15

Zmiany w Chrome Web Store – Google idzie za ciosem, pytanie czy w słusznym kierunku?

Zaraz po wczorajszej  wieczornej aktualizacji Chrome do wersji 16, w nocy pojawiła się aktualizacja Chrome Web Store, która ułatwia wyszukiwanie i odkrywanie nowych aplikacji przeznaczonych dla przeglądarki Google. Pojawiła się możliwość filtrowania oraz znajdywania podobnych aplikacji. Trzeba przyznać, że Chrome Web Store prezentuje się naprawdę dobrze, czyniąc wyszukiwanie rozszerzeń i aplikacji naprawdę łatwym i przyjemnym dla […]

Zaraz po wczorajszej  wieczornej aktualizacji Chrome do wersji 16, w nocy pojawiła się aktualizacja Chrome Web Store, która ułatwia wyszukiwanie i odkrywanie nowych aplikacji przeznaczonych dla przeglądarki Google. Pojawiła się możliwość filtrowania oraz znajdywania podobnych aplikacji. Trzeba przyznać, że Chrome Web Store prezentuje się naprawdę dobrze, czyniąc wyszukiwanie rozszerzeń i aplikacji naprawdę łatwym i przyjemnym dla oka. Wciąż mam jednak wątpliwości, czy wrzucenie wszystkiego do przeglądarki, nawet wówczas gdy taki ruch nie przynosi realnych korzyści, jest dobrym pomysłem.

Chrome Web Store może stanowić wzór, jak powinna wyglądać strona z rozszerzeniami do przeglądarki, czy w ogóle sklep z aplikacjami. Teraz zyskał dwa udogodnienia, które ułatwią odnalezienie wartościowych aplikacji. Czasami taka drobna zmiana potrafi znacząco wpłynąć zarówno na korzyść dobrych aplikacji, jak i użytkowników. Widać to chociażby po tym, jak niewielka zmiana w silniku wyszukiwarki Google potrafi wpłynąć na wyniki wyszukiwania, a co za tym idzie, na funkcjonowanie wyszukiwanych stron i serwisów.

Pierwsza zmiana umożliwia posortowania wyników wyszukiwania lub zawartości kategorii uwzględniając popularność oraz oceny użytkowników.

Tego rodzaju funkcja występuje od dawna na stronie rozszerzeń do Firefoksa, ale sklep Chrome wciąż dynamicznie się rozwija, pewnie to nie ostatnia zmiana tego rodzaju, jaką zobaczymy.

Druga wprowadzona funkcja wyświetla pokrewne aplikacje i przyda się, kiedy będziemy chcieli znaleźć alternatywę do jakiegoś rozszerzenia, lub znaleźć grę podobną do tej, która nam się podoba.

Wygląda na to, że nie w każdym przypadku funkcja działa równie dobrze. Czasami trudno dojść na czym polega pokrewieństwo wyświetlonych aplikacji. Z drugiej strony czasami pokrewne aplikacje to po prostu lista z tej samej kategorii i od owej kategorii się niczym specjalnie nie różni. Cóż, być może jeszcze trwa tagowanie zawartość Chrome Web Store, w końcu nawet filtrowanie po popularnych i rekomendowanych, nie zostało jeszcze przetłumaczone na język polski. Być może algorytmy zostaną z czasem dopracowane.

To co budzi moja największą wątpliwość, to czy jest sens obudowywać przeglądarkę dużą ilością dodatków? Jaki przynosi nam pożytek instalowanie gier wewnątrz Chrome? Pomijając dodatki związane bezpośrednio z funkcjami przeglądarki, czy odnosimy jakąś wyraźną korzyść, że gra nie jest uruchamiana ze zwykłego linka, lub z ikony na pulpicie, jako osobny program? W końcu gra będzie działała równie dobrze jako osobna aplikacja, za to instalacja całej masy dodatków musi się odbić na wydajności przeglądarki. Wystarczy otworzyć stronę informacyjna na temat zajmowanej pamięci, żeby zobaczyć, że każde rozszerzenie zajmuje od kilku  MB RAM wzwyż.

Dodatkowo jeśli mamy jakiś problem z działaniem przeglądarki, jego zdiagnozowanie staje się bardziej skomplikowane. Czy przyczyną jest któreś z rozszerzeń? Jeśli tak to które? W komentarzach na Antyweb już nie raz można było przeczytać, że Adblock czy inny dodatek powodował, że przeglądarka zaczynała mulić na konkretnych stronach, a jego wyłączenie rozwiązywało problem. Tylko jak do tego dość, jeśli nasza lista zainstalowanych rzeczy jest bardzo długa?

Oczywiście, wypada rozgraniczyć faktyczne rozszerzenia, od zwykłych linków do webaplikacji, które zamiast w zakładkach, pojawiają się nam na stronie aplikacji, ale tak naprawdę chodzi o całą koncepcję, o przekonywanie użytkownika, że do przeglądarki najlepiej dodawać ile wlezie, niby dla wygody korzystania z przeglądarki, ale w rzeczywistości wręcz przeciwnie, bo chyba nic nie jest dalsze od wygodnego z niej korzystania, niż spowolnienie jej działania w podstawowym i najważniejszym zakresie – wyświetlania stron.

Dodatkowo znaczną część z tych rozszerzeń można zwyczajnie zastąpić przez bookmarklet, który działa we wszystkich przeglądarkach i jest wykonywany tylko w momencie kliknięcia przez użytkownika.