8

A może by tak po hipstersku napisać list?

Kiedy ostatni raz napisaliście list? Nie chodzi o wysłanie papierów do urzędu skarbowego albo jakiejś umowy. Mowa o liście. Ja przyznam szczerze, że nie pamiętam. Lata temu. Podejrzewam, że nie jestem wyjątkiem i epistolografia znajduje się w głębokim odwrocie. Zastanawiam się, czy to już jej definitywny koniec czy też za jakiś czas rozpocznie się moda […]

Kiedy ostatni raz napisaliście list? Nie chodzi o wysłanie papierów do urzędu skarbowego albo jakiejś umowy. Mowa o liście. Ja przyznam szczerze, że nie pamiętam. Lata temu. Podejrzewam, że nie jestem wyjątkiem i epistolografia znajduje się w głębokim odwrocie. Zastanawiam się, czy to już jej definitywny koniec czy też za jakiś czas rozpocznie się moda na papierowe listy?

Poczta przypomina dzisiaj urząd. Niewiele tam już nadawania listów i kartek do bliskich, dominują paczki oraz listy polecone. Do tego płacenie rachunków i kramik, w którym znajdziemy i kalendarz z papieżem i kolorowanki dla trzylatka. Każdy orze, jak może. Mogę się oczywiście mylić, na poczcie nie pracuję i nie spędzam tam długich godzin – to raczej obserwacje z krótkich wizyt. Zakładam jednak, że nie jestem w błędzie i ludzie wysyłają dzisiaj listy/kartki głównie przy okazji świąt. A i to coraz rzadziej.

gmail

Nowe technologie zmiotły ten biznes, tę kulturę. Upowszechniły się rozmowy telefoniczne, wiadomości tekstowe, komunikatory, wreszcie maile, które należy chyba uznać za spadkobierców listów papierowych. Te rozwiązania stosuje się, bo są wygodne, szybsze, tańsze. Nie ma konieczności zasiadania przy stole, na którym leżą kartka papieru i długopis czy pióro. Nie ma pytania „od czego zacząć”. Nie ma staranności i wielkiego wysiłku. Ot, włączasz skrzynkę siedząc przy komputerze w pracy albo bierzesz sprzęt mobilny do rąk leżąc w łóżku i klepiesz kilka zdań. Nie deprecjonuję tej metody. Zauważam po prostu, że jest inna, łatwo zauważyć różnicę.

Korci mnie, by wyciągnąć otrzymany lata temu zestaw papeterii (tak kiedyś mówiło się człowiekowi, że chce się z nim utrzymać kontakt) i napisać kilka listów. Lenistwo weźmie pewnie górę i tego nie zrobię, ale plan jest. Swoją drogą, to tylko lenistwo, czy już odzwyczajenie od nieużywanej formy komunikacji? Czy bylibyśmy, czy ja byłbym, dzisiaj w stanie napisać list bez naleciałości wynikających z korzystania z nowinek technologicznych? To jednak nie jest komunikator, w którym napisze się kilka słów i da parę emotikonów, ewentualnie doczepi link i jakieś zdjęcie. Z dzisiejszej perspektywy to wyższa szkoła jazdy. Kto wie, może całkiem przyjemnej jazdy. Otrzymanie maila zazwyczaj nie wywołuje emocji, ale gdybym dostał dzisiaj list, to podejrzewam, że szybko i nerwowo rozrywałbym kopertę zastanawiając się, co też zawiera ta kartka. A może kartki?

Przyznam, że brzmi to trochę hipstersko. To niczym powracanie do marek/produktów sprzed lat i napawanie się tym, że są stare/zapomniane/nieużywane. Idę pod prąd: słucham winyli, mam papierośnicę, gotuję zupę mleczną i piszę listy. Mimo to nadal kusi. Jest w tym także wątek bezpieczeństwa przemawiający za kartką i długopisem – zapisane w ten sposób informacje raczej nie znajdą się w posiadaniu większej czy mniejszej firmy technologicznej, jakichś służb, mediów czy połowy Internetu. Może przeczyta to ktoś na poczcie, ale taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Ostatecznie okaże się, ze najlepszym sposobem na ukrycie informacji przed światem, będzie skorzystanie z prostej i tradycyjnej metody jej przesyłania. Bez szyfrowania, uwierzytelniania itd. Szukam papeterii…

Grafika tytułowa: media.poczta-polska.pl