83

5 rzeczy które straciliśmy w smartfonach. Której najbardziej żałujecie?

Smartfony się zmieniają, często tracąc przydatne dla użytkowników funkcje, bądź zastępując je innymi. Za jakimi rzeczami w smartfonach tęsknimy najbardziej?

Jednym z uroków pracy jako bloger technologiczny jest to, że znajomi (i nieznajomi) co jakiś czas przychodzą z prośbą o to, by pomóc im w wyborze telefonu. Jest to oczywiście zawsze bardzo przyjemne, móc komuś pomóc, jednak jest to też zadanie dosyć trudne, ponieważ tacy ludzie zazwyczaj nie do końca wiedzą, czego dokładnie chcą od urządzenia i używają swojego poprzedniego smartfonu, jako jedynego punktu odniesienia (co jest jak najbardziej zrozumiałe). Jednak świat technologii się zmienia i co z tego, że jeszcze 4 lata temu jakaś funkcja była na topie, skoro teraz nie ma jej już w żadnym urządzeniu. Bardzo mocno zwróciłem na to uwagę, gdy pomagałem mojej znajomej dobrać następcę jej flagowca sprzed 5 lat – zauważyłem wtedy jak wiele funkcji, które były dla niej ważne w tamtym smartfonie, dziś po prostu nie występuje w przyrodzie, bądź też trzeba przygotować sporo świec, by ich poszukać. Warto więc przyjrzeć się, jakie funkcje/moduły odeszły od nas na przestrzeni lat.

Czytnik linii papilarnych na pleckach

Jest to jedna z tych rzeczy, której brak w dzisiejszych smartfonach uwiera mnie chyba najmocniej. Przez lata sposoby odblokowywania smartfona zmieniały się wielokrotnie, ale żadna metoda nie była dla mnie tak dobrym połączeniem wygody, szybkości i bezpieczeństwa jak właśnie czujnik na pleckach. Niestety, dziś praktycznie niemożliwe jest znalezienie nowego smartfona z przyzwoitą specyfikacją, który ma czytnik właśnie tam. Z jednej strony popularyzacja OLEDów w niższych klasach cenowych sprawia, że coraz więcej urządzeń ma czytnik zatopiony w ekranie, a te, które nie mają dostają takowy w przycisku power. Oba rozwiązania mają swoje zalety, ale dla mnie nic nie jest w stanie równać się właśnie z czytnikiem z tyłu.

Dioda powiadomień

Kolejna rzeczą, która cicho odeszła w cień jest dioda powiadomień, sygnalizująca, że mamy jakieś ominięte zdarzenie. Zastąpiona w niektórych modelach z OLEDowym ekranem technologią Always-on Display bądź podświetleniem krawędziowym, a w niektórych… po prostu niczym. Owszem – AoD od razu mówi nam, jakie zdarzenie ominęliśmy, ale działając cały czas mocno obciąża baterię. Dioda natomiast włączała się tylko kiedy była potrzebna i z daleka sygnalizowała, że warto zobaczyć, co ominęliśmy. Sam miałem tylko jeden model smartfona z diodą, ale nie dziwię się ludziom, którzy bardzo chcieliby jej powrotu.

Gniazdo minijack

Ach, sławne gniazdo minijack. Wielki nieobecny w praktycznie wszystkich nowych flagowcach, niknące także w klasie superśredniaków. Jego śmierć już zawsze będzie wiązana z Apple i ich negatywnym wpływem na branżę. Nie istniała bowiem potrzeba usuwania tego złącza inna niż chęć zmuszenia kupujących do dokupienia bezprzewodowych AirPodsów. I o ile ta zmiana przyczyniła się do rozwoju segmentu TWS i dziś wiele osób nie wyobraża sobie powrotu do tradycyjnych, przewodowych słuchawek, to ja zawsze będę tęsknił za czasami, gdy smartfony dawały ludziom wolność i pozwalały na takie korzystanie, jakie się użytkownikowi podobało.

Wymienna bateria

Czujecie ten powiew nostalgii, kiedy przypominacie sobie, kiedy ostatnio mieliście w rękach smartfon, w którym dało się podnieść tylną klapkę i wymienić baterię? Dla mnie ostatnim takim urządzeniem było Galaxy S2. I muszę przyznać, że zdecydowanie funkcja ta spełniła swoją rolę, przedłużając żywotność telefonu o kilka dobrych lat. Kiedy czułem, że bateria nie trzyma tak długo jak kiedyś (pamiętajmy, że miała ona zawrotną pojemność 1650 mAh) – po prostu wymieniałem ją na nową. Dziś taka operacja to konieczność oddania smartfona do serwisu i dużo większe koszty. Jakimś usprawiedliwieniem jest to, że dzięki temu baterie mogą mieć większe rozmiary, co znacznie poprawia komfort korzystania z urządzenia.

Fizyczny przycisk pod ekranem

Dziś telefony bezramkowe są tak popularne, że wręcz zapominamy, że jeszcze w okolicach 2017-2018 bezramkowość była czymś nowym, świeżym i niepopularnym. Ja jednak do dziś pamiętam korzystanie z urządzenia, w którym miałem trzy fizyczne przyciski (fizyczne w sensie „nie ekranowe”, bo najczęściej dwa z nich były oczywiście dotykowe) i to, jak szybko dzięki temu używało mi się smartfony. Do przycisków ekranowych jakoś nie byłem w stanie się przyzwyczaić i podobny poziom szybkości zapewniły mi dopiero gesty pełnoekranowe. I choć jasnym było, że fizyczne klawisze pod ekranem wcześniej czy później musiały odejść, to wciąż uważam, że np. od strony wizualnej takie urządzenia jak Samsung Galaxy A3 2016 to małe dzieła sztuki.

Te 5 rzeczy to elementy smartfona, do których w mniejszym bądź większym stopniu sam byłem przywiązany. Oczywiście – każdy ma swoją listę. Co waszym zdaniem jeszcze mogłoby zostać przywrócone w smartfonach, bądź – jaka nieistniejąca już dziś rzecz w telefonach wywołuje u was pozytywne wspomnienia?