30

Zmiana wyglądu strony startowej w Chrome beta. Czy przeglądarka powinna być platformą dla rozszerzeń?

Google odświeżył wygląd strony startowej w wersji beta przeglądarki Chrome. Od teraz Aplikacje, Najczęstsze oraz Ostatnio zamknięte zajmują całą przestrzeń na ekranie. Do przełączania się pomiędzy nimi służą etykiety na dole strony startowej. Całość wygląda o wiele estetycznej i bardziej przejrzyście. Ostatnio wybrana etykieta zostaje zapamięta i podczas otwarcia nowej, czystej karty, lub ponownego uruchomienia przeglądarki, wyświetli się ta etykieta, […]

Google odświeżył wygląd strony startowej w wersji beta przeglądarki Chrome. Od teraz Aplikacje, Najczęstsze oraz Ostatnio zamknięte zajmują całą przestrzeń na ekranie. Do przełączania się pomiędzy nimi służą etykiety na dole strony startowej. Całość wygląda o wiele estetycznej i bardziej przejrzyście. Ostatnio wybrana etykieta zostaje zapamięta i podczas otwarcia nowej, czystej karty, lub ponownego uruchomienia przeglądarki, wyświetli się ta etykieta, której używaliśmy ostatnio.

Całość prezentuje się następująco:

Ikony aplikacji można porządkować metodą „przeciągnij i upuść”. W celu stworzenia nowej, oddzielnej sekcji, przeciągamy ikonę programu na sam dół okna przeglądarki, aż wyświetli się podział i upuszczamy. Teraz po dwukrotnym kliknięciu nazwy sekcji, można ją dowolnie zmienić. Tym sposobem możemy oddzielić aplikacje nastawione na produktywność, od gier i innej rozrywki.

W celu skasowania ikony należy ją przeciągnąć w prawy dolny róg ekranu.

Zmiany skierowane są szczególnie do osób mających dużo zainstalowanych aplikacji, oraz urządzeń z niewielkim ekranem. Na estetycznym wyglądzie teoretycznie zyskają wszyscy, zastanawia mnie jeszcze tylko jedna rzecz.

Ponieważ przeglądarka jest dla mnie jednym z najważniejszych narzędzi, staram się jej nie zamulać, to znaczy, jest pozbawiona wszelkich rozszerzeń, czysta, jak zaraz po instalacji. Zasadniczo nie potrzebuję niczego więcej, poza szybkim otwieraniem nowych stron. Czy instalowanie dużej ilości dodatków nie spowoduje, że program, który ma służyć jednemu celowi, stanie się powolnym kombajnem do wszystkiego?

Początkowo słyszałem opinie, że instalacja dodatków do Chrome nie wpływa na jego wydajność, w przeciwieństwie do Firefoksa. Ostatnio jednak pojawia się coraz więcej całkowicie przeciwnych opinii. Słyszałem, że Adbclok potrafi całkowicie zamulić Chrome, powodując, ze zużycie procesora skacze do 100%. Oczywiście jedno rozszerzenie innemu nie równe, być może problem dotyczy tylko niektórych.

Jednak na chłopski rozum, jeśli tych dodatków będziemy instalować bardzo dużą ilość, musza mieć jakiś wpływ. Większy, mniejszy, ale jednak. Z ciekawości postaram się zrobić porównanie wydajności przeglądarki czystej i obładowanej rozszerzeniami i dam znać jakie są wyniki. To jest jednak temat na przyszłość. Obecnie zastanawiam się, czy traktowanie przeglądarki, jako narzędzia do wszystkiego, to słuszne podejście? Czy nie lepiej rozdzielić to na dwa oddzielne byty, czysta przeglądarka tylko do otwierania stron i osobno zestawienie rozmaitych rozszerzeń? Ze współdzieloną historią i zakładkami.