51

„Nieoszlifowane diamenty” to prawdziwa perełka! Sandler bryluje na Netflix i będzie go jeszcze więcej

Chyba nikt z aktorów nie czuje się tak dobrze na Netflix, jak Adam Sandler. Filmy z jego udziałem oglądają się po prostu świetnie, a niedawno aktor podpisał nową umowę na 4 kolejne produkcje. Tymczasem nowość "Nieoszlifowane diamenty", w których wystąpił, to istna perełka wśród filmów Netfliksa.

„Nieoszlifowane diamenty” trafił na Netflix w ostatni piątek, choć zanim pojawiła się zapowiedź jego premiery online, wydawało się, że może on ominąć polski rynek oraz kilka innych. Na całe szczęście dość prędko względem światowego debiutu nowy film z Adamem Sandlerem wprowadzono do Polski, a po zachwytach w zagranicznych mediach oczekiwania wobec niego były naprawdę spore. Obejrzałem go w zeszłym weekend i już w pełni rozumiem, dlaczego tak bardzo chwalono występ Sandlera. Nie wiem, czy jest to rola równie udana, co Phoenixa w „Jokerze” (co sugerują niektórzy), ale rzeczywiście jestem pod dużym wrażeniem kreacji, jaką stworzył w „Nieoszlifowanych diamentach”.

Czytaj też: Oto zwiastun „Szybcy i wściekli 9”!

„Nieoszlifowane diamenty” to popis Adama Sandlera

Film zabiera nas za kulisy codzienności żydowskiego jubilera i… hazardzisty. Grany przez Sandlera Howard prowadzi z pozorów prosty biznes, na którym można sporo zarobić, ale obracanie dużymi ilościami gotówki nie sprzyja jego nałogowi. Nasz główny bohater nie może oprzeć się pokusie zarobienia, a właściwie wygrania jeszcze więcej pieniędzy, dlatego decyduje się na zakłady grając niewłasnymi pieniędzmi. Gdy wchodzi w posiadanie niezwykłego kamienia gra coraz bardziej ryzykownie, a my obserwując to wszystko jesteśmy na granicy – sam nie wiedziałem, czy trzymać za niego kciuki, czy raczej wyglądać jego wielkiej porażki. Być może dopiero katastrofalna przegrana dałaby mu nauczkę, tym bardziej, że Howard pogubił się także w życiu osobistym.

„Nieoszlifowane diamenty” to film, który trzeba oglądać bardzo uważnie, bo niemal każda scena jest niezwykle ekspresyjna, pełna krzyków, wielu bohaterów mówi jednocześnie. W epicentrum tego wszystkiego jest Howard Ratner, który nieustannie stara się przekonać wszystkich do swojej racji. Sandler wykreował działającą jak magnes postać i to właśnie przez jego zaangażowanie udało mi się dotrwać do końca seansu. Bo faktem jest, że „Uncut gems” jest filmem trudnym w oglądaniu. Tempo jest utrzymane cały na najwyższym poziomie, co może być wręcz męczące dla widza, bo ciężko znaleźć dłuższą chwilę, by złapać oddech.

Sandler przygotuje jeszcze więcej filmów dla Netfliksa

Nic na razie nie wskazuje na to, by „Nieoszlifowane diamenty” miały obejrzeć się na Netflix tak dobrze, jak niektóre inne filmy Adama Sandlera. Przypomnę, że to „Zabójczy rejs” okazał się najchętniej oglądanym filmem w 2019 na platformie Reeda Hastingsa, a wcześniejsze „Sandy Wexler”, „The Do-Over” czy „Weselny tydzień” również musiały wykręcić niezłe statystyki, skoro Netflix podjął decyzję o kontynuowaniu współpracy. Ta wykracza nawet poza pełnometrażowe produkcje, bo Sandler nagrał dla platformy także występ stand-upowy „100% Fresh”.

Niedługo minie 6 lat od momentu, gdy Sandler rozpoczął współpracę z Netfliksem – w 2014 podpisano pierwszą umowę, zaś w 2017 kolejną. Każda z nich opiewała na cztery filmy, do których prawa na wyłączność przejmie Netflix. Kilka dni temu zrobiono to po raz trzeci, więc na przestrzeni następnych kilkudziesięciu miesięcy możecie spodziewać się głośnych premier z udziałem Adama Sandlera, w tym drugiej części „Zabójczego rejsu”, w którym zagrał wspólnie z Jennifer Aniston. Podejrzewam, że część z Was nie jest fanami aktora i po kilku zawodach omijacie jego filmy szerokim łukiem. Rozumiem to doskonale, bo Sandler faktycznie ma w swoim dorobku fatalne występy, ale „Nieoszlifowane diamenty” obejrzeć po prostu trzeba.

Polecamy: Takich seriali Netflix mógłby kręcić więcej. Locke & Key – recenzja