Sony

Xperia Z3 luzuje nieco "akumulatorową smycz", ale pętelka dalej jest ciasna

JS
Jakub Szczęsny
20

Ostatnie wyniki żywotności flagowców Sony napawają optymizmem. Okazuje się, że da się stworzyć telefon, który będzie łączyć w sobie szybkość działania, przystępny design i odpowiednie osiągi zainstalowanego akumulatora. Testy Phonearena.com pokazują, że liderem, jeśli chodzi o czas pracy na jednym ł...

Ostatnie wyniki żywotności flagowców Sony napawają optymizmem. Okazuje się, że da się stworzyć telefon, który będzie łączyć w sobie szybkość działania, przystępny design i odpowiednie osiągi zainstalowanego akumulatora. Testy Phonearena.com pokazują, że liderem, jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu jest nowa seria Xperia - zarówno wersja kompaktowa i "standardowa".

Metoda przeprowadzania testu opiera się na założeniu, iż telefon w ręku trzymać będzie "statystyczny" posiadacz smartfona. Zatem, w trakcie procedury, testowy skrypt robił wszystko to, co my robimy na co dzień. Czyli - przeglądamy Internet, media społecznościowe, słuchamy muzyki, korzystamy z WiFi. Test ów jednak pomija sytuacje, w których po prostu odkładamy telefon i pozostaje on bezczynny. W takiej sytuacji należy się spodziewać, że liderzy zestawienia w "statystycznych rękach" wytrzymają 2 dni bez oglądania się za gniazdkiem energii elektrycznej.

W trybie 3G Xperia Z3 Compact ma wytrzymać 14 godzin rozmów w sieci 3G, 10 godzin odtwarzania wideo bez przerwy i 110 godzin odtwarzania muzyki. W trybie czuwania natomiast ów telefon może nas zaskoczyć zdumiewającą wytrzymałością - ponad 38 dni, podczas gdy inne flagowce nie są w stanie zaoferować połowy tego czasu - około 16 dni.

Tryb STAMINA w nowych urządzeniach Sony potrafi drastycznie zwiększyć te osiągi zmieniając na przykład kolory tapety na takie, które wymagają mniejszego zużycia energii przez wyświetlacz i ogranicza listę możliwych do używania aplikacji do absolutnego minimum. To już akurat sztuka dla sztuki - wykastrowanie smartfona z większości funkcji nie jest metodą, ale w wypadkach ekstremalnych, gdy nie mamy możliwości podładowania akumulatora, a zależy nam na wyciśnięciu z telefonu jak najwięcej czasu pracy - tryb ten może okazać się ostatnią deską ratunku. Co więcej, w takim scenariuszu pracy, telefon może wytrzymać nawet 4 dni. To już niemało - choć do osiągów sprzętu sprzed kilku lat, gdzie podpinaliśmy urządzenie do ładowarki po 5-6 dniach jeszcze daleko.

Jednak - coś za coś. Telefony Sony nie korzystają z takich dobrodziejstw jak QuickCharge i ich czas ładowania jest zauważalnie większy, niż w przypadku pozostałych flagowców. Ponad 3 godziny "pod kablem" to już szmat czasu - czy jest to dobra cena za to, że telefon będzie nam służył nieco dłużej niż pozostałe propozycje na rynku? Wydaje mi się, że tak. Telefon przeważnie ładuję w nocy, raczej nie dopuszczam do sytuacji, w której telefon błaga mnie o nadprogramowe karmienie - chociaż to ułatwi mi także przyzwoity czas pracy Lumii 1320. W przypadku bardzo "stonowanej" pracy z telefonem, zdarza się, że o ładowarce przypominam sobie dopiero po upływie 40 godziny.

Przeważnie, dużo lepiej sprawa akumulatorów ma się w przypadku phabletów. Tam jest "gdzie upchać" większy akumulator godząc to czasem z grubością urządzenia. 3200 mAh w mojej Lumii czuć w rękach. Gdy telefon taty - Lumia 820 potrafi rozładować się po 8 godzinach bardzo spokojnego używania i doprowadza go tym samym do szewskiej pasji, mój kawałek sprzętu cieszy moje oko jeszcze około 60% naładowania akumulatora. Chociaż wczoraj nieco rozczarowało mnie LTE, które włączyło mi się w Rzeszowie i doprowadziło do załączenia się trybu oszczędzania baterii w około 10 godzin.

Ładowarka niestety to smycz naszych czasów. Wraz z ogromnym wzrostem mocy obliczeniowej, możliwości naszych kieszonkowych asystentów, rozwojem wyświetlaczy zapomniano o ważnej kwestii, która urządzenie mobilne czyni naprawdę mobilnym. Tęsknię za czasami Nokii 3310, gdy ładowarka leżała zapomniana w szufladzie i była używana najwyżej raz na tydzień. Wiem, że takie porównanie może wydać się Wam nieco komiczne, bo jak tutaj poprawnie metodologicznie porównać urządzenia różniące więcej niż dekada w świecie nowych technologii. 10 lat to szmat czasu w tej dziedzinie, wiele zmieniło się na lepsze. Ale takie rzeczy jak ta pokazują, że coś musieliśmy poświęcić. Pytanie teraz, czy producenci urządzeń i świat nowych technologii coś z tym w końcu zrobi?

Źródło analiz: phonearena.com

Grafika: 1, 2, 3

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: