26

Airbnb poprosiło użytkowników o pieniądze dla gospodarzy. Takiej reakcji się nie spodziewali

airbnb logo
Chcieli dobrze, a wyszło... jak zwykle.

O Airbnb na łamach AntyWeb piszemy regularnie. Jako że jest ono częścią branży turystycznej która w ostatnim czasie została znokautowana przez koronawirus, wszyscy spodziewali się, że serwisowi pośredniczącemu w (głównie) krótkoterminowym wynajmie mieszkań, domów czy pokojów też się oberwie. To nic dziwnego. Bardziej jednak interesowało nas — w jaki ekipa odpowiedzialna za Airbnb sobie z tym poradzi. Część nawet współczuła gospodarzom, którzy nabrali kredytów na kilka, a nawet kilkanaście, mieszkań które co miesiąc spłacały się same. I spłacały się, owszem, aż do pandemii. A pomysł twórców platformy na pomoc im może i miał dobre intencje, ale patrząc na skutki… to chyba jednak przyniosły więcej złego.

Wściekłość, jakiej Airbnb chyba się jednak nie spodziewało

Sytuacja nie jest łatwa, więc każdy robi co w jego mocy by przetrwać. Nie będę ukrywał że jest mi jakoś specjalnie żal spryciarzy biznesmenów którym kredyty magicznie przestały się same spłacać, ale zawsze myśląc o tego typu usługach mam też w pamięci wszystkie miejsca w których spałem rozrzucone po świecie i gospodarzy, których miałem okazję poznać. Jedni wynajmowali pokoje we własnym domu / mieszkaniu, w którym od lat mieszkali, bo dzieci się wyprowadziły i trudno im się utrzymać w pojedynkę — a to zawsze jakiś dodatkowy zarobek. Inni: bo najzwyczajniej w świecie brakuje im towarzystwa i chętnie witają w swoich progach głodnych świata podróżników, a skoro mają taką możliwość, to ochoczo z niej korzystają. Pewnie dlatego też patrzę na Airbnb nieco inaczej niż większość z tych, którzy (jeżeli już) korzystali z takiej formy noclegowej, to tylko wynajmując całe mieszkania. Wracając jednak do tematu: kilka tygodni temu platforma zaczęła zachęcać do wpłat gospodarzom, z których gościnności mieliśmy okazję korzystać. Jak twierdzi Airbnb: 100% tej sumy ma trafić prosto do ich kieszeni, operatorzy tym razem nie pobierają żadnego procenta. Niemniej reakcja na nową funkcję była trochę inna niż to, czego się spodziewano.

Oto jeden z przykładów, w których Rosaleen wygląda na… poirytowaną i nie do końca rozumie dlaczego miałaby wysyłać darowiznę właścicielom nieruchomości u których nocowała w sytuacji, kiedy… sama po dziś dzień nie może sobie pozwolić na zakup własnego „em”. A odpowiedzi które nadeszły na tę wiadomość (było ich kilka tysięcy), jednoznacznie mówią, jak użytkownicy Airbnb zapatrują się na pomysł serwisu:

Może i Airbnb chciało dobrze, ale wyszło… no cóż, wyszło jak zwykle. Sprawa jest duża, wszyscy są wściekli, każdy szuka winnych. W odpowiedzi na pierwszy przytoczony tu twitterowy wpis pojawia się sporo sugestii, że to Airbnb niesienie pomocy powinno rozpocząć od samych siebie — i unormowania swoich stawek, które na tę chwilę są… kosmicznie wysokie. Zresztą kto korzysta z platformy i widzi ile musi dopłacić „administracyjnie”, ten wie.