Gry

Zegarki inspirowane popularnymi grami. Hit czy kit?

PW
Paweł Winiarski
3

Obserwujemy właśnie powrót mody na zegarki nawiązujące swym designem do świata gier. I muszę przyznać, że to całkiem fajna sprawa.

Dosłownie kilka dni temu informowaliśmy Was o tym, że firma Tag Heuer stworzyła we współpracy z Nintendo nowy smartwatch z serii Connected, inspirowany grą Super Mario. Nie dość jednak, że sprzęt jest limitowany do 2000 sztuk, to jeszcze kosztuje niemałe pieniądze, bo ponad 8000 złotych (2150 USD).

Jeśli jednak koniecznie chcecie mieć jakiś nowy "growy" zegarek, ale nie uśmiecha się Wam wydawanie tak dużych pieniędzy, to na ratunek przychodzi Casio. Nie będzie to jednak smartwatch, a totalny klasyk bazujący na - w pewnych kręgach kultowym - dla mnie nieco pociesznym Casio F-100 z 1978 roku. Sam go niestety nigdy nie posiadałem, ale zawsze rozbrajały mnie te cztery przyciski pod wyświetlaczem - wiem natomiast, że w swoich czasach oferował naprawdę dużo. Na przykład cyfrowy alarm, stoper i kalendarz. Niektórzy pamiętają ten sprzęt z jego gościnnego występu w filmie Alien z 1979 roku - mogliśmy go (czy raczej je, bo były to dwa połączone ze sobą urządzenia) zobaczyć na nadgarstku Ellen Ripley w tym kultowym kinowym obrazie.

Casio A100WEPC, bo takie oznaczenie dostał nowy zegarek firmy, również posiada wspomniane cztery przycisku, jest jednak prawie cały pokryty motywami z kultowej gry Pac-Man.

Nie jest to może najbardziej wyszukane kooperacja, ale fajnie spina się w całość. Grafiki wokół wyświetlacza bardzo dobrze komponują się z tymi wokół przycisków. Dodatkowe motywy z gry można również znaleźć na bransolecie oraz na spodzie zegarka. Ba, nawet to złote wykończenie pasuje do koncepcji. Tylko oczywiście, jak sami widzicie, sprzęt wygląda dość "odpustowo", więc raczej nie ma szans, że pozostanie niezauważony kiedy założycie go na nadgarstek.

Przeczytaj też: Casio G-Shock – dlaczego ten zegarek jest tak popularny?

Wydaje się krzyczeć o współpracy z każdej strony, zupełnie inaczej niż wspomniany smartwatch Tag Heuer, gdzie elementy związane z Mario były delikatne i finezyjne.

Nie są to oczywiście pierwsze i jedyne współprace między producentami zegarków, a firmami odpowiedzialnymi za tworzenie gier. Ale też poszczególne kooperacje wychodziły różnie. Nie wiem czy pamiętacie, ale całkiem niedawno Seiko wzięło się za serię bijatyk Street Fighter i we współpracy z Capcom wypuściło serię zegarków inspirowanych tymi właśnie grami. Efekt był...no cóż, o gustach się nie dyskutuje, ale sprzęty prezentowały się niezbyt urodziwie.

Zawsze podobały mi się zegarki Seiko, ale mówiąc szczerze - raczej nie chciałbym nosić na nadgarstku żadnego z nich.

grafika

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu