10

Zapłacimy za ten rozwój, oj zapłacimy…

Od dłuższego czasu obserwujemy bardzo dynamiczny rozwój technologiczny i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miał on poważnie wyhamować. Na dobrą sprawę, nie tylko obserwujemy to zjawisko – jesteśmy jego elementem, bierzemy udział w tych przemianach. Coraz mocniej zagłębiamy się w cyfrowy świat i ma to swoje plusy, ale nie można zapominać […]

Od dłuższego czasu obserwujemy bardzo dynamiczny rozwój technologiczny i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miał on poważnie wyhamować. Na dobrą sprawę, nie tylko obserwujemy to zjawisko – jesteśmy jego elementem, bierzemy udział w tych przemianach. Coraz mocniej zagłębiamy się w cyfrowy świat i ma to swoje plusy, ale nie można zapominać o istotnych wadach. Te ostatnie mogą nas drogo kosztować.

Poprzedni tekst poświęciłem rozwojowi Internetu rzeczy, konkretnie nowym platformom Samsunga. ARTIK, bo taką noszą nazwę, ma szansę trafić do lodówek, telefonów, telewizorów, obuwia, samochodów, zabawek, klimatyzatorów, zraszaczy, kosiarek… Wszędzie, gdzie tylko zamarzy ludzki umysł. Samsung będzie dążył do tego, by tak się stało, pewnie pomoże mu w tym szereg firm i domorosłych (na razie) twórców. Ostatecznie dziesiątki miliardów urządzeń będą podłączone do Sieci. Oczywiście nie zapewni tego tylko koreańska korporacja – inni giganci też przyłożą ręce. Pachnie dużymi pieniędzmi? Tak i kuszą one nie tylko producentów sprzętu czy oprogramowania – złodzieje również zacierają ręce.

Specjaliści z Juniper Research policzyli, że w roku 2019 straty spowodowane wyciekiem danych sięgną pułapu 2,1 biliona dolarów. To znacznie więcej niż obecnie. Spora część strat będzie oczywiście przypadać na rozwiązania, które funkcjonują już dzisiaj, włamania będą dokonywane w oparciu o infrastrukturę i narzędzia doskonale nam znane i używane na masową skalę. Do tego dojdą jednak inne kanały, szkody przyniesie dalszy rozwój technologii mobilnych (oto przykład) oraz wspomnianego Internetu rzeczy.

Póki co wycieki danych mają miejsce przede wszystkim w USA, ale to niekorzystne dla nas zjawisko będzie się rozprzestrzeniać. Kolejne kraje szybko rozwijają się na płaszczyźnie nowych technologii, a to podniesie zainteresowanie nimi wśród grup przestępczych nastawionych na wyprowadzanie danych. Wzrośnie też dążenie państw do pozyskiwania danych w nie do końca legalny lub całkowicie nielegalny sposób. Wojna, głównie ta gospodarcza, w przestrzeni wirtualnej będzie nakręcana.

Osoby łamiące prawo będą zainteresowane nie tylko bezpośrednią kradzieżą pieniędzy. Celem, zwłaszcza profesjonalistów, staną się dane, mniej lub bardziej poufne informacje. Powstaną grupy wyspecjalizowane w wykradaniu tego towaru. W ich szeregach znajdzie się miejsce dla specjalistów z różnych dziedzin, wzrośnie odsetek włamywaczy, którzy zamiast łomów i wytrychów zaczną używać klawiatury. Wyższy, zdecydowanie bardziej szkodliwy poziom kradzieży. Słyszymy o nim coraz częściej w doniesieniach medialnych, należy się do tego przyzwyczajać.

Jak już wspominałem, obserwowany obecnie rozwój będzie miał dobre strony, ale poważnie mylą się ci, którzy myślą, że świat stanie się wspaniałym miejscem bez wad. Człowiek to twór niedoskonały, więc i rzeczywistość będzie niedoskonała. Przestępczość nie zniknie wraz z rozwojem technologicznym – ona po prostu wejdzie na wyższy poziom zaawansowania.