4

Zawijany slider Xiaomi, czyli kolejne dziwne projekty chińskiej firmy

Xiaomi oprócz produkcji masowej elektroniki na każdą kieszeń próbuje także eksperymentować z niektórymi swoimi produktami. W smartfonach najlepszym przykładem takiego podejście jest seria Mi Mix. To dzięki niej Xiaomi może się chwalić, że był jednym z prekursorów „bezramkowego” designu. Schody zaczęły się gdy bezramkowość opanowała świat, a designerskie przekraczanie granic zaczęło iść pod prąd tak zasadom ergonomii, jak i zwykłego realizmu. Kolejny patent Xiaomi zdaje się potwierdzać ten trend.

Być jak Mi Mix Alpha

Kilka miesięcy temu świat technologiczny obiegły zdjęcie kilku projektów Xiaomi, które polegały „obłożeniu” całego smartfona ekranem. Ostatecznie projekty przeobraziły się w prototyp Mi Mix Alpha, w którym pozostawiono niewielki pasek na aparaty i który trafił nawet na testy do popularnych YouTuberów, jak choćby MKBHD.

Sam skrytykowałem wtedy ten pomysł, jako na wielu poziomach niepraktyczny, co zresztą spowodowało dość duży odzew czytelników niezgadzających się z moją oceną. Cóż, życie przyznało mi rację, Alpha zostałe przed zaplanowanym wprowadzeniem na rynek skasowana z powodu niemożliwych do ogarnięcia problemów już przy rozkręcaniu produkcji. Xiaomi ciągle jednak robi próby z produktami, które każda osoba mająca choć podstawowe pojęcie o ergonomii i produkcji, musi uznać za co najmniej kontrowersyjne.

Ergonomia? A co to takiego?

Najnowszy patent Xiaomi, co do którego pojawiają się podejrzenia, że może pojawić się jako prototyp kolejnego Mi Mixa flirtuje z tą samą ideą, ekranu na jak największej powierzchni smartfona. Choć nie jest aż tak radykalny jak poprzednik, dokłada inne elementy, które komplikują zupełnie bez potrzeby całą konstrukcję chyba nawet bardziej. Spójrzcie na wizualizację, którą przygotował Sarang Sheth z Yanko Design we współpracy z portalem Let’s Go Digital.

Telefon w stanie normalnym, czyli zamkniętym ma elastyczny ekran wypełniający przód smartfona, przechodzi przez podstawę i zawija się na tył, dochodząc prawie do 2/3 tyłu. Na przodzie nie ma miejsca na aparat, jest on schowany pod ekranem, który na specjalnym sliderze może zjechać 2 cm w dół, odsłaniając moduł. Telefon w takim stanie wydłuży się o tę samą odległość.

Nad samą ideą umieszczania ekranu na tyle smartfona pastwić się już nie będę, wielokrotnie pisałem, że to bez sensu i zdania nie zmieniam. Warto przyjrzeć się, jak dużo ten nowy pomysł generuje niepotrzebnych komplikacji w konstrukcji telefonu i jak mocno naraże część elementów na uszkodzenia.

Po pierwsze, pomysł wymusza zastosowanie elastycznych wyświetlaczy, którym do doskonałości ciągle daleko. W telefonach typu Fold ich stosowanie jest uzasadnione, a mało odporny ekran jest osłaniany, gdy zostanie zamknięty. W tym projekcie, szczególnie w dolnej części, będzie wystawiony ciągły kontakt z różnymi elementami.

Nawet jeżeli tylnią część ekranu uda się pokryć szkłem, reszta będzie musiała być taka, jak w składanych smartfonach. Co więcej, wtedy miejsce styku miękkiego ekranu z twardą osłoną, zlokalizowane przy początku dolnego zagięcia, może być samo w sobie narażone na zniszczenie.

Co więcej, przez to, że konstrukcja przewiduje wydłużanie telefonu, stworzenie sensownego etui będzie wymagało równie skomplikowanej konstrukcji jak sam smartfon, a jednocześnie dolna część ekranu i tak będzie musiała z jej wewnętrzną częścią mieć ciągłą interakcję. Do tego, dół telefonu musi być zaokrąglony zgodnie z kierunkiem zawinięcia ekranu, co powoduje, że jego design wygląda niespójnie.

Produkcyjne piekło

Jeśli popatrzeć na ten projekt od strony konstrukcyjnej i produkcyjnej, to sensu widać w tym jeszcze mniej. Szyny slidera i specjalne magnesy blokujące jego początkową i końcową pozycję muszą zająć sporą część wnętrza smartfona, ograniczając miejsce na baterię, która przy takiej powierzchni ekranu będzie jednym z kluczowych elementów. Co więcej, sterowanie sliderem miałoby odbywać się także przy pomocy  komend głosowych, co oznacza konieczność zastosowania znacznie bardziej skomplikowanego mechanizmu, opartego na elektromagnesach.

Jeśli Xiaomi nie poradziło sobie z masową produkcją Mi Mix Alpha, którego ekran były pokryty twardym szkłem, to ciężko sobie wyobrazić, żeby ten projekt mógłby być w czymkolwiek prostszy do wdrożenia. Wręcz odwrotnie, ilość pułapek jakie widać tu w prawie każdym możliwym kroku każe przypuszczać, że ktoś kto miałby to przygotować do produkcji, szybko by osiwiał.

Patent na nigdy

Oczywiście wiadomo, że część patentów tworzona jest na zasadzie, patentujmy wszystko co przyjdzie nam na myśl, a nuż się przyda. Część projektów robiona jest tylko dla marketingowego rozgłosu. To jednak trochę dziwne, że firmy poświęcają czas na tak dziwaczne i niepraktyczne projekty, a nie potrafią zrobić telefonu bez paskudnego podbródka, w który „wyposażony” jest chyba każdy androidowy bezramkowiec. No trudno, ale tego braku myślenia o ergonomii, nawet w przypadku patentów i prototypów i tak nigdy nie zrozumiem.

Źródło: Let’s Go Digital