zdjęcia google
11

Nowe sposoby przeglądania zdjęć w Zdjęcia Google to krok w dobrą stronę

Zdjęcia Google to moim zdaniem jedna z najciekawszych aplikacji Google i nowości w odświeżonej wersji sprawiają, że będzie jeszcze lepsza. Przeglądanie fotografii po miejscach, w których je zrobiono brzmi jak bardzo przydatna funkcja.

Próbowałem różnych chmur do zdjęć i choć po powrocie do iOS wciąż korzystam przede wszystkim z iCloud, to jednak najlepiej zaprojektowaną i działającą usługą tego typu są moim zdaniem Zdjęcia Google. Sam pomysł żeby automatycznie uploadować fotki na serwer jest świetny, ale bez odpowiednio zaprojektowanej, dobrze działającej aplikacji z ciekawymi funkcjami pewnie nie udałoby się odnieść sukcesu. A w przypadku Google Photos można wręcz mówić o dominacji na rynku.

Przeczytaj też: Wszystko, co musisz wiedzieć o Zdjęcia Google

Rzeczą, którą bardzo lubią użytkownicy jest nostalgia i wspomnienia, które pojawiają się kiedy oglądamy zdjęcia. W ulepszonych wersji usługi chcieliśmy się do tego przyłączyć. Uważamy, że jest to wyjątkowa, trwała wartość Zdjęć Google.

– powiedział David Lieb, szef projektu

Dość tajemnicza wypowiedź, ale nowa wersja Zdjęć Google, która zostanie po prostu nazwana Zdjęciami pozwoli przeglądać fotki i filmy na kilka nowych sposobów. Jednym z nich jest bazowanie na lokalizacji, czyli miejscach, w których zdjęcia zostały zrobione. A i sam sposób przeglądania zapisanych na mapie lokacji prezentuje się bardzo intuicyjnie i ciekawie – nie ogranicza się dowiem wyłącznie do siatki fotek, ale jednocześnie pozwala podróżować palcem po mapie i w tym samym czasie przeglądać wyniki w postaci właśnie zarejestrowanych tam materiałów. Wygląda nie tylko jak fajna zabawa, ale również wygodny w użyciu sposób na przeglądanie biblioteki.

Generalnie nowe sposoby przeglądania materiałów wydają się mocno przemyślane, o ile oczywiście zaprzęgnięte do ich katalogowania algorytmy będą działać bezbłędnie i nie pomieszają fotek. Program będzie na przykład wybierał najlepsze jego zdaniem zdjęcia i wrzuci je do odpowiedniej zakładki, tworząc jednocześnie na ich podstawie kolaże i animacje. To fajny dodatek do Wspomnień z ubiegłego roku.

Algorytm będzie się też starał jeszcze bardziej uczyć naszych zachowań i podrzucać zdjęcia, które prawdopodobnie chcemy obejrzeć najbardziej. Obstawiam, że jeśli zrobicie sporo fotek swoich dzieciaków lub zwierzaków, to właśnie one będą przez sztuczną inteligencję wyświetlane najczęściej.

Uczenie maszynowe idzie jeszcze dalej i analizując robione przez nas zdjęcie będzie zgadywać, które tematy interesują nas najbardziej. The Verge pisze o specjalnej zakładce dotyczącej wypieków, która pojawiła się po umieszczeniu w usłudze zdjęć pieczonych ciastek. Można też będzie szukać fotek bazując na klasycznych kategoriach, takich jak zrzuty ekranu, selfie czy nagrane filmy.

Zdjęcia podrzucą też specjalną zakładkę, w której w prosty sposób zamienicie swoje fotki w materiały do wydruku, dostaniecie się z jej poziomu do skanera czy narzędzi do tworzenia animacji.

Nowa wersja Zdjęć Google powoli trafia zarówno do posiadaczy smartfonów z Androidem, jak iOS.

Czy zwykła galeria lub katalog w chmurze to dziś za mało?

Nigdy nie byłem i pewnie nigdy nie będę osobą, która przykłada do katalogowania swoich zdjęć jakąś specjalną uwagę. Efektem jest przepełniona galeria w smartfonie, a konkretne katalogi związane są raczej z wakacyjnymi wyjazdami. Jednocześnie dopiero po jakimś czasie zabieram się za czyszczenie pamięci smartfona ze wszystkich niepotrzebnych fotek, które były robione tylko do jakiejś konkretnej rozmowy czy tego co akurat robiłem w pracy i nie mają żadnej długoterminowej ważności. W takim układzie wystarczy mi prosta chmura, która stanowi jedynie podstawowy backup – tego nauczyłem się robić kiedy mój 1TB dysk postanowił się popsuć, a po odzyskaniu plików mam w nich taki bałagan, że segregowanie odkładam już…od kilku lat. A wystarczyło po prostu wrzucić wszystko do chmury.

Jednak korzystając ze Zdjęć Google mam wrażenie, że algorytmy robią wiele rzeczy za mnie, nawet jeśli nie uruchamiam automatycznego backupu, to przesłanie fotek do chmury Google jest banalnie proste. Podobnie jak późniejsze nawigowanie, które jak widać po nowościach jest jeszcze bardziej nastawione na komfort użytkownika. Pozostaje pytanie dla kogo jest ta usługa – a odpowiedź nie jest wcale taka trudna. Dla tych, którzy uważają, że zwykłe katalogi na własnym dysku czy w pamięci smartfona to za mało, a backup ma być nie tylko kopią zapasową, ale i usługą, która w prosty i przyjemny sposób pozwala przeglądać bibliotekę zdjęć z każdego urządzenia podłączonego do internetu.

źródło