23

4 dni na jednym ładowaniu w niezbyt grubym smartfonie – oto Elephone P5000!

Właśnie taki telefon jest mi potrzebny – funkcjonalny, wydajny i z naprawdę potężną baterią. Ta jak na smartfon jest akurat bardzo pojemna, bowiem Elephone P500 charakteryzuje się przede wszystkim akumulatorem o pojemności 5350 mAh. Dużo większa od niego Lumia 1320, która jest moim prywatnym telefonem ma o niemal 2000 mAh mniejszą baterię, co pozwala mi […]

Właśnie taki telefon jest mi potrzebny – funkcjonalny, wydajny i z naprawdę potężną baterią. Ta jak na smartfon jest akurat bardzo pojemna, bowiem Elephone P500 charakteryzuje się przede wszystkim akumulatorem o pojemności 5350 mAh. Dużo większa od niego Lumia 1320, która jest moim prywatnym telefonem ma o niemal 2000 mAh mniejszą baterię, co pozwala mi na około 1,5 dnia pracy na jednym cyklu ładowania. Jestem zadowolony, ale zawsze mogłoby być lepiej, prawda?

Trend na cienkie smartfony spowodował, że postępujące „spłaszczanie” urządzeń niezbyt dobrze wpływa na długość czasu pracy na jednym ładowaniu. Problemem jest nie tylko postawa producentów sprzętu mobilnego, ale i denerwujący zastój w rozwoju technologii zasilania smartfonów. O ile w tabletach sprawę jest dosyć łatwo rozwiązać, bo są to urządzenia dużo większe od współczesnych telefonów komórkowych, tak smartfon ma nieco pod górkę. Z jednej strony flagowce balansują między dwiema podkategoriami – (phabletami i… „niephabletami”), a z drugiej zmniejsza się ich grubość, a wykręca coraz to większe cyferki w specyfikacji. Rosnące ekrany to tylko wierzchołek góry lodowej – wraz z nimi rośnie także rozdzielczość, w której są zdolne wyświetlać obraz. Im jest ona większa, tym większy apetyt urządzenia na energię.

Jeżeli mnie uważnie czytacie (jeśli tak, kłaniam się niziutko – jeśli nie, też się kłaniam), to wiecie, że jestem absolutnym przeciwnikiem bezmyślnego rozwoju urządzeń mobilnych. 4K w smartfonie to dla mnie bardzo smutna pomyłka, a trend ku zmniejszaniu ilości miliamperogodzin celem odchudzenia smartfona to… chamstwo. Jestem w stanie… przeboleć (śmiesznie to brzmi) gorzej wyglądającą na papierze specyfikację techniczną (bo różnicy między QHD a 4K nie widzę, zresztą Full HD jest ok). Wszystko po to, żebym nie musiał zbyt szybko rozglądać się za gniazdkiem celem podładowania urządzenia „mobilnego”. Problem jest taki, że owa „mobilność” kończy się tam, gdzie 1320 mówi mi „do widzenia”. Podczas pracy zdarza się to bardzo, bardzo rzadko – z przyzwyczajenia kiedy ja kładę się spać, telefon ląduje na biurku podłączany do ładowarki.

Elephone natomiast pokazuje, że można pogodzić dwie rzeczy – znośne wymiary i dużą baterię. Zastosuję podstawowe u mnie porównanie – chińska propozycja jest odrobinę cieńsza od mojego prywatnego telefonu, który jak dla mnie nie jest przesadnie gruby – jest „w sam raz”. Przyznam się Wam, że średnio mnie interesuje to, czy telefon jest „supercienki”. Przede wszystkim ma działać. Wymiary 144 x 71 x 9,3 dla Elephone’a są akurat bardzo rozsądne, prawda?

10006317_816355455094209_2238521424645399590_n

W środku natomiast znajdziemy ośmiordzeniowy procesor MediaTek MT6592 taktowany zegarem o częstotliwości 1,7 GHz. Wszystko to wsparte jest przez 2 GB pamięci RAM, a dane zapiszemy w pamięci masowej o przestrzeni 16 GB. Zdjęcia zrobimy dwoma aparatami o niemałej rozdzielczości – z przodu 8MP, a z tyłu 16 MP. Oprócz tego otrzymamy czytnik biometryczny oraz moduł NFC. Świetną wiadomością jest fakt, iż ładowanie smartfona od 0 do 70% zajmie nam godzinę, a ponadto będziemy w stanie użyć Elephone’a jako powerbank – podłączając do niego inne urządzenie mobilne będziemy w stanie „przetransferować” nieco energii. Z przodu natomiast zaświeci do nas 5-calowy ekran Full HD. Wystarczy.

Poprzedni taki rekord należał do Philipsa W6618, który posiadał akumulator o pojemności 5300 mAh. P5000 natomiast wystartuje na rynku w styczniu nadchodzącego roku – cena i dostępność nieznana. Miejmy nadzieję, że sprowadzenie go do Polski nie będzie dużym (i przede wszystkim kosztownym) problemem.

Grafika: 1, 2

Źródło: Phonearena