35

Znowu głośno o Tizenie. Doczekamy się nowego OS?

Miniony weekend przyniósł nam m.in. nowe wieści na temat systemu operacyjnego, który powoli staje się legendą, choć odbiorcom nie było jeszcze dane sprawdzić jego możliwości. Mowa o platformie Tizen, czyli projekcie realizowanym m.in. przez korporacje Samsung oraz Intel. Kolejny raz można było zapoznać się z plotkami dotyczącymi smartfonów (ale nie tylko) z tym OS i […]

Miniony weekend przyniósł nam m.in. nowe wieści na temat systemu operacyjnego, który powoli staje się legendą, choć odbiorcom nie było jeszcze dane sprawdzić jego możliwości. Mowa o platformie Tizen, czyli projekcie realizowanym m.in. przez korporacje Samsung oraz Intel. Kolejny raz można było zapoznać się z plotkami dotyczącymi smartfonów (ale nie tylko) z tym OS i kolejny raz pojawia się pytanie: czy to ma szanse się udać?

Tematu Tizena nie odkurzono przez przypadek – platforma pojawiła się w kontekście aparatu NX300M, który został wyposażony w system Tizen Camera. Sprzęt zaprezentowano już wcześniej, teraz koreański gigant dorzucił wspomniany system. Póki co, niewiele wiadomo o efektach tego mariażu, więc nie będę się w to zagłębiał. Zainteresowało mnie co innego – kolejny raz zaczęto podgrzewać atmosferę wokół tego projektu i przekonywać, iż nadchodzą zmiany. Tizen to temat, który wraca, jak bumerang – co kwartał czytam, że za kilka miesięcy na rynek trafią „inteligentne telefony” z nowym systemem i trochę to już trwa. Tym razem znów krążą pogłoski, że jesteśmy blisko tego wydarzenia.

Nie bez powodu określiłem to mianem „wydarzenia’ – wiele osób wiąże spore nadzieje z tym systemem. Ich zdaniem, ma to być realna alternatywa dla Androida i system, który wpłynie na zmiany na rynku, a przede wszystkim na jego rozwój. W czasie, gdy iOS traci udziały w sektorze mobilnym, a zdaniem części użytkowników, zmienia się na gorsze i gdy Windows Phone rośnie w znacznie słabszym tempie, niż oczekiwał tego Microsoft, mobilny system Google stał się hegemonem, o czym pisałem jakiś czas temu. Taki układ sił w branży faktycznie może hamować jej rozwój lub doprowadzić do takiego stanu w przyszłości – brak realnego zagrożenia dla lidera nie jest pożądany. Wyczekiwany jest zatem produkt, który mógłby trochę namieszać w sektorze.

W takim kontekście Tizen faktycznie może być obiektem zainteresowania mediów, analityków oraz klientów. Problem polega jednak na tym, że cały czas mówimy o czymś, co żyje bardziej w branżowej legendzie, niż w rynkowej rzeczywistości. Od dawna mówi się o tym, że system trafi do urządzeń mobilnych, sprzętu medycznego, samochodów i wielu innych inteligentnych maszyn, ale do tej pory z plotek nic nie wynika. Przynajmniej nie tyle, na ile moglibyśmy liczyć. Zastanawiam się zatem, czy Samsung, którego należy odbierać, jako lidera projektu, chce dopracować system, by nie popełnić falstartu czy po prostu używa tej platformy jako straszaka i blefu, zapewniającego mu silną pozycję w stosunkach z Google?

Przywołane wątpliwości niektórych pewnie śmieszą, a nawet irytują – to grupa ludzi powtarzająca, że nadchodzi czas Tizena, który „pozamiata” na rynku (zapewniam, iż produkt ma już zagorzałych fanów). Wolę jednak być sceptycznie nastawiony do tego przedsięwzięcia i doczekać się niespodzianki ze strony Samsunga oraz pozostałych twórców Tizena, niż powtarzać, że w kolejnym kwartale nadejdzie pogromca Androida. Nie piszę tego jako antyfan platformy Google – miłe zaskoczenie miałoby w tym przypadku zupełnie inne podłoże. Nowy OS ze sporym wsparciem wielkich graczy mógłby faktycznie wiele zmienić w branży IT i sprowokować graczy do działania oraz wzmożonej walki o klienta.

Jeżeli Samsung planuje wprowadzanie na rynek produktów z nowym OS i zamierza to zrobić z większym przekonaniem, niż miało to miejsce np. w przypadku WP, to chyba czas podjąć konkretne kroki. Obawa przed wprowadzeniem do sprzedaży niedopracowanego produktu zapewne zniechęca do takich działań, ale niedługo może się okazać, że Samsung się spóźnił i będzie musiał bardzo (!) poważnie zainwestować, by realnie myśleć o konkurowaniu z Google. A i to nie zagwarantuje Koreańczykom sukcesu…