20

Zamknięcie Readera może odbić się Google czkawką

Google Reader RIP. Na decyzję korporacji nie wpłynęły błagania użytkowników, tego najlepszego zdaniem wielu czytnika RSSów i od dwóch dni każdy z nich musi szukać sobie własnej alternatywy. Google pokazało, więc siłę uporu, który może jednak odbić się w przyszłości na stopniu innowacyjności samej firmy. W końcu niecodziennie „ubija” się najpopularniejsze rozwiązanie w swojej kategorii. […]

Google Reader RIP. Na decyzję korporacji nie wpłynęły błagania użytkowników, tego najlepszego zdaniem wielu czytnika RSSów i od dwóch dni każdy z nich musi szukać sobie własnej alternatywy. Google pokazało, więc siłę uporu, który może jednak odbić się w przyszłości na stopniu innowacyjności samej firmy. W końcu niecodziennie „ubija” się najpopularniejsze rozwiązanie w swojej kategorii.

Wg styczniowego rankingu Fortune, Google jest najlepszą firmą, w której moglibyśmy znaleźć zatrudnienie. Nie dość, że gigant z Mountain View prowadzi bardzo otwartą politykę w stosunku do swoich pracowników – pozwala im np. przychodzić do pracy w pidżamie czy z psem, ale także zapewnia komplet rozrywek, miejsca do realaxu, a nawet funduje darmowe śniadania, obiady i kolacje.

Tajemnicą nie jest także, że osoby zatrudnione w Google, 20 % czasu swojej pracy przeznaczają na rozwijanie przy pomocy korporacyjnej architektury własnych pomysłów. Tak narodziły się dzisiejsze fundamenty działalności firmy, czyli m.in. Gmail, Google News, Ad Sense i Reader właśnie.

Oto jak zamkniecie tego ostatniego, ocenia jego pomysłodawca, Chris Wetherell, który teraz pracuje już na własny rachunek:

Kiedy masz dobry pomysł, łatwiej jest opuścić firmę niż  pracować nad nim wspólnie z Google, bo po kilku latach, Google może powiedzieć „Nie ważne jak wielu ludzi z tego korzysta, mamy większe zmartwienia”.

Wetherell porusza, więc bardzo ważny wizerunkowo problem swojego byłego pracodawcy, gdyż znamiona hipokryzji nosi zachęcanie pracowników do rozwijania własnych pomysłów, tylko po to, aby później być świadkiem jak ich dziecko jest wyłączane w atmosferze dość mglistych  i raczej nieprzekonujących wytłumaczeń.

W tej sprawie głos zabrała również współtwórczyni Readera, Jenna Billota, która także opuściła już szeregi Google’a, a obecnie pracuje wspólne z Wetherellem, nad projektem Avocado:

Bardzo interesujące będzie obserwowanie, jak Google komunikuje się z własnymi pracownikami w związku z zamknięciem Readera. Jeśli wciąż będą kusili kreatywnych ludzi mówiąc: „Nie martw się, wciąż możesz zrealizować swój pomysł”, to myślę, że będzie to trudniejsze.

Zamknięcie Readera może, więc w przyszłości wpłynąć na zmniejszenie innowacyjności Google’a, gdyż pracownicy będą woleli na własną rękę realizować swoje pomysły, niż oddawać je na pastwę polityki pracodawcy. Co prawda do tej pory także tak było, jednak jeśli któraś idea „chwyciła” na rynku i zaczynała sobie zdobywać popularność, to jej twórca mógł być raczej pewien, że nie zostanie ona wyłączona. A przecież brak stabilności w pracy, jest zdecydowanie nie do pozazdroszczenia.

Foto