Nauka

1500 lat temu zniknęła indiańska cywilizacja. Główną podejrzaną jest kometa

KK
Krzysztof Kurdyła
5

Nasza wiedza na temat prekolumbijskiej Ameryki Północnej jest... mocno anegdotyczna. Indianie kojarzą się nam ze światem z westernów, czyli z prymitywnymi plemionami prowadzącymi zbieracko-łowiacki tryb życia. Być może winnym tego stanu rzeczy w dużym stopniu jest kometa.

Kultura Hopewell

Jednym z najbardziej obiecujących okresów kulturotwórczych, który mógł zapoczątkować budowę nowoczesnej indiańskiej cywilizacji, był rozwój tzw. kultury Hopewell. Nie było to jeszcze coś, co można nazwać państwem, był to raczej model życia rozprzestrzeniający się pomiędzy plemionami Ameryki Północnej, mający duży potencjał do stworzenia silnego państwa w nieokreślonej przyszłości.

Był to czas, gdy na tamtych terenach dynamicznie rozwijało się „stacjonarne” rolnictwo, plemiona rozwinęły się kulturalnie i rzemieślniczo, a pomiędzy nimi rozwinęła się sprawna sieć kontaktów handlowych. Świadczą o tym znaleziska przedmiotów produkowanych w konkretnym miejscu na terenie całej wschodniej części dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Stacjonarne rolnictwo, kultura i handel to niezłe podwaliny pod szybki skok cywilizacyjny.

Jak z dinozaurami

To wszystko skończyło się jednak bardzo gwałtownie w okolicach V w. naszej ery, kiedy kultura Hopewell została nagle „wygumkowana”. Od lat stanowi to zagadkę dla badaczy. Ci wpadli ostatnio na nowy pomysł, aby winą za to zjawisko obarczyć nie podejrzewane wcześniej o to wojny czy zmiany klimatyczne, ale uderzenie w ten teren komety. Argumentów za tą tezą dostarczają dziś nie tylko archeolodzy, ale też antropolodzy.

Zacznijmy jednak od badań geologicznych. Jednym z najważniejszych dowodów na wystąpienie tego typu katastrofy, jest odnalezienie w pokładach geologicznych podwyższonych stężeń rzadkich pierwiastków,  charakterystycznych dla nektórych meteorytów. Jeśli interesowaliście się kiedykolwiek sprawą morderczej dla dinozaurów asteroidy odpowiedzialnej za krater Chicxulub, to być może pamiętacie, że najważniejszym dowodem na jego kosmiczne pochodzenia był iryd znaleziony w warstwach z tamtego okresu. To właśnie tego pierwiastka, wraz z platyną, szukali naukowcy stawiający tę tezę. I znaleźli, w sporych ilościach.

Kultura na pomoc geologom

To jednak nie koniec poszlak. O ile dinozaury nie były w stanie zostawić nam przekazów o nieszczęściu, które je dotknęło, to ludy zamieszkujące te tereny pełne są opowieści i legend świadczących, że coś jest na rzeczy. Antropolodzy znaleźli w plemiennych przekazach legendy o wężu zrzucającym z nieba kamienie, podniebnej panterze mającej moc niszczenia lasów, słońcu spadającym z nieba.

Naukowcy oceniają, że jeśli w Ziemię uderzyłaby rozpadająca się kometa, siejąca odłamkami, z których kilka miałoby moc podobną do meteorytu tunguskiego, groźne byłyby nie tylko bezpośrednie skutki tego wydarzenia. Cywilizację byłyby w stanie cofnąć w rozwoju przede wszystkim długofalowe skutki kataklizmu. Zniszczone miasta spowodowałyby migracje, spalone lasy ograniczyłyby ilość dostępnej zwierzyny, całkowicie zniszczone zostałyby uprawy rolne. Część terenu mogła stać się na wiele lat jałowa .

Badania tego scenariusza dopiero się rozkręcają, ale zarówno to, co już odnaleziono, jak i analiza przekazów daje mocne podstawy do tego, żeby taki scenariusz uznać za prawdopodobny. Jeśli w tamtym okresie doszło do masowych pożarów (w kilku miejscach znaleziono już warstwy popiołów), może to być kolejny argument za tą hipotezą. Jeśli uda się to wydarzenie potwierdzić, hipotetyczna kometa ma szansę wskoczyć wysoko na listę morderczych dla homo sapiens zjawisk naturalnych, takich jak choćby wybuchy wulkanów Toba i Tambora, czy tsunami z 2004.

mapa: wikipedia

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu