7

Zombie-apokalipsa opanowałą świat i raczej prędko się nie skończy

Świat popkultury został zupełnie opanowany przez zombie. Zupełnie jak prawdziwa apokalipsa zaczęło się od kilku drobnych incydentów, ale wraz z biegiem czasu machina nabrała rozpędu i aktualnie jest już zupełnie nie do opanowania. Zombie są wszędzie. Czy to się kiedyś skończy? Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się od Left 4 Dead. Owszem – zombie […]

Świat popkultury został zupełnie opanowany przez zombie. Zupełnie jak prawdziwa apokalipsa zaczęło się od kilku drobnych incydentów, ale wraz z biegiem czasu machina nabrała rozpędu i aktualnie jest już zupełnie nie do opanowania. Zombie są wszędzie. Czy to się kiedyś skończy?

Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się od Left 4 Dead. Owszem – zombie pojawiały się wcześniej, najbardziej sztandarowym przykładem niech będzie chociażby seria Resident Evil, która od zawsze zajmuje się tematem żywych trupów (z biegiem lat zagadnienie ewoluowało i dzisiaj mówi się raczej o „zarażonych”). Temat istniał w pop-kulturze. Jednakże to gra Valve pozwoliła nam odczuć po raz pierwszy na własnej skórze uczucie, które od paru lat przyciąga nas do światów opanowanych przez nieumarlaków – zaszczucie.

Owszem, zabijaliśmy tabuny zombie – liczby szły w grube setki, ale nie zmieniało to faktu, że byliśmy słabszą stroną. To nie my dyktowaliśmy warunki, staraliśmy się tylko możliwe dobrze dostosować i przetrwać do następnego „safe-pointu”. Będąc w ciągłym zagrożeniu marzyliśmy tylko o tym, żeby mieć pod ręką jak najlepszy ekwipunek i możliwie szybko przebrnąć przez drogę opanowaną przez nieobliczalne zombie (ten reżyser SI!). Tego wcześniej w grach nie było, przynajmniej nie w mainsteamie. Jeżeli ktoś z Was chce zawołać „Dead Rising”, to przypominam że w tamtym tytule, chociaż zombie było na kopy, to nie stanowiły poważnego zagrożenia. Żeby nie powiedzieć „żadnego”.

W tej chwili zombie są wszędzie. W świecie gier wideo po Left 4 Dead przyszła pora na polskie Dead Island, pojawiły się specjalne tryby obecne w niektórzych gracz z serii Call of Duty, ukazało się Dead Nation, ZombiU, The Walking Dead czy niedawne The Last of Us. Niesamowitą furorę zrobił mod do gry ArmA II – DayZ (i jego klon – WarZ), który udowodnił, że ideę walki o przetrwanie można dalej rozwijać. Pojawiło się mnóstwo niezależnych projektów – Atom Zombie Smasher, Project Zomboid, Die2Nite. W telewizji furorę zrobiło The Walking Dead, oparte na komiksie o tym samym tytule. Nie brakuje jednak innych seriali poruszających ten temat. Jeżeli szukacie czegoś nowego, to polecam mini-serię wyprodukowaną przez BBC – In The Flesh. W kinach niedługo pojawi się World War Z  z Bradem Pittem czyli klasyczna, epicka opowieść o zombie-apokalipsie, a także świeże, niestandardowe podejście w postaci Warm Bodies.

Świat apokalipsy zombie, wbrew pozorom, wbrew śmieszności która w pierwszym momencie ciśnie się na usta, jest niesamowicie bogaty. Stąd wynika moje podejrzenie, że inwazja żywych trupów przynajmniej jeszcze przez kilka lat będzie rządzić pop-kulturą. Nieumarlaki to nowi terroryści (przed nimi byli Rosjanie, na równi z obcymi, a jeszcze wcześniej naziści).

Na te rozważania „wzięło mnie”, po tym jak przeczytałem, że State of Decay sprzedaje się jak szalone. W ciągu tygodnia gierka, która sprzedawana jest wyłącznie cyfrowo, na jednej tylko platformie (Xbox 360), sprzedała się w pół miliona egzemplarzy. To najlepszy wynik w historii sprzętu Microsoftu.