26

Zamieniłem netbooka na tablet z Androidem: recenzja Asus Transformera

We wcześniejszych wpisach tego cyklu koncentrowałem się głównie na możliwościach Transformera, jakie oferuje pod względem rozrywki, jak i zastosowań w pracy. W tym wpisie podsumowującym cały cykl mam zamiar skupić się głównie na parametrach sprzętowych tego tabletu, fizycznej wygodzie korzystania i tym podobnych niuansach. Tablet jest niewielki, w komplecie wraz z dockiem jest odrobinę mniejszy […]

We wcześniejszych wpisach tego cyklu koncentrowałem się głównie na możliwościach Transformera, jakie oferuje pod względem rozrywki, jak i zastosowań w pracy. W tym wpisie podsumowującym cały cykl mam zamiar skupić się głównie na parametrach sprzętowych tego tabletu, fizycznej wygodzie korzystania i tym podobnych niuansach. Tablet jest niewielki, w komplecie wraz z dockiem jest odrobinę mniejszy od mojego netbooka. Wielkość to jednak nie wszystko. Co kryje się pod maską Transformera i co to oznacza dla użytkownika – o tym w dalszej części wpisu.

Transformer bez docka – nie widzę takiej opcji

Transformer to tablet o dziesięciocalowym ekranie pracującym w rozdzielczości 1280×800 pikseli. Jego cechą charakterystyczną jest możliwość podłączenia docka, dzięki któremu tablet zamienia się w swego rodzaju netbooka. Asus uznał taką funkcjonalność za opcję, o czym świadczy fakt, że tablet sprzedawany jest zarówno w komplecie, jak i samodzielnie. Ta druga opcja moim zdaniem mija się z celem. Transformer jako tablet jest brzydki, gdyż rzuca się w oczy, że nie został stworzony jako autonomiczne urządzenie. Wskazuje na to nie tylko obudowa, ale również na przykład ramka wokół ekranu czy też położenie przycisków podgłaśniających czy klawisza Power. Rzuca się w oczy również logo Asus, które w sposób wyraźny wskazuje, w jakiej pozycji powinien spoczywać ekran. Dla mnie kupienie samego tabletu nie ma w tym przypadku sensu. Traci się sporo walorów estetycznych.



Transformera powinno się moim zdaniem traktować jak netbook z Androidem, od którego możemy w każdej chwili odłączyć ekran i nie stracimy nic z funkcjonalności – za wyjątkiem fizycznej klawiatury oczywiście :)

Długi czas pracy na baterii pomimo dość mocnych bebechów

Samo urządzenie w komplecie wygląda ładnie. Nie jest to może cud designu, ale nie mam tutaj specjalnie nic do zarzucenia twórcom. Wrażenie psuje nieznacznie uchwyt do mocowania tabletu w docku, jednak tego nie da się uniknąć przy tego typu kostrukcji. Transformer waży 680 gram, a jako netbook – około 1,3 kg. Nie jest to specjalnie dużo, biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie większość docka stanowi wbudowana bateria. Według szacowań Asusa Transformer wraz z dockiem wytrzymuje do 16 godzin pracy. Urządzenie to nie tyle zawiera ogromną baterię (sam dock wydłuża pracę jedynie o 6 godzin), a jest po prostu energooszczędne.

Tak długi czas pracy budzi podziw, biorąc pod uwagę fakt, że Transformer bazuje na dwurdzeniowym układzie Tegra 2 taktowanym 1GHz. Jego dziesięciocalowy wyświetlacz obsługuje multitouch do dziesięciu palców. Aplikacje uzyskują dostęp do 512 MB RAM urządzenia i działają pod kontrolą Androida w wersji 3.2. Tablet dostępny jest w dwóch wersjach różniących się wielkością wbudowanej pamięci – 16 i 32GB. Istnieje też osobna wersja z modemem 3G, jednak jest to model o innej nazwie. Transformer ma wbudowane dwie kamery – przednią 1,2MP oraz tylną 5MP, jednak bez lampy błyskowej.

Klawiatura ma dedykowane Androidowi klawisze

Klawiatura urządzenia jest wygodna. Wielkością przypomina standardowo stosowaną w netbookach Asusa. Klawisze kursora są dość niewielkich rozmiarów, ale ja z dużymi palcami sobie radzę, więc myślę, że dla innych też nie będzie to specjalnym problemem :) To, co cieszy, to klawisze klawiatury. Nie ma tu żadnych przycisków z logiem Windows, żadnych F-ów i innych Screen Locków – bo po co? Klawiatura Transformera składa się z części alfanumerycznej i klawiszy dedykowanych Androidowi. Obok spacji znaleźć możemy klawisz Home i Wyszukaj. Przy prawym Controlu jest klawisz Menu. Miejsce klawiszy funkcyjnych (F1-F12) zajmują tutaj klawisze typu aktywacja Wi-Fi, aktywacja touchpada, zarządzanie jasnością ekranu czy sterowanie dźwiękiem. Jest także dedykowany klawisz służący blokadzie i wygaszeniu ekranu. Miejsce standardowego Escape zajął natomiast klawisz Wyszukaj. Bardzo intuicyjne!

Rzecz, która budzi u użytkowników największe zdziwienie to natomiast brak klawisza Delete. Jest oczywiście Backspace, ale to wszystko. Z drugiej strony w praniu wyszło, że klawisz ten wcale nie jest niezbędny – radziłem sobie bez niego bardzo dobrze. Myślę, że wszystkie te różnice między Transformerem, a netbookiem, to kwestia przyzwyczajenia.

Co z tą stacją dokującą?

Podoba mi się możliwość ładowania samego docka. Bez problemu możemy biegać po domu z tabletem w dłoni, podczas gdy podstawka Transformera się ładuje. Dalej działa to w ten sposób, że to tablet ładuje się energią ze stacji dokującej, po jego podłączeniu. Logiczne, aczkolwiek nie od razu na to wpadłem. Dock działa tutaj zatem jako zapasowe źródło energii. Nie ma w systemie żadnego wskaźnika naładowania baterii w stacji dokującej – widzimy tylko poziom baterii w tablecie. O stanie energetycznym docka informuje zmieniająca kolor dioda, która mruga na pomarańczowo, gdy bateria jest na wykończeniu.

Tego typu konstrukcja może momentami sprawiać mylne wrażenie, że tablet w ogóle nie pobiera energii. Jeśli tylko tablet jest wpięty w dock, a ten jest naładowany, wyświetlany w Androidzie wskaźnik baterii ani drgnie.

Oprawa audio-wizualna

Głośniki tabletu znajdują się pod obudową. Asus szczyci się zastosowaniem systemy SRS Premium Sound. O ile wbudowane głośniki brzmią lepiej niż te w moim netbooku, o tyle sama jakość dźwięku z tego źródła pozostawia oczywiście sporo do życzenia. Po podłączeniu słuchawek czy głośników można jednak zwrócić uwagę, że dźwięk brzmi w miarę dobrze. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale mogę stwierdzić, że na głośnikach tablet gra normalnie. Wiem, że to przepaść, ale dla porównania mogę podać, że Huawei z TestujSmartfona nie grał na głośnikach tak dobrze jak Transformer.

Pod względem efektów audio-wizualnych, Transformer może poszczycić się jeszcze ekranem typu IPS, co oznacza, że możemy na niego patrzeć pod dowolnym kątem. Mój netbook (ASUS 1201N) tego nie ma, przez co patrzenie pod kątem powoduje przekłamanie kolorów.

NVidia Tegra zapewnia sporą wydajność, którą wykorzystują niektóre gry. Są to naprawdę rewelacyjne tytuły, które cieszą oko, a jednocześnie działają bez zacięć. Na ten temat rozwodziłem się w jednym z ostatnich wpisów.

Możliwości peryferyjne Transformera

Transformer ma sporo portów wejścia-wyjścia. Na tablecie znaleźć możemy nie tylko złącze słuchawkowe jack, ale także i port mini-HDMI. Jest tutaj również złącze kart microSD. Dock również posiada czytnik kart – SD, ale oprócz tego przede wszystkim porty USB. Nie tylko mamy możliwość podłączenia takich urządzeń jak mysz czy klawiatura, nośników pamięci zewnętrznej, które Android bez problemu obsługuje, ale jak donoszą internauci – są również metody na podłączenie i uruchomienie modemu 3G. Na rynek wszedł też niedawno specjalny model Transformera z wbudowanym modemem 3G, ale z tego co się orientuję, nie jest dostępny na polskim rynku.

Wady Transformera

Pomimo ogromnej liczby plusów tablet Asusa ma również wady. O ile we wcześniejszej części mówiłem, że Transformer nadaje się do pracy, o tyle w praktyce liczba pracowników, która mogłaby z niego korzystać nie jest zbyt duża. Transformer mógłby służyć głównie osobom, które zajmują się tworzeniem treści, czyli dziennikarzom, blogerom czy osobom, które do pracy wykorzystują niewielką liczbę funkcji dostępnych w programach na PC.

Istnieje sporo oprogramowania na Androida, które umożliwia na przykład edycję zdjęć czy filmów wideo. To prawda, ale to, co jest z jednej strony zaletą Transformera – minimalizm – w tym przypadku go zabija, bo nie wyobrażam sobie montażysty filmowego pracującego na tablecie. Programy na Androida są zbyt ograniczone, przynajmniej na razie. Istnieją specjalistyczne zawody, które wymagają specjalistycznego oprogramowania. Transformer ma sporo możliwości i może stać się w przyszłości urządzeniem o znacznie większym zasięgu, jednak wymaga to właśnie pojawienia się specjalistycznych programów.

Oprócz tego Transformer ma aż 10-calowy ekran, a mimo tego część aplikacji zachowuje się, jakby były uruchomione na smartfonie. Podobnie wygląda to ze stronami internetowymi. Sam Antyweb domyślnie uruchamia się w wersji mobilnej, która na tak dużym ekranie wygląda okropnie. Po raz kolejny daje o sobie znać minimalizm, który z jednej strony jest zaletą, a z drugiej zabija to urządzenie w kwestii poważniejszych zastosowań, bo na przykład klient Gmaila nie umożliwia formatowania tekstu czy nawet dodawania hiperłączy – możemy jedynie wklejać URL-e w treść wiadomości.

Transformer jest ciekawym urządzeniem, ale wciąż brak dedykowanego mu oprogramowania. Ma mocny procesor, duży ekran i klawiaturę, jednak większość oprogramowania tego nie wykorzystuje. Tutaj jest pole do popisu dla deweloperów aplikacji.

Podsumowanie

Moim zdaniem Asus Transformer jest całkiem niezłym kawałkiem sprzętu, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę jego cenę. W komplecie ze stacją dokującą kosztuje około dwóch tysięcy złotych. Jest to cena zbliżona do iPada, ale warto tutaj zaznaczyć, że o ile tablet od Apple różni się nieznacznie przekątną ekranu, to już dość wyraźnie rozdzielczością, na korzyść Transformera (1024x768px w stosunku do 1280x800px). W tej samej cenie nie oferuje również 3G i ma zaledwie 16GB pamięci. Asus daje jednak za te dwa tysiące jeszcze stację dokującą, czego w iPadzie nie uświadczymy.




Z niecierpliwością czekam na Transformera 2. Ciekawe jak będzie prezentował się na tle konkurencji. Oprócz Asusa, pokładam nadzieję również w samym Google. Istnieje trochę niedociągnięć w Androidzie w wersji dla tabletów, przez które Transformer nie powala konkurencji na kolana. W poprzednim wpisie rozprawiałem na temat kopii zapasowej i synchronizacji danych. Tego typu funkcjonalność powinna być dostępna prosto z pudełka i myślę, że tak właśnie będzie, kiedy w końcu na rynek wejdzie Google Drive. Czekam również na to, kiedy gigant opublikuje w końcu kod źródłowy Androida 3.x, aby producenci tacy jak Asus mogli skroić go do swoich potrzeb, bo umówmy się – Transformer to całkiem inna liga niż standardowe tablety z Androidem.

Transformer staje się moim zdaniem autonomiczny na rynku tabletów z Androidem. Już teraz powstają specjalne wersje aplikacji właśnie pod ten tablet Asusa (np. Dolphin) i dobrze – bo takie programy są potrzebne. Transformer, który często obsługiwany jest touchpadem czy myszką, musi działać w trochę inny sposób niż urządzenie obsługiwane jedynie dotykiem. Wierzę, że Android zostanie pod tym kątem zoptymalizowany i kolejne modele tego tabletu naprawdę sporo zamieszają na rynku.