37

ZAiKS uważa, że większość fanów na koncertach to piraci. Dokładnie 195 spośród 200 tysięcy

Sławomir Pietrzak, szef wytwórni SP Records cytowany na fanpage’u ZAiKS daje fantastyczny popis logicznego myślenia i dedukcji. Sprawa jest prosta: skoro na koncert przychodzi kilkaset tysięcy ludzi, a płyty notują sprzedaż na poziomie kilku tysięcy egzemplarzy. To znaczy, że większość fanów to wstrętni piraci, którzy „sobie przegrywają” płyty. A myślałem, że już nic mnie nie zdziwi. […]

Sławomir Pietrzak, szef wytwórni SP Records cytowany na fanpage’u ZAiKS daje fantastyczny popis logicznego myślenia i dedukcji. Sprawa jest prosta: skoro na koncert przychodzi kilkaset tysięcy ludzi, a płyty notują sprzedaż na poziomie kilku tysięcy egzemplarzy. To znaczy, że większość fanów to wstrętni piraci, którzy „sobie przegrywają” płyty. A myślałem, że już nic mnie nie zdziwi.

SP Records to wytwórnia zajmująca się m.in. wydawaniem płyt Kazika i Kultu. Cytat z wypowiedzi jej szefa, Sławomira Pietrzaka został opublikowany na facebookowym profilu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Oto i on:

 

Wnioski są zatem bardzo oczywiste – znasz muzykę jakiegoś artysty, ale nie kupiłeś jego płyty? Jesteś piratem i kropka. Wychodzi na to, że w Polsce nie mamy radia (tantiem pewnie też nie, co?), nie mamy YouTube’a (Spotify, Deezera, SoundClouda i setek innych), nie mamy tysięcy sklepów, gdzie obok regałów z płytami leżą słuchawki do przesłuchiwania fragmentów albumów. Parafrazując klasyka – nie mamy niczego!

Parsknąłem śmiechem gdy wszedłem na oficjalną stronę SP Records i zobaczyłem taki oto widok:

2014-12-03_131824

Ktoś chyba trochę za bardzo popłynął i zapomniał o tym, że żyjemy w XXI wieku. Ale można to odnieść nie tylko do szefa SP Records, ale również do lwiej części branży muzycznej – skostniałej i tak zamkniętej na jakiekolwiek zmiany. Wytwórnie ciągle uzależniają sukces artysty od liczby sprzedanych przez niego analogowych nośników. A tymczasem preferencje konsumentów już dawno się zmieniły, co obserwuję również wokół siebie. Z czterech znanych mi osób, które kupują jakiekolwiek płyty z muzyką aż trzy robią to tylko po to, żeby zafoliowany egzemplarz dołączyć do kolekcji i równolegle opłacają Spotify lub Deezera, gdzie faktycznie tej muzyki słuchają.

I z tego powodu powinniśmy objąć opłatą reprograficzną nowe nośniki? Wytwórnie nie potrafią się odnaleźć w nowych realiach, a wypowiedź powyżej jest tego doskonałym przykładem. Zamiast wznieść się na wyżyny kreatywności, wypracować nowe modele robienia pieniędzy wolą je po prostu wyszarpać siłą. Idą na łatwiznę, kiedy nowe media, nośniki i platformy stwarzają tyle świetnych możliwości. Co jednak najciekawsze nie ma absolutnie żadnych wyników badań, statystyk ani raportów, które by sugerowały, że posiadacze smartfonów i tabletów masowo kopiują muzykę z płyt na urządzenia mobilne. Po prostu wydawcy mówią „daj” i musi im być dane, bo „artyści tracą”.