28

5 gier na Linuksie, w które warto zagrać vol.8

Witajcie w ósmym odcinku „5 gier na Linuksie”. Nigdy nie sądziłem, że sklepie Steam znajdzie się, chociaż 20 dobrych gier, a tu taka niespodzianka – 40 świetnych produkcji, każda warta swojej ceny. Seria zaczęła się niewinnie, a jej głównym przesłaniem było ukazanie użytkownikom Windowsa i OS X, że dystrybucje Linuksa są dobrą platformą do gier, […]

Witajcie w ósmym odcinku „5 gier na Linuksie”. Nigdy nie sądziłem, że sklepie Steam znajdzie się, chociaż 20 dobrych gier, a tu taka niespodzianka – 40 świetnych produkcji, każda warta swojej ceny.

Seria zaczęła się niewinnie, a jej głównym przesłaniem było ukazanie użytkownikom Windowsa i OS X, że dystrybucje Linuksa są dobrą platformą do gier, na którą pojawia się coraz więcej ciekawych produkcji. Było z czego wybierać, choć wydaje mi się, że magiczne źródełko zaczęło wysychać, czego następstwami jest coraz cięższe odnajdywanie naprawdę ciekawych gier w sklepie Valve.

Goat simulator

Jedną z najbardziej specyficznych gier w bibliotece Steam jest Goat Simulator, czyli nic innego, jak symulator… kozy. Beztroskie bieganie po mieście, zaczepianie przechodniów, niszczenie wszystkiego, co spotkamy na drodze, wypadki samochodowe, koza szatan i gra multiplayer – tak w skrócie można opisać ten unikatowy tytuł, który moim zdaniem wart jest każdej ceny, choć przed samym zakupem warto zastanowić się kilka razy.

Ta dosyć abstrakcyjna gra jest najlepszym dowodem na to, że niezależne studia potrafią stworzyć naprawdę dobre produkcje, których popularność pozwoli na dalsze rozwijanie gry. Bardzo ciekawym aspektem Goat Simulatora jest podejście jego twórców do różnorakich błędów w grze. Jak mawiają – esencją tej gry są bugi, które są po prostu śmieszne, a nasza gra w końcu ma być śmieszna.

Cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za ten tytuł to około 10 euro, jednak jestem w stanie w pełni polecić wam tę produkcję – jeżeli nie dla was, to dla waszych pociech, czy znajomych. Goat Simulatora znajdziecie w tu.

Derrick the Deathfin

Jestem bardzo dużym fanem origami, dlatego też nie mogłem pominąć tego tytułu. Derrick the Deathfin jest grą opowiadającą o papierowym rekinie – Derricku. Gra przenosi nas w morskie (naturalnie, papierowe) fale, gdzie będziemy wykonywać przeróżne misje, takie jak skoki kaskaderskie, walki z bossami, masowe mordowanie wybranych rybek, czy odkrywanie skarbów.

ss_9c4ff099a3d14b52876dc2f8de8a7c5b95053450.1920x1080

Największym plusem Derrick the Deathfin jest wręcz niecodzienna oprawa graficzna gry. Wszystkie elementy, jakie napotkamy na naszej drodze wykonane są z papieru, a co najciekawsze – każdy nawet najmniejszy fragment gry jest odzwierciedleniem fizycznych przedmiotów, które wcześniej składano z wielu kartek papieru – i grając w ten tytuł, przez cały czas byłem pod ogromny wrażeniem!

Papierowego rekina odnajdziecie tutaj i przyjdzie wam za niego zapłacić około 8 euro.

Spy Chameleon – RGB Agent

Gry zręcznościowe połączone z ciekawą, szpiegowską fabułą to bardzo dobre połączenie, jednak przeniesienie ich do trójwymiarowej grafiki z widokiem z góry jest bardzo trudnym zadaniem.  Sky Chamaleon – RGB Agent jest grą opowiadającą o losach kameleona, będącego agentem, mającego na celu wykradnięcie informacji z kilku ciekawych lokalizacji – niezwykle dobrze strzeżonych lokalizacji.

Zrzut ekranu 2014-07-06 o 09.44.47

Bardzo ciekawym elementem rozgrywki jest tu sama postać agenta, umiejącego zmieniać kolor swojej skóry – naturalnie, po wejściu na np. dywan. Gra może stać się wyzwaniem dla naszych pociech, choć gracze starszej daty siłujący się z Spy Chamaleon – RGB Agent również powinni przez parę dłuższych chwil poczuć ogromną irytację wywołaną poziomem trudności gry. W niektórych miejscach nawet doświadczony gracz może odczuwać swoiste rozczarowanie samym sobą, ponieważ omawiany w tej chwili tytuł wymusza na graczu logiczne planowanie kolejnych ruchów – dla mnie bomba, a dla was? Grę znajdziecie tutaj, a przyjdzie wam za nią zapłacić około 5 euro.

Killing floor

Lubię gry typu kooperacyjnego FPS, w których mogę wyżyć na chordach żywych trupów i przedziwnych stworzeń (patrz. Serious Sam). Killing Floor jest grą, o której jakimś cudem zapomniałem. Tytuł ten jest jednym z najlepiej wykonanych klasycznych siekaczy multiplayer, którego największym utrapieniem stała się seria gier Valve – Left 4 Dead.

ss_6f3378b89002ae0c6ef74b1d3a5f920765af63fa.1920x1080

Grając w tę grę pierwszy raz, z gigantycznym umiłowaniem chwyciłem za miecz i w iście samurajskim stylu rozpocząłem wielką rzeźnię wraz z moimi znajomymi. Killing Floor jest dosyć starą produkcją, jednak jego ciągłe aktualizacje, liczne DLC i nadal aktywne serwery stale popychają tę produkcję do przodu. Killing Floor kupicie już za około 5 euro, a link znajdziecie tutaj.

 Heroes Rise: The Hero Project

Powyższy tytuł jest grą, która z reguły jest ciekawą nowością, jeżeli chodzi o produkcje umieszczane na platformie Steam. Heroes Rise jest interaktywną nowelą, pozbawioną grafiki, czy efektów audio – grając w tę grę czujecie się, jakbyście czytali książkę, z tym faktem, że możecie oddziaływać na losy występujących w niej bohaterów.

Zrzut ekranu 2014-07-06 o 14.47.47

Moim zdaniem, gry tego typu są najlepszym sposobem na dotarcie do szerszego grona odbiorców, które tak właściwie nie przepada za grami komputerowymi. Są to miłośnicy literatury, którzy posiadają komputer hybrydowy i lubią używać go jak tabletu, jednak na chwilę obecną nie mogą odnaleźć dla siebie niczego ciekawego – seria Heroes Rise jest dla nich zbawieniem. Za wszystkie gry tej serii przyjdzie nam zapłacić symboliczne 5 euro, dostając tym samym 5 ciekawych gier, które odnajdziecie tutaj.

To wszystko i miejmy nadzieję, że nie będzie to tym samym ostatni odcinek tego wspaniałego cyklu. Żałuję trochę, że tak naprawdę liczba ciekawych gier na Linuksa nie zamyka się nawet w pięćdziesiątce, a szukanie nowych ciekawostek staje się coraz cięższym zadaniem. Jesień tego roku ma być niezwykle obfitym sezonem, jeżeli chodzi o premiery gier dla Steam OS, jak i dla samych konsol do gier. Mam nadzieję, że w szybkim czasie zobaczymy premiery pierwszych gier Electronic Arts i Rockstar Games dedykowane Steam OS i dystrybucjom Linuksa, lub chociaż pojawi się większa ilość portów starszych, znanych produkcji, w które każdy z nas lubi czasami grać – niezależnie od wieku, pory dnia i ich ceny.