8

Polskie firmy mają ruszyć na podbój świata. Pomoże państwo, które w tym celu tworzy… nową agencję

Gdy czytasz o "husarii ekonomicznej" (czyli eksporcie), wiesz, że coś się dzieje. O dźwigniach polskiej gospodarki i silnikach ją rozkręcających czytam od dobrych kilku lat, tym razem dowiaduję się, że trzeba stawiać na eksport. I władze zamierzają ów eksport wesprzeć, a pomoże w tym nowa agencja rządowa: polska Agencja Handlu i Inwestycji. Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Sęk w tym, że to kolejny kwartał, gdy czytam o planach, nowych podmiotach i przyszłych korzyściach, gdy prym wiodą slajdowiska. Pojawia się pytanie: czy to naprawdę coś zmieni?

Agencja rządowa wspierająca eksporterów? Brzmi sensownie: polityczna, ekonomiczna czy logistyczna pomoc jest wskazana, udzielają jej swoim firmom przeróżne kraje z całego świata. Dlaczego zatem Polska ma być gorsza? Kilka dni temu media donosiły, że powstaje Polska Agencja Handlu i Inwestycji.

Co będzie robić agencja? – Będzie ona odpowiedzialna za rozwój usług doradczych dla polskich eksporterów i inwestorów. Połączy pozyskiwanie inwestycji do Polski i promocję polskich przedsiębiorstw na rynkach zagranicznych – wyjaśnia Borys. Przy okazji prezes funduszu zaznaczył, że rząd nie tylko powołuje jedną agencję, ale drugą zamyka. Morawiecki zdecydował, by zlikwidować Polską Agencje Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która – zdaniem resortu – po prostu się nie sprawdzała.[źródło]

Osoba cytowana w tym fragmencie to Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju utworzonego w kwietniu 2016 roku. Przywołany przed momentem PAIiZ może się pochwalić budżetem na poziomie kilkunastu milionów złotych. Suma nie jest imponująca, co może być powodem niezadowalających wyników, o których wspomina wicepremier Morawiecki. Nowa agencja rządowa doczeka się znacznie większego budżetu, mowa o 100 mln złotych i to w samym 2017 roku. Wsparcie dla całego eksportu ma natomiast wynieść 60 mld złotych. Kosmiczne pieniądze, zastanawiam się, czy istnieją naprawdę, czy też mówi się o nich na potrzeby PR…

Na tym jednak nie koniec zmian, wiceszef Ministerstwa Rozwoju, Radosław Domagalski, poinformował o likwidacji systemu placówek zagranicznych WPHI, czyli Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji przy polskich ambasadach i konsulatach:

– Struktura WPHI jest nieelastyczna, nie odpowiada geograficznie wymogom globalizującej się gospodarki światowej – wyjaśnił. Stąd według niego potrzebna jest rozbudowa systemu. – W najbliższych trzech latach planujemy otworzyć 69 placówek, które będą wspierać polskich przedsiębiorców – powiedział.

Ministerstwo Rozwoju tłumaczyło, że biura powstaną w miejscu likwidowanych 49 Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji, które obecnie funkcjonują przy ambasadach RP. Powstaną też nowe: w Teheranie (gdzie już rozpoczęto procedurę uruchomienia nowego biura), San Francisco, Nairobi, Ho Chi Minh i Singapurze.[źródło]

Znikną zatem WPHI, a powstaną nowe placówki. W założeniu budowane przez specjalistów, pełniące rolę przedstawicielstw dających adres, księgowość czy biuro. Część usług może być płatna, ale ma to być atrakcyjna oferta dla firm – zwłaszcza tych średnich i małych, którym trudno ruszyć na podbój Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Kontrolę nad tym ma sprawować nowa agencja rządowa. Mało? Proszę, dorzucam coś jeszcze:

Zbudowana będzie też platforma informatyczna, która pozwoli na powszechny dostęp do baz danych administracji publicznej. Ma ona powstać „do końca następnego roku” – mówił wiceminister. – Pozwoli ona przedsiębiorcom sprofilować się online pod kątem swojego potencjału eksportowego – dodał.[źródło]

Sporo się dzieje, przynajmniej na papierze i w mediach. Sprawa dość ważna, pisałem kilka dni temu, że nasze startupy (to też ma być jedno z kół zamachowych gospodarki) działają często tylko lokalnie, a to nie pozwoli im urosnąć do naprawdę dużych rozmiarów. Jeśli chcą się rozwijać, rosnąć i zarabiać coraz więcej, muszą wyjść poza granice naszego kraju. Nowa agencja rządowa w założeniu ma w tym pomóc, wesprze promocję, pomoże odnaleźć się na nowym rynku, możliwe, że udzieli wsparcia w poszukiwaniu inwestora. Tak przynajmniej wygląda to w teorii. Jak będzie z praktyką? Oto jest pytanie. Mam nadzieję, że nie skończy się na kolejnym planie, szumnych zapowiedziach (ta husaria ekonomiczna mnie rozbraja), slajdach i tworzeniu sztucznych tworów, w których zatrudnienie znajdą ludzie z politycznego nadania oraz ich rodziny. I nie jest to czepianie się nowej władzy – liczę po prostu na to, że nie oglądam narodzin kolejnego bezwartościowego i niepotrzebnego tworu, który pożre wielkie pieniądze, a przedsiębiorcom nie pomoże. Bo ci stwierdzą, że sami sobie poradzą i zrobią to lepiej…