7

A to ci dopiero! Apple promuje gry bez mikrotransakcji

O ile przy darmowych grach na iOS jest praktycznie pewne, że już za kilka minut będę przymuszany do mikrotransakcji, o tyle kiedy płacę za jakiś tytuł, chciałbym mieć pewność, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca. I Apple właśnie wyszedł naprzeciw moim oczekiwaniom. Firma postanowiła wreszcie wypchnąć na stronę główną zestawienie gier, za które wystarczy […]

O ile przy darmowych grach na iOS jest praktycznie pewne, że już za kilka minut będę przymuszany do mikrotransakcji, o tyle kiedy płacę za jakiś tytuł, chciałbym mieć pewność, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca. I Apple właśnie wyszedł naprzeciw moim oczekiwaniom.

Firma postanowiła wreszcie wypchnąć na stronę główną zestawienie gier, za które wystarczy „zapłacić raz i grać”. Nie da się ukryć, że to jedna z konsekwencji przegranej sprawy ze skargi do Federalnej Komisji Handlu. Firma z logiem nadgryzionego jabłka musiała, w ramach ugody, wypłacić pokrzywdzonym konsumentom 32,5 miliona dolarów – chodziło o pieniądze wydane na mikrotransakcje dokonane przez dzieci. 19 milionów dolarów wypłaciło natomiast konsumentom Google.

O co chodzi? Nawet jeśli macie ustawione konto w AppStore tak, by przy każdym zakupie system prosił o podanie hasła, po jego wpisaniu pozostaje trwające około 15 minut okno, w którym można bez kolejnego logowania dokonać zakupów.

AppStore

Jestem klientem AppStore od kilku lat i na własne oczy widzę rozwijający się rynek gier f2p, a w zasadzie p2p (pay-to-play). W przypadku pozycji dla dzieciaków też jestem na bieżąco. Coraz częściej łapię się na tym, że nawet płatne gry zawierają mikrotransakcje, które może nie uniemożliwiają dziecku zabawy, ale ustawione są tak sprytnie, że mały użytkownik tabletu czy smartfona chce je mieć. Dodatkowe plansze, stroje, przedmioty. Ciężko wytłumaczyć maluchowi, że trzeba za wszystko dodatkowo płacić – sam słyszałem już „tato, ale przecież kupiliśmy tę grę”. Dodatkowym problemem jest to, że dzieci nie zawsze są w stanie dostrzec, że jakaś zawartość jest płatna – po prostu naciskają wirtualny przycisk, coś się włącza, nagle coś się odblokowuje. A podłączona do usługi karta rodzica płacze.

Fajnie, że Apple pomoże mi znajdować gry, w których nie będę musiał ponosić dodatkowych wydatków. Szkoda tylko, że trzeba pchać taką listę aż na główną stronę po to, by klienci nie poczuli się rozczarowani zakupem.

Niestety przedmiotowy dział udało mi się znaleźć wyłącznie w sklepie odpowiednim dla amerykańskiego konta. Trzymam kciuki żeby jak najszybciej dotarł również do tego właściwego dla Polaków.

Grafika: 1,2

Źródło