28

12-rdzeniowe procesory ARM mają napędzać taniego MacBooka

Jak donosi serwis Bloomberg, Apple pracuje obecnie nad pierwszym procesorem należącym do nadchodzącej rodziny A14, przeznaczonym dla komputerów Mac. Procesor ma być znacznie mocniejszy niż jego smartfonowi oraz tabletowi bracia i dysponować 12 rdzeniami, z których 8 będzie układami o wysokiej efektywności a tylko 4 to rdzenie energooszczędne. Dla porównania procesor A13 Bionic dysponuje łącznie 6 rdzeniami, z których tylko dwa są bardzo szybkie, a cztery dbają o niskie zużycie prądu całego układu, procesory w iPadach są projektowane w układzie 4+4. 

i9 killer? Trochę za wcześnie na wyrok…

Gdyby w prostacki sposób ekstrapolować wyniki osiągane przez A13 w testach syntetycznych do nowego procesora, mogłoby się okazać, że najtańszy MacBook może przewyższyć prędkością najlepsze modele Pro. Należy jednak pamiętać, że architektura i zarządzanie różnymi elementami macOS różnią się od tego, co znamy z iOS. Jaką realną wydajnością będzie dysponował taki komputer, jest wielką niewiadomą. Tym większą, że optymalizacja oprogramowania, szczególnie firm trzecich na nową architekturę może zająć kilka lat. 

Maki z ARM już istnieją

Bloomberg podał sporą ilość informacji dotyczącą całego projektu ARM dla Mac. Według dziennikarzy tego serwisu intensywne prace trwają już od kilku lat i są już w bardzo zaawansowanym stadium. Cały projekt otrzymał nazwę Kalamata i pierwsze prototypy Maków, oparte o procesor A12X były zbudowane jeszcze w 2018 r. i intensywnie testowane. W tym momencie opracowywana jest druga generacja prototypów, której elementem ma być ten dedykowany komputerom układ. 

Informatorzy Bloomberga poinformowali również, że 12-rdzeniowy procesor to dopiero początek. Planowane jest stworzenie także znaczenie mocniejszych układów o dużo większej liczbie rdzeni. Źródło zastrzegło jednak, że proces konwersji będzie bardzo skomplikowany i robiony etapami. Możliwe są także opóźnienia związane z obecnymi ograniczeniami epidemiologicznymi, utrudniającymi pracę przy tak skomplikowanym projekcie. 

Firestorm i Icestorm zabiją T2?

Omawiany procesor ma być produkowany przez tajwańskiego kooperanta Apple, firmę TSMC w 5 nm procesie, szybkie rdzenie otrzymały kodową nazwę Firestorm, energooszczędne Icestorm. Procesory będą posiadać na pokładzie także zintegrowany GPU, choć tutaj nie podano żadnych szczegółów.

Z racji tego, że procesory serii A mają na pokładzie Secure Enclave, układy wspomagające enkodowanie i dekodowanie video i inne dodatki, Maki ARM nie powinny wymagać dodatkowego procesora T2 i jego podsystemu BridgeOS. To powinno zapewnić większą stabilność tym komputerom. T2 miał w kilku aspektach niekorzystny wpływ na pracę macOS. 

Przejście Apple na własne procesory na pewno będzie dużym wydarzeniem dla całej branży. Bardzo bolesnym dla Intela, dla którego będzie to kolejna wizerunkowa porażka. W przyszłości może się też zamienić w klęskę finansową, jeśli równolegle sukces odniesie microsoftowy Windows dla ARM. Powodów do zadowolenia nie może mieć także wspomniany Microsoft, ewentualny sukces Apple, osiągnięty tańszymi modelami z ARM, może ograniczyć popyt na komputery tego typu promowane przez koncern z Redmond. 

Dla Apple takie przejście jest tak szansą, jak i zagrożeniem. Posiadanie większej kontroli nad rozwojem i produkcją procesorów, zwłaszcza jeśli przeanalizujemy to co dzieje się ostatnio z Intelem, na pierwszy rzut oka wydaje się korzystne. Nie należy jednak zapominać, że wielu użytkowników Maków korzysta z przeróżnych narzędzi do wirtualizacji systemów opartych o architekturę x86 a do tego spora część ważnego dla platformy oprogramowania, bazuje na kodzie sprzed wielu lat, a to oznacza, że ich przeniesienie może przynieść wiele problemów. Apple oczywiście pracuje nad technologią podobną do Rosetty, emulującą działanie x86 na nowych procesorach, ale w jakim stopniu będzie to wydajne i stabilne narzędzie, pozostaje niewiadomą. Doświadczenia Microsoftu nie są najlepsze, ciekawe jak poradzi sobie z tym Apple.