecie sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. My to zweryfikowaliśmy i… jest.

Poza tym, na Albicla nie da się zedytować profilu. Po kliknięciu na przycisk „Edytuj profil” nie dzieje się zupełnie nic. Jeżeli tak ma wyglądać poważny serwis, konkurent Facebooka – to ja po prostu wymiękam. Spróbowałem nawet ustawić jednoznakowe hasło w nowym koncie. I co się okazało?

Grzech trzeci. Nuda

Serwis społecznościowy jest tak dobry, jak dobra jest na nim zabawa. Społeczność musi być zaangażowana w tworzenie treści, rozmowy między sobą. Spodziewałem się jakiegoś komunikatora w Albicla, jakichś podpowiedzi: co obserwować, kogo obserwować. Na Albicla nie dzieje się nic ciekawego, nie ma co robić. Mam wrzucać zdjęcia i cieszyć się sam do siebie? Na takim lewicowym Twitterze mam od cholery roboty – mogę sobie wrzucić film, mogę pogadać np. z Panem Tomaszem Rożkiem, którego serdecznie pozdrawiam (przepraszam, że w takim wpisie…), mogę zobaczyć, co mówi dowolny interesujący mnie człowiek, który ma tam konto. Na Albicla nic się nie dzieje. Nawet Marcin Najman krzyczy tam: „STANOOOOSKI!?”. I odpowiada mu tylko echo.

Albicla

Kochani, to nie jest tak, że kompletnie skreślam Albicla. Ale to, co tam się stało nie można nazwać „problemami dziecięcymi”. To wygląda tak, jakby ktoś zechciał sobie stworzyć serwis społecznościowy, ale nie miał na niego pomysłu, nie wiedział w jaki sposób zrobić go dobrze i o czym trzeba pamiętać. Wyszło na to, że mamy kompletnie nieprzemyślany, nudny, ograniczony funkcjonalnie i technologicznie twór, który nie oferuje niczego nowego. Nie ma żadnego „selling pointu”, którym można by było Albicla sprzedać. Ludzie potrzebują rozrywki w serwisie – co tam będzie się działo? Wewnętrzne zabawy w kółku wzajemnej adoracji? Znudzi się. I to szybko.

Grzech czwarty. Pozory

W przypadku takiego serwisu jak Albicla nie mogło obejść się bez tworzenia pozorów sukcesu. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz na łamach serwisu Niezalezna.pl wypowiedział się na temat Albicla, oczywiście pomijając istotne problemy z funkcjonowaniem platformy. Propaganda sukcesu? Jak najbardziej.

Zainteresowanie było tak ogromne, że wielu z Państwa musiało trochę poczekać na rejestracje za co oczywiście przepraszamy. Ale to świadczy o ogromnym sukcesie naszego nowego medium. W pierwszych godzinach funkcjonowania Albicli dziesiątki tysięcy ludzi stało się jego użytkownikami. To największy sukces tego typu portali w Polsce.

Panie Redaktorze. Mógłby Pan wskazać portale, do których porównywano otwarcie Albicla? Bo jeżeli byli to Wolni Słowianie, to bardzo słaby benchmark, który na pewno nie powiedziałby nic Czytelnikom Niezależnej. Poza tym, problemy z rejestracją wcale nie mówią o sukcesie Albicla. Mówią o tym, że nie dostosowano zasobów do spodziewanego zainteresowania.

Tak jak wspominałem nie wszystkie funkcjonalności są od razu gotowe, bo chcieliśmy uruchomić portal w ostatniej godzinie rządów lidera wolnego świata.

Panie Redaktorze! Czy Waszym celem było zdążenie przed zaprzysiężeniem Joe Bidena? To był Wasz „deadline”?! Wiecie, że przez to otworzyliście serwis społecznościowy, który ma masę błędów i mógł narazić wielu internautów na kradzież danych i personalne ataki hakerów? To nie jest deadline, to jest kompletny brak odpowiedzialności! Gdyby w UODO prezesem nie był człowiek z Prawa i Sprawiedliwości, to Albicla skończyłaby szybciutko z karą finansową.

Naruszyliśmy potężne interesy i dokonaliśmy wyłomu w ścianie ideologicznego frontu spychającego konserwatywną myśl na margines. Twórzmy wolny świat razem. Będzie z dnia na dzień coraz lepiej.

Niczego nie naruszyliście, Panie Redaktorze. 10 000 (około) użytkowników (choć inni sądzą, że to lekkie kłamstewko) to żaden powód do chwalenia się. Mówię to absolutnie serio. Do złego Facebooka czy Twittera brakuje Wam sporo. Wiem, nie od razu Rzym zbudowany, tylko dlaczego on, cholera płonie już na samym początku?!

Grzech piąty. Niedopracowanie

Albicla serio wygląda jak tworzona na szybko, przez jednego, może dwóch specjalistów, którzy mieli dwa tygodnie na stworzenie czegoś sensownego. Rzucili się w wir pracy i stworzyli właśnie to, z czym mamy do czynienia teraz. Mam nadzieję, że otrzymali lub otrzymają za to godziwe wynagrodzenie – to nie ich wina, że musieli tworzyć projekt w trybie ekspresowym – byleby działał. Szanuję za to, że nie można „zasyfić” Albicla plikiem graficznym o rozmiarze np. 200 MB (co sprawdzałem) – Albicla po prostu wysypuje się wtedy bez podania przyczyny błędu. To zrobi się później – może.

Otrzymywaliśmy takie sygnały, oraz natrafiliśmy na nie w serwisach społecznościowych – Albicla miała zaadaptować treści postanowień regulaminu z Facebooka razem z linkami. Nie powiemy jednak, że tak było na pewno – nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Poza tym, że postanowienia dokumentów na Facebooku i Albicla są do siebie podobne (nie wiemy jednak, czy rzeczywiście powinno tak być), nie widzimy niczego podobnego. W Albicla znajduje się strona reklama, w której podany jest jedynie mail. Koniec. Nic. Coś takiego pasuje na podrzędny serwis gminny, a nie na duży serwis społecznościowy.

Kochani. Albicla ma spore problemy – istnieją również inne błędy w serwisie, które dalej nie są naprawione. Mam nadzieję, że Albicla te błędy naprawi i rzeczywiście ustanowi nowe standardy w mediach społecznościowych w Polsce. Byleby te standardy były dobre i nie stały się szkodliwe dla ogółu obywateli. O to przecież w tym wszystkim chodzi, prawda? O Obywateli. Nie o kwestie polityczne?

A tak przy okazji…

To jest regulamin Albicla (powiększone dla wygody):

https://albicla.com/regulamin

A to jest regulamin WP:

https://holding.wp.pl/en/regulamin-dodawania-opinii

Przypadek? Inspiracja?