16

Zaklinanie rzeczywistości czyli PEKAO SA o swojej wpadce

Najlepszą obroną jest atak – takie motto wisi chyba w pokoju dyrektora PR, który tak oto komentuje chyba jedną z większych wpadek informatycznych banku PEKAO w tym roku To pomysłowość internautów – trzeba było przecież specjalnie wstukać określony adres. Można było oczywiście wymyślić bardziej skomplikowany. Ale musi być jakieś miejsce na serwerze, gdzie fizycznie przechowywane […]

Najlepszą obroną jest atak – takie motto wisi chyba w pokoju dyrektora PR, który tak oto komentuje chyba jedną z większych wpadek informatycznych banku PEKAO w tym roku

To pomysłowość internautów – trzeba było przecież specjalnie wstukać określony adres. Można było oczywiście wymyślić bardziej skomplikowany. Ale musi być jakieś miejsce na serwerze, gdzie fizycznie przechowywane są takie dane.

Można wyśmiewać się z tego krótkiego tekstu i niewiedzy mówiącego. Kiedy jednak wczytamy się w te kilka zdań to zrozumiemy, do kogo tak naprawdę są one adresowane. W tych kilku zdaniach nie ma mowy o jakimkolwiek tłumaczeniu, jest natomiast zaklinanie rzeczywistości. Otóż nie wydarzyło się nic strasznego, wszyscy wiedzą, że internauci są sprytni i znajdą zawsze jakąś lukę w bezpieczeństwie – na szczęście trzeba być doświadczonym internautą aby taką lukę znaleźć i nie każdy to potrafi. Język przemawiający do większości – a mniejszość która się zna – no cóż to tylko mniejszość.

Tylko tyle i aż tyle – nie rozmawiam o danych osobowych, niewiedzy informatycznej, kontroli nad danymi, audytach – za to znajdujemy szybko winnego czyli Internautów i firmę którą nawaliła (współczuje bo to pewnie koniec kariery – chyba, że wyda szybko jakiś komunikat prasowy) i już jest po sprawie.

Niestety gorzej jest kiedy ktoś zaklinając rzeczywistość zaczyna „majaczyć” strasząc ludzi policją. Tutaj przypominają mi się czasy kiedy prawny bubel o darowiznach naprawiany miał być rękami urzędów skarbowych (grożono wtedy karami i sankcjami ale wszyscy wiemy jak się to skończyło).

Chciałbym zobaczyć wynik tej akcji w której policjanci odwiedzą i sprawdzą na przykład 10 tysięcy osób i wyciągną wobec nich konsekwencje – był by to chyba największy PR-owy blamaż banku w historii tej instytucji w Polsce i na dodatek trwał by on bardzo bardzo długo.

PEKAO zaliczyło wpadkę – broni się jak umie (i nie wychodzi to najlepiej, ale skuteczności tej obrony bym tak szybko nie osądzał), natomiast panikowanie i zadawanie pytań o bezpieczeństwo pieniędzy w tym banku pachnie mi trochę „paranoją”.

Gdyby okazało się, że faktycznie cała wina leży po stronie firmy zewnętrznej to nie ma się co dziwić, że PEKAO mówi o tym głośno i w ten sposób się broni. Nasze banki nie dorosły chyba jeszcze do brania odpowiedzialności na siebie w takich sytuacjach. Zawsze winna jest przecież jakaś nieuczciwa kasjerka, konwojent czy konsultant od kredytów – bank i jego procedury i praktyki nigdy nie są winne. Tego typu zachowania uwidaczniają różnicę między nami a „resztą świata” no ale może się to kiedyś zmieni.